Recenzja Cyberpunk 2077 na PlayStation 4: Już da się grać, czy poczekać?

Piotr Szymański
Piotr Szymański
Recenzja gry Cyberpunk 2077 na PlayStation 4
Recenzja gry Cyberpunk 2077 na PlayStation 4 cyberpunk.net
Po premierze Cyberpunka 2077 napisano i powiedziano już chyba wszystko. Fala hejtu wylała się na CD Projekt RED za to, jak gra wygląda i działa na konsolach starszej generacji. Czy słusznie? Postanowiłem sprawdzić to na własnej skórze i przetestować Cyberpunk 2077 na PlayStation 4. Sprawdźcie, co z tego wyszło.

Cyberpunk 2077 na PS4. Dramat na premierę

W Night City spędziłem kilkadziesiąt godzin grając na PlayStation 4 Slim. Widziałem na własne oczy, jak gra wyglądała od początku (tj. 10 grudnia), już po ukazaniu się Day 1 Patcha, który miał poprawić większość błędów i zapewnić "inną grę" na konsolach. Czy tak się stało? Jak pewnie już wiecie - absolutnie nie. W dzień premiery Cyberpunk 2077 na konsolach starej generacji wyglądał tragicznie od strony zarówno technicznej, jak i wizualnej. Popularne określenie "niegrywalny" nie jest w tym wypadku na wyrost, bo... tak rzeczywiście było. Nie dziwi, że tytuł został wycofany z PS Store, a "Redzi" ogłosili, że będą zwracać pieniądze także za wydania pudełkowe.

Obecnie Cyberpunk 2077 na PlayStation 4 jest już po kilku hotfixach, które znacząco zmieniły doświadczenie płynące z rozgrywki. Nadal jednak bardzo daleko mu do wersji na PC-ty. Od premiery deweloperzy z CD Projekt RED musieli uwijać się jak w ukropie (jakby wcześniej nie wyrabiali nadgodzin), by ratować wizerunek gry i przede wszystkim firmy. No, ale mleko się już rozlało. Gra została wydana w tragicznym stanie i czasu już cofnąć nie da. Akcje CDP na giełdzie poleciały w dół, a gracze wyśmiali tytuł, dając upust niezadowoleniu w recenzjach i niskich notach choćby w serwisie Metacritic.

W dzień premiery Cyberpunk 2077 na PS4 miał masę bolączek. Zastanawia mnie, jak to możliwe, by w zaledwie 9 dni doprowadzić grę do jako takiego stanu używalności. Bo właśnie 19 grudnia pojawiła się łatka 1.05, która diametralnie odmieniła Cyberpunka na konsolach starej generacji. Czy nie można było podjąć męskiej decyzji i opóźnić wydanie gry o kilka dni? Przecież premiera była już kilkukrotnie przesuwana i to o długie miesiące. Komuś w CD Projekt RED niestety zabrakło cierpliwości i zdecydowano się wypuścić nieukończony produkt.

Cyberpunk 2077 na PS4. Da się grać, a będzie lepiej

Cyberpunk 2077 działa w dynamicznej rozdzielczości, w wersji na konsole Slim jest to zaledwie 720p, co jest absolutnym minimum przyzwoitości, jak na dzisiejsze czasy. Wyraźnie lepiej jest na Pro, gdzie tytuł śmiga w 1080-1224p. W oczy jednak najbardziej rzuca się doczytywanie tekstur i agresywny pop-up (pojawianie się) dużych obiektów. Grafika również nie prezentuje się, jak przystało na rok 2020. Widoczne są kompromisy względem wydania na komputery, a momentami zalatuje tu nawet czasami poczciwego PlayStation 3.

Do dzisiaj jest problem z płynnością animacji i rozgrywki. Podczas eksploracji w zatłoczonych miejscach, czy szczególnie, jeździe pojazdami, Cyberpunk potrafi spaść do ok. 22-25 klatek na sekundę. Ponadto gra potrafi się zawiesić na kilkanaście-kilkadziesiąt sekund przy zmianie kamery, wyborze stacji radiowej lub wywołaniu komunikatora. I to już po patchu 1.05, który tak wiele naprawił! Konsole starej generacji (szczególnie PS4 Slim) zwyczajnie nie nadążają mocą obliczeniową za zadaniami, jakie stawia przed nimi gra. Odnotujmy, że poprawiono już opcje graficzne, takie jak efekt ziarna czy chromatyczna aberracja. HDR także jest akceptowalny, jeśli posiadacie telewizor obsługujący tę funkcję.

Posiadacze PlayStation 4 z utęsknieniem wypatrują stycznia i przede wszystkim lutego 2021 roku, gdyż ma te miesiące obiecane są dwie duże łatki, które mają rozwiązać większość istotnych błędów.

Cyberpunk 2077 na PS4. Night City urzeka i wciąga

Skoro kwestie techniczne mamy już omówione, pozostaje skupić się na rozgrywce. I tutaj może kogoś zaskoczę, ale pod płaszczem tych wszystkich błędów i problemów kryje się naprawdę znakomita gra! Night City jest urzekające od pierwszego spaceru. Imponuje przywiązanie twórców do detali i najdrobniejszych szczegółów. Faktycznie ma się wrażenie, że miasto żyje i można wejść do większości miejsc. Mimo iż ruch pieszy i samochodowy na PlayStation 4 został zniwelowany do niezbędnego minimum. Mapa jest ogromna, a dzielnice zróżnicowane. Zwiedzać możemy na piechotę, samochodem, motorem lub poprzez klasyczne punkty szybkiej podróży.

Po tym, czego fabularnie dokonał Wiedźmin 3, spodziewałem się co najmniej powtórki w Cyberpunku 2077. I tak, "Redzi" w tej kwestii stanęli na wysokości zadania. Historia głównego bohatera wciąga od prologu, który różni się od wybranej klasy postaci. V najpierw chce stać się kimś w Night City, a potem za wszelką cenę ocalić życie i osobowość. No i może przy okazji pokrzyżować szyki kilku dużym korporacjom trzęsącym miastem.

Nie wiem czy to minus, ale jednak trudno oprzeć się wrażeniu liniowości opowieści. Apetyty graczy zostały rozbudzone obietnicami, a wyszło jak w RPG-ach, które mieliśmy już w przeszłości. 3/4 linii dialogowych jest kamuflażem, bo zwykle najważniejsza i popychająca fabułę do przodu jest ta umieszczona na szczycie. Rewelacyjnie w główny wątek wplecione są za to misje poboczne, które nie ustępują poziomem tym nadrzędnym.

Cyberpunk 2077 na PS4. Główny wątek nie jest długi

W Cyberpunku poznajemy masę ciekawych i wyrazistych postaci, z którymi bardzo łatwo się zżyć i które łatwo polubić. Tutaj oczywiście na pierwszy plan wychodzi Johnny Silverhand, czyli grany przez Keanu Reevesa legendarny buntownik i wokalista zespołu Samurai, który... zginął około 50 lat temu. By uniknąć spojlerów dodam, że postać ta będzie towarzyszyć V i stanowić idealnie uzupełnienie, coś jak Atreus przy Kratosie w God of War.

Wątek główny Cyberpunka 2077 można ukończyć w zaskakującym czasie ok. 20-kilku godzin. Jeśli nie będziemy przy tym robić pobocznych zadań, twórcy przeznaczyli nam tylko jedno zakończenie gry. Gdy sami pokomplikujemy i rozbudujemy historię, otwiera się przed nami więcej dróg w finale.

Tak jak wspomniałem, mapa jest ogromna i usiana przytłaczającą liczbą aktywności pobocznych. Mamy tutaj kupowanie i odnajdywanie samochodów, powstrzymywanie losowo generowanych rozbojów na mieście, walki na pięści, zbieranie czipów z notkami, skanowanie graffiti, kontrakty od fixerów czy powstrzymywanie ludzi ogarniętych cyberpsychozą. Do tego dochodzą rozmaite sklepy, gdzie możemy kupować bronie czy ubrania dla naszej postaci. Nie mogło zabraknąć udoskonalania ciała V rozmaitymi wszczepami i obowiązkowego w RPG rozbudowanego drzewka umiejętności.

Zapewne wielu z was od Cyberpunka może odstraszać ukazanie rozgrywki z perspektywy pierwszej osoby. Okazuje się jednak, że tryb FPP to idealnie rozwiązanie dla tego tytułu. Dzięki widokowi z oczu bohatera chłoniemy miasto i jego klimat jeszcze lepiej. Rozglądanie się na boki, mimo, że naszą postać widzimy tylko w lustrze, buduje immersję tego erpega. W Cyberpunku istotną rolę odgrywa strzelanie, który zostało zrealizowane bardzo dobrze. Tylko od gracza zależy, jaką broń sobie upodoba - mały pistolet, szybkostrzelny karabin, snajperkę, a może ostrza na przedramionach? Walka bronią białą również jest satysfakcjonująca, ale trudno oprzeć się wrażenia lekkiego chaosu, który wkrada się wówczas do starć.

Cyberpunk 2077 na PS4. Co z tą sztuczną inteligencją?

Na pewno do poprawy jest sztuczna inteligencja (AI) przechodniów, którzy pałętają się po mieście bez sensu. Nie da się nimi rozmawiać, a każdy z mieszkańców miasta jest w stanie wypowiedzieć w próżnię jedną linię dialogową. W tym aspekcie po Cyberpunku na pewno spodziewałem się więcej. Jeszcze słabiej wypada cała mechanika policji. Po popełnieniu przestępstwa stróże prawa ścigają nas tylko na piechotę, po chodnikach Night City. Zaczyna się od zmaterlializowania drona, a po chwili funkcjonariuszy. Wystarczy kilka obrotów kamery, by policjanci dosłownie wyrośli z podłogi i pojawili się znikąd za naszymi plecami. Trochę słabo. Średnio wypada także jazda pojazdami, ale to bardziej kwestia indywidualna.

Aspekt wizualny gry ogranicza sama konsola PlayStation 4, ale ścieżka dźwiękowa wypada znakomicie. Imponuje mnogość stacji radiowych i utworów nagranych tylko na potrzeby Cyberpunka. Zaskakująco przypadł mi do gustu polski dubbing, na czele z Kamilem Kulą jako męski V i rewelacyjnym Michałem Żebrowskim w trudnej roli Johnny'ego Silverhanda. Obroniła się też Marta Żmuda Trzebiatowska, której głos pasuje do postaci Judy Alvarez.

Cyberpunk 2077 na PS4. Bardzo dobry, ale nie przełomowy RPG

Jaki jest więc Cyberpunk 2077 na konsole PlayStation 4 po ponad dwóch tygodniach od premiery? Czy na CD Projekt RED słusznie wylała się fala pomyj? I tak, i nie. Tak duża i doświadczona firma powinna przewidzieć, że przy tak mocno nakręconym hypie (świetna robota marketingu), wydając na tyle zabugowany produkt zostanie po prostu zjedzona przez graczy. Tak też się stało i trudno się dziwić, bo gra na premierę kosztowała ponad 260 złotych. A sporo osób w ciemno wyłożyło pieniądze na pre-ordery.

Fakty są takie, że Cyberpunk od wersji 1.05 jest już grywalny na PS4 Slim, a na Pro jest najlepszą wersją na konsole starej generacji. To znaczy nadal jest bardzo kiepsko od strony technicznej, ale przynajmniej da się grać, wciągnąć i czerpać radość z rozgrywki. Czy polecam zakup Cyberpunka 2077 na PlayStation 4? Posiadacze konsoli w wersji Slim mogą zagrać, ale tylko na własną odpowiedzialność. Najlepiej będzie, by zaczekali do dużego styczniowego Patcha 1 lub zaplanowanego na luty Patcha 2. Jeśli posiadasz akurat wersję Pro, spokojnie możesz wyruszyć w drogę do Night City.

Ze względu na stan techniczny i gigantyczne problemy premierowe, od oceny końcowej Cyberpunka 2077 na PlayStation 4 muszę odjąć dwa "oczka". A to i tak łagodny wymiar kary, bo dużo jestem w stanie wybaczyć temu tytułowi. Gdyby gra na stare konsole była w pełni ukończona i doszlifowana, nie mam wątpliwości, że końcowa ocena mogłaby zakręcić się w okolicach co najmniej 9/10.

Ocena redakcji Gra.pl: 6,5/10

Cyberpunk 2077 jest już dostępny od 10 grudnia! Miliony graczy na całym świecie zdążyło już zagrać w najnowszą produkcję CD Projekt RED. W peaku na Steamie tytuł ogrywała sześciocyfrowa liczba graczy! Grę pod lupę wzięli internauci, którzy jak zwykle nie mieli litości, tworząc MEMY. Oto najlepsze z nich!

Cyberpunk 2077. MEMY na premierę są hitem internetu

Wideo

Materiał oryginalny: Recenzja Cyberpunk 2077 na PlayStation 4: Już da się grać, czy poczekać? - GRA.PL

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Koneser

A co u nas może dobrego powstać? Dziadostwo jak zwykle...

I
Idą na łatwiznę

No, niestety: tak się dzisiaj produkuje oprogramowanie. Wypuszcza się niedopracowany badziew, za który odbiorcy nie tylko mają zapłacić, ale i go przetestować producentowi. Potem "pacza se ściągną"; Internet umożliwia takie cuda.

Taniej to wychodzi niż płacenie "beta-testerom" -- a że klienci dają się wrabiać w coś takiego, to czemu nie.

Dodaj ogłoszenie