- Stymulator to wybawienie. I nasze rodziny odetchną - mówią...

    - Stymulator to wybawienie. I nasze rodziny odetchną - mówią pierwsi pacjenci z pilotem na ból

    Tekst i fot. Maryla Rzeszut

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    - To proste: naciskam pilota, kieruję go na  rozrusznik i ból znika - objaśnia Sławomir  Kamiński - a w nogach czuję przyjemne  mrowienie, dreszcze.

    - To proste: naciskam pilota, kieruję go na rozrusznik i ból znika - objaśnia Sławomir Kamiński - a w nogach czuję przyjemne mrowienie, dreszcze.

    Pacjenci, którym wszczepiono stymulatory bólu, dwie doby po zabiegu opowiadają, jak ta operacja zmieniła ich życie.
    - To proste: naciskam pilota, kieruję go na  rozrusznik i ból znika - objaśnia Sławomir  Kamiński - a w nogach czuję przyjemne  mrowienie, dreszcze.

    - To proste: naciskam pilota, kieruję go na rozrusznik i ból znika - objaśnia Sławomir Kamiński - a w nogach czuję przyjemne mrowienie, dreszcze.

    W Grudziądzu to pierwsze takie operacje. W Kujawsko-Pomorskim jedne z pierwszych. Pacjenci mają pod dziewiątym kręgiem piersiowym stymulator, który usuwa ból.


    Elżbieta Słysz i Sławomir Kamiński żyli z dokuczliwym bólem wiele lat. Mają za sobą kilka operacji kręgosłupa. Pani Elżbieta ma 47 lat, z tego pięć w ciągłym bólu: - Nie mogłam się już ruszać. Kiedy próbowałam chodzić, potwornie bolał nie tylko kręgosłup, ale i nogi. Życie stało się jednym pasmem udręki. Myślałam, że się załamię. Dziś symulator miałam całą noc włączony. Dlatego mogłam spać.


    42-letni Sławomir kiedyś niefortunnie dźwignął ciężar i z kręgosłupa wysunął się dysk.


    - Od tej pory zaczęła się gehenna.

    Straszny ból powodował, że nie mogłem się nawet schylić. Żeby wykonać w domu zwykłą czynność, jak umycie talerza, musiałem przysuwać do zlewu taboret, aby usiąść. Nie mogłem ujść kilkunastu metrów. Spałem jak zając, po dwie-trzy godziny. Wciąż "nafaszerowany" najsilniejszymi lekami przeciwbólowymi, miałem naprawdę dość...


    Ale wszczepienia stymulatora bólu trochę się obawiali. Dziś mówią: - Kto cierpi, jak niedawno my, nie powinien się zastanawiać. Stymulator to wybawienie. I nasze rodziny odetchną...


    Pacjent sam reguluje


    Ordynator oddziału neurochirurgii grudziądzkiego szpitala Adam Zaborowski: - Technicznie jest to dla nas zabieg dość prosty: W kręgosłupie umieszczamy tytanowy stymulator, połączony cienkim przewodem z rozrusznikiem w brzuchu. Słaby bodziec elektryczny nie pozwala wejść do rdzenia kręgosłupa bodźcowi bólowemu. Chory sam reguluje sobie pilotem siłę impulsu elektrycznego. Stymulator służy około trzech lat. W grudniu wykonamy kolejne zabiegi. Pierwszą partię zrefunduje NFOZ.


    Pierwszą, z trójki pacjentów żyjących ze stymulatorem jest 50-letnia Zofia Gozdek, już wypisana do domu. - Życie z bólem było koszmarem - mówi - ostatnie cztery miesiące z powodu bólu nóg już nie wychodziłam z domu. W nocy biegałam, szukając miejsca i pozycji, w której mniej boli. Brałam coraz silniejsze leki. Żołądek ich nie wytrzymywał. Do inplantu stymulatora przekonał mnie dr Zaborowski. Sama nie wiedziałam, co o tym myśleć. Dziś wiem, że to pozwala mi funkcjonować i wreszcie normalnie spać. Gdy wstaję, reguluję sobie stymulator. W zależności od tego, jaki pojawia się ból. Wreszcie mi ulżyło.



    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018