Rów jest na moim polu i jest moją własnością

Jadwiga Aleksandrowicz
Radny gminny nie wpuścił na swoje pole spółki wodnej, która miała oczyścić rów melioracyjny. Sprawa oparła się o Radę Gminy.

O tym, że radny Henryk Niemczyk nie chciał wpuścić sprzętu, wynajętego przez Spółkę Wodną w Chromowoli (gm. Koneck) dla oczyszczenia rowu biegnącego przez dwie wsie, pisaliśmy 10 bm. ("Radny się nie zgadza").

Spółka Wodna nie dokończyła prac, na które wydała sporo pieniędzy, a niedrożny rów powoduje, że mimo suszy na polach sąsiada stoi woda. Radny nie chciał wówczas z nami rozmawiać na ten temat. Twierdził, że może to zrobić tylko w obecności wójta gminy.

Okazja nadarzyła się sama, ponieważ do Adama Wronie-ckiego, przewodniczącego rady, wpłynęła

oficjalna skarga

jednej z włocławskich kancelarii prawnych, wynajętych przez Spółkę Wodną w Chromowoli. Kancelaria w imieniu spółki opisała zaistniała sytuację i wskazała za niestosowne zachowanie radnego, działającego przeciwko interesowi społecznemu. Na wtorkowej sesji przewodniczący zapoznał z treścią skargi całą radę. Radny Niemczyk uznał, że skarga jest nieuzasadniona i skoncentrował się na oskarżeniach chromowolskiej firmy przetwarzającej pomidory, która do wspomnianego rowu spuszcza ścieki. Zdaniem radnego, trujące i zanieczyszczające środowisko. Mówił, że

firma została ukarana

- Nie o tym mówimy panie radny. Skarga dotyczy tego, że nie wpuścił pan sprzętu spółki wodnej, który miał wyczyścić pański rów, za co pan by nie płacił - zareagował przewodniczący Wronie-cki.

Radny przyznał, że faktycznie sprzętu spółki nie wpuścił, bo widział, jakie zniszczenia robił on na polach sąsiada. - Rów jest na moim polu i jest moją własnością. Miałem pozwolić, żeby mi zniszczyli koparką i traktorem z przyczepą, którym wywozili to świństwo z rowu? Miałem już obsiane pola - tłumaczył. Dziwił się, że Spółka Wodna w Chromowoli czyści rów w jego wsi - Straszewie. Twierdził, że nielegalnie, bo on jako przewodniczący komisji rewizyjnej straszewskiej spółki wodnej o pozwoleniu na czyszczenie rowu nic nie wie. - Ktoś kto na to pozwolił, zrobił to bezprawnie - dowodził radny. Według pisma kancelarii, na czyszczenie rowu wyraził zgodę zarząd straszewskiej Spółki Wodnej, która nie ma pieniędzy na takie prace.

Przy okazji radny informował o swojej korespondencji z gminą, starostwem i Wojewódzką Inspekcją Ochrony Środowiska we Włocławku w sprawie ścieków z przetwórni. Zarzucił wójtowi, że w ubiegłym roku prosił o spotkanie z wójtem i właścicielem spółki w tej sprawie, ale do spotkania nie doszło. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na takie spotkanie nie zgodził się właściciel przetwórni.

- Sprawa przetwórni to jedno, a to że pan nie wpuścił

sprzętu spółki wodnej

na pole, to druga sprawa i na tym się koncentrujmy - mitygował co chwilę radnego przewodniczący rady. Wójt zaś tłumaczył, że przetwórnia buduje oczyszczalnię ścieków.

Na pytanie przewodniczącego Wronieckiego, czy ostatecznie radny pozwoli wyczyścić rów na swoim polu, Henryk Niemczyk odpowiedział: - Jeżeli Rolfroz nie zacznie rozmawiać o spuszczaniu ścieków, nie wpuszczę na pole nikogo.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jeżeli do tego rowu są spuszczanie ścieki i jeszcze toksyczne, to oczyszczaniem powinna się zająć specjalistyczna firma posiadająca uprawnienia i stosowne zezwolenia, a nie jestem pewien czy właściciel tego rowu nie powinien żądać dodatkowej zapłaty za to, że przez jego grunty płyną takie odpady i zatruwają jemu glebę, To są nieodwracalne szkody i nie bez wpływu na osiągane plony, a i kłania się prawo własności. Niechaj tu lepiej wypowiedzą się fachowcy ...

t
twizzter

Nie jestem pewien, ale jakiejs tam szerokosci pas pobocza nie jest wlasnoscia prywatna, nie wiem czy row do tego tez nalezy.
Inna sprawa ze takie maszyny pewnie pozostawiaja po sobie spory balagan, a nie da rady operowac nimi na zerowej powierchni

P
Pinokio

A mowia, ze demokracji niema.

Dodaj ogłoszenie