MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Robert Kościecha szykuje się do powrotu

Joachim Przybył
Fot. Mariusz Murawski
Derby Pomorza jeszcze w roli kibica na trybunach, ale dzień później już pierwszy trening - takie są najbliższe plany Roberta Kościechy.

Żużlowiec Unibaksu kontuzji doznał 1 maja w meczu inauguracyjnym szwedzkiej Elitserien. W czwartym wyścigu pojedynku z Masarną Avesta uderzył w bandę i złamał rękę w ramieniu. - Teraz mogę jedynie się cieszyć, że do upadku doszło akurat w Szwecji. Operacja została przeprowadzona bardzo sprawnie i nie musiałem mieć założonego opatrunku gipsowego - mówi Kościecha.

Zawodnik lekkie treningi wznowił już po dwóch tygodniach od operacji, oczywiście nie na motocyklu. Teraz już powoli zaczyna myśleć o torze. - Na pewno nie będziemy się spieszyć i robić coś na siłę - mówi Jacek Gajewski, menedżer Unibaksu. - Zbyt szybkie powroty na tor po kontuzji często kończą się smutno. Nie chodzi to nawet o to, że zawodnik łapie kolejny uraz. Po prostu ciężko mu wrócić do optymalnej formy, do tego organizm musi być przygotowany.

Doskonałym przykładem jest Sebastian Ułamek. Żużlowiec Włókniarza zbyt szybko zapomniał o złamanym palcu i do dziś ma problemy, żeby w meczach ligowych przekroczyć barierę kilkunastu punktów.

Wszystko wskazuje na to, że Kościecha ma szanse pojechać w wyjazdowym meczu w Rzeszowie 22 czerwca. Treningi na torze ma zamiar rozpoczął 11 czerwca, tuż po wyjazdowym meczu z Polonią Bydgoszcz. Przez tydzień będzie jeździł w Toruniu, a na 19 czerwca wstępnie zapowiedział swój udział w meczu ligi szwedzkiej z Rospiggarną.

Jeżeli forma będzie odpowiednia, to trzy dni później pojawi się w Rzeszowie. To idealne miejsce do powrotu na tory ekstraligi. Tamtejsza nawierzchnia należy do najłatwiejszych technicznie w kraju, a poza tym Kościecha świetnie się tam czuje. W ubiegłym sezonie właśnie w Rzeszowie zaliczył swój najlepszy mecz wyjazdowy w barwach Polonii: 12 punktów w pięciu startach. - Sam jestem ciekaw, jak będziemy mocni, gdy już wystartujemy w optymalnym składzie - dodaje Gajewski.

Na razie Kościecha koncentruje się na kibicowaniu swoim kolegom na trybunach oraz...zakładach. W niedzielę wygrał zakład z prezesem Wojciechem Stępniewskim. Żużlowiec twierdził, że Unia Tarnów nie przekroczy bariery 35 punktów, Stępniewski z kolei oczekiwał bardziej wyrównanego pojedynku. Szef Unibaksu jednak nic nie stracił, bo jednocześnie był lepszy z kolei w zakładzie z Ryanem Sullivanem. Australijczyk był przekonany, że na trybunach zabraknie Romana Karkosika. Tymczas właściciel klubu po raz pierwszy osobiście dopingował "Aniołów".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska