Tak bardzo chcę ćwiczyć, pomóżcie !

Agnieszka Romanowicz [email protected]
Łukasz czeka na pomoc.
Łukasz czeka na pomoc. fot. Krzysztof Pardo
Zaczął się podnosić, gdy miał niespełna dwa lata. Teraz ma 15 lat i idzie trzymając mamę za rękę. Rehabilitanci mówią, że ćwiczy nawet, gdy go to bardzo boli.

Łukasz patrzy na mamę i robi smutną minę. - Płaczę - mówi do niej.
- Dlaczego? - pyta mama.
- Bo nie jadę na ćwiczenia. Kiedy pojadę?
- Jak mamusia uzbiera pieniądze - drży jej głos.
Mowa o Wiesławie Szatkowskiej z Pruszcza, mamie 15-latka z dziecięcym porażeniem mózgowym.

Łukasz się nie poddaje

Gdyby nie jej wsparcie, chłopak leżałby w łóżku do dziś. - Zaczął się podnosić, gdy miał niespełna dwa lata - opowiada. - Potem nauczył się raczkować, później pełzać. Teraz idzie. Co prawda trzymany za rękę i powolutku, ale przemieszcza się w dowolnym kierunku. Czasem się zachwieje, czasem potknie, ale podeprze się o jakiś sprzęt i cieszy się, bo idzie. Sam idzie!
Trzeba było pomóc mu operacją ścięgien. - Przykurcze ścięgien utrudniają ruch - wyjaśnia mama Łukasza. Po operacji doszedł do siebie i wrócił do ćwiczeń. Chętnie, jak zawsze. - Rehabilitanci są zaskoczeni współpracą z Łukaszem - mówi jego mama. - Mówią, że dużo rozumie i daje z siebie wszystko. Niektóre ćwiczenia sprawiają ból, ale Łukasz się nie poddaje. Zawsze ćwiczy do końca.

Musi jeździć do Bydgoszczy

To jego poświęcenie skłoniło rehabilitantów do rozmowy z mamą Łukasza. - Zmobilizowali mnie, żebym poszukała wsparcia u ludzi dobrego serca. Bo Łukaszowi potrzebna jest teraz pomoc specjalistycznego ośrodka w Bydgoszczy. Sprawdziłam, jakie mają tam zabiegi; oferta jest fantastyczna. Na pewno pomoże mojemu synkowi, o ile... zdobędę pieniądze na tę terapię - podkreśla pani Wiesława.
Za serię wszystkich, przydatnych Łukaszowi zabiegów w fordońskiej placówce dla dzieci z dziecięcym porażeniem mózgowym, mama Łukasza musiałaby zapłacić 3 tysiące złotych. - To dużo, wybrałam więc te najpotrzebniejsze - dziennie dwa, godzinne zabiegi i pół godziny zajęć z logopedą. Przez trzy tygodnie, nie licząc dojazdów do Bydgoszczy, kosztowałoby nas to 1.700 złotych.

Sama pomaga ludziom

Serię takich zabiegów Łukasz powinien przejść minimum cztery razy w roku. Ale skąd brać na to pieniądze? Zwłaszcza, gdy pracuje się w szkole, jak pani Wiesława. Pozostaje liczyć na pomoc ludzi. Pani Wiesława ma podstawy, by się jej spodziewać, bo sama daje z siebie dużo innym. Mimo, że ma tak chore dziecko.
W szkole w Pruszczu, gdzie pracuje, zorganizowała zajęcia dla niepełnosprawnych dzieci z powiatu świeckiego. - Pani dyrektor udostępniła nam salę gimnastyczną, mamy na niej dosyć dużo sprzętu. Wystarczy do podstawowych ćwiczeń rehabilitacyjnych, których zdążyłam się już przy Łukaszu nauczyć - cieszy się jego mama. - Korzysta z tego sześcioro dzieci z okolicy. Także z Gruczna i Wiąga. Rodzice ich przywożą.
W zajęciach pomagają harcerze z Gimnazjum w Pruszczu.
Łukasz - na co dzień pod opieką taty - zawsze jest z dziećmi na sali. Uwielbia ruch i towarzystwo. Kocha też muzykę i zwierzęta.
Kto mu pomoże? Apelujemy do Państwa o wsparcie! Nazwiska darczyńców - jeśli będą sobie tego życzyli - opublikujemy w "Gazecie Pomorskiej".

Jak pomóc?

Można przekazać Łukaszowi 1 procent od podatku. Potrzebne do tego informacje: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą", 01-685 Warszawa, ul. Łomiańska 5, KRS: 0000037904. Można też wpłacać pieniądze na konto fundacji: 41124010371111001013 219362 z dopiskiem "Na rehabilitację Łukasza Szatkowskiego ur. 24 lipca 1992 r."

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie