Szczepionki stymulują organizm do wytworzenia przeciwciał. Zaleca się je nawet pacjentom po przeszczepach

Materiał informacyjny Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego
prof. Zbigniew Włodarczyk
prof. Zbigniew Włodarczyk
Udostępnij:
Na Kujawach i Pomorzu trwa kampania „Ostatni dzwonek!” promująca akcję szczepień przeciw Covid-19. Zaangażowani w nią lekarze i naukowcy z Collegium Medicum UMK w Toruniu przypominają, że tylko szczepionki mogą nas uchronić przed ciężkim przebiegiem choroby.

Szczepionka nie uchroni nikogo w stu procentach przed zakażeniem. Nie taka jest jej rola. Ma ona chronić większość zaszczepionych przed zakażeniem, a prawie wszystkich przed ciężkim przebiegiem choroby, czyli hospitalizacją, tlenoterapią, respiratorem, a nawet śmiercią – mówi prof. Zbigniew Włodarczyk, transplantolog z Collegium Medicum UMK.

Dorota Kowalewska – Panie profesorze, panuje przekonanie, że osoby po przeszczepach nie powinny się szczepić, ponieważ zażywane przez nie leki immunosupresyjne, obniżają odporność.

Prof. Zbigniew Włodarczyk, transplantolog – Nasze ciało to skomplikowana maszyna. Aby przeszczepiony narząd nie został odrzucony przez biorcę, podajemy pacjentowi leki immunosupresyjne, które obniżają odporność organizmu. Ponieważ odporność jest obniżona, zachorowanie na Covid-19 jest u pacjentów po przeszczepieniu narządu dużo bardziej niebezpieczne. Są oni w grupie osób, które częściej ciężko i z powikłaniami przechodzą chorobę.

Z wielu lat doświadczeń wiemy, że po przeszczepie nie jest wskazane szczepienie tzw. szczepionkami żywymi, czyli zawierającymi żywe, lecz osłabione i pozbawione właściwości chorobotwórczych odmiany wirusów. To jedna grupa szczepionek. Druga grupa to szczepionki inaktywowane, zawierające nieaktywne cząstki wirusów. Najnowszy typ szczepionki nie zawiera fragmentów wirusa, lecz jedynie niewielką i zmodyfikowaną część materiału genetycznego, który stymuluje organizm człowieka do wytworzenia specyficznych białek, a w rezultacie odporności. Do tej grupy należą szczepionki przeciw wirusowi wywołującemu Covid-19.

Szczepionka nie uchroni nikogo w stu procentach przed zakażeniem.

Nie taka jest jej rola. Ma ona chronić większość zaszczepionych przed zakażeniem, a prawie wszystkich przed ciężkim przebiegiem choroby, czyli hospitalizacją, tlenoterapią, respiratorem, a nawet śmiercią.

Pacjenci po przeszczepach będą w taki samym stopniu chronieni?

Prawdopodobnie nie. U nich gorzej rozwija się odporność po szczepieniu. Obserwujemy, że poziomy przeciwciał są nieco niższe, niż w całej populacji. Jednak to nie oznacza, że szczepienie nic nie daje. Jest to najlepsza linia obrony, jaką mamy przed wirusem. Ale ponieważ pacjenci ci mają upośledzoną w pewnym stopniu odporność, rozważane jest podanie im trzeciej dawki, tzw. dawki przypominającej.

Czym jest dawka przypominająca?

Jak już wspomniałem, organizm ludzki jest dość skomplikowany. Również system obrony przed patogenami nie ogranicza się jedynie do ciał odpornościowych we krwi. To pierwsza linia obrony. Kolejną, wcale nie mniej ważną, są limfocyty B i limfocyty T.

Limfocyty B to komórki należące do tzw. białych krwinek (leukocytów). Ich główne zadanie to ochrona organizmu przed zakażeniem poprzez produkowanie przeciwciał swoistych dla patogenu, który wniknął do organizmu. Jeszcze ciekawsze jest to, że potrafią również przekształcać się w komórki pamięci immunologicznej, dzięki czemu podczas powtórnego kontaktu z patogenem wyzwalają szybką i skuteczną reakcję obronną.

Z kolei limfocyty T możemy nazwać komórkami - zabójcami. Identyfikują i niszczą komórki zakażone i czynniki infekcyjne i po przebytej chorobie pozostają w organizmie. Nawet przez wiele lat. Jeśli ponownie pojawi się ten sam patogen, są przygotowane do działania. Potrafią również współpracować z limfocytami B, a niektóre z nich hamują nadmierną odpowiedź zapalną.

Podanie dawki przypominającej ma na celu pobudzenie właśnie tych mechanizmów. Nie jest więc prawdą, że trzeba podać trzecią dawkę, bo szczepionka nie działa. Czasami warto ją podać osobom, które słabo rozwijają odporność, aby stymulować ich organizm do działania, czyli pobudzić odpowiedź i pamięć immunologiczną.

Czy osoby czekające na przeszczep powinny się zaszczepić?

Tak, jak najbardziej. Często ich stan jest bardzo poważny. Wymagają dializy, mają obniżoną odporność. Zakażenie wirusem może być dla nich taka samo niebezpieczne, jak dla osoby, która otrzymała nowy narząd.

Czy pana pacjenci chętnie się szczepią?

Tak. To często osoby, które dzięki wiedzy lekarzy i dostępnym lekom żyją. Szczepionka jest dla nich kolejnym lekiem, który zapewne pozwoli im przeżyć kolejne szczęśliwe lata. Nasi pacjenci przeszli bardzo dużo, mają zaufanie do nas, lekarzy. A my uważamy, że szczepionki są bezpieczne i warto się zaszczepić.

Prof. dr hab. n. med. Zbigniew Włodarczyk jest kierownikiem Katedry Transplantologii i Chirurgii Ogólnej w Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy.

Tu podaj tekst alternatywny

Wideo

Dodaj ogłoszenie