Strach przed szkołą

Anita Chmara
Już niebawem nasze pociechy wezmą tornistry i pójdą na lekcje. Czy będą bezpieczne?

     Powodów do niepokoju jest mnóstwo. Najmłodsi muszą na lekcje dotrzeć, a więc jechać gimbusem lub przechodzić przez ruchliwe ulice. Starsi spotkają kolegów, którzy nie zawsze należą do sympatycznych. Fala, narkotyki, wymuszenia... Czy ci, którzy dbają o bezpieczeństwo dzieci, robią wszystko, co w ich mocy?
     Po drodze...
     
- Największy kłopot mamy z maluchami. I to nawet nie z tymi z pierwszej klasy, ale z drugiej i trzeciej. Pierwszaków rodzice odprowadzają, a starsze dzieci muszą radzić sobie same. Nie zawsze potrafią - mówi nadkom. Barbara Pokrzywiec z wydziału prewencji KW Policji w Bydgoszczy. Dlatego policjanci organizują spotkania w szkołach. Jest akcja "Odblaskowe pierwszaki", a także program dotyczący bezpieczeństwa dziecka dla klas I-III.
     Kłopot z dotarciem do szkoły znika, jeśli w pobliżu znajdują się "przeprowadzacze". Policja twierdzi, że w miejscach, których pilnują, nie wydarzyło się nic złego. - Co roku przed 1 września sprawdzamy, czy w pobliżu szkoły są odpowiednie znaki i barierki - mówi aspirant Marek Koliński, również z bydgoskiej KWP. Ale to nie wszystko - policjanci przeprowadzają systematyczne kontrole gimbusów i ich kierowców, którzy muszą przejść specjalne przeszkolenie. - Dzięki temu w ubiegłym roku nie odnotowaliśmy żadnych dramatów - zapewnia Koliński.
     W szkole
     
Rodzice obawiają się przede wszystkim kontaktów z rówieśnikami. Boją się agresji i narkotyków. Najbardziej zagrożone są gimnazja, chociaż drastycznych aktów przemocy raczej się nie odnotowuje. - Od kilku lat nie było żadnego zgłoszenia dotyczącego "fali", może dlatego, że szkoły starają się oficjalnie witać pierwszaków, organizując im otrzęsiny - mówi Ryszard Rowiński z Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy.
     W zeszłym roku głośna była sprawa toruńskiej szkoły, w której uczniowie pastwili się nad nauczycielem, ale to sytuacja sporadyczna. - Prawda jest taka, że bezpieczna szkoła to nie taka, w której nic złego się nie dzieje - mówi Marek Koliński. - Bezpieczna szkoła to taka, w której grono pedagogiczne ściśle współpracuje z rodzicami i wszelkie przykre sprawy zostają zgłoszone. Policja włocławska zgłosiła więcej niż inne komendy przypadków rozprowadzania narkotyków - to nie znaczy, że narkotyków jest tam więcej, tylko że policja i szkoły pracują razem. Wśród nastolatków pokutuje mit, że są bezkarni... Są bezkarni, o ile wszyscy dokoła milczą. Ale jeśli ktoś zgłosi przypadki złych zachowań, sprawcy poniosą konsekwencje. Policja organizuje spotkania, w czasie których mylne przekonania uczniów zderza z obowiązującym prawem. Uczniowie są zwykle mocno zdziwieni...
     W pierwszej kolejności środki wychowawcze podejmuje szkoła. Jeśli to nie działa, pojawia się policja. Najpierw odbywają się rozmowy z rodzicami, a potem policja może ustanowić specjalny nadzór. Jeśli dalej nie ma poprawy - sprawa trafia do sądu rodzinnego. Ten ma już duży wachlarz środków.
     

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie