To po prostu kobieta z żelaza. Aleksandra Tatulińska

Małgorzata Pieczyńska
Dla Aleksandry Tatulińskiej nie ma rzeczy niemożliwych
Dla Aleksandry Tatulińskiej nie ma rzeczy niemożliwych Fot. Nadesłane
- Nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy tylko chcieć - mówi Aleksandra Tatulińska, bydgoska biegaczka amatorka i zarazem nauczycielka języka polskiego.

Na dowód tego słowa zamieniła w czyn i spełniła swoje marzenia na 2017 rok. Jej przygoda z bieganiem zaczęła się 17 lat temu, gdy mieszkała jeszcze w Fordonie.

- Truchtałam wtedy ulicami dzielnicy, a ludzie patrzyli na mnie jak na Forresta Gumpa, bo wtedy bieganie nie było na topie jak teraz. Od trzech lat startuję już w oficjalnych zawodach i jestem w czołówce bydgoskich biegaczek amatorek.

O co tu biega? O prezenty

W minionym roku miała kilka marzeń. Dzięki determinacji i hartowi ducha po prostu je zrealizowała. W kwietniu założyła bloga „ocotubiega.pl”. - W ten sposób chciałam połączyć pasję do pisania z miłością do biegania i triathlonu - mówi nauczycielka języka polskiego w SP nr 12 z Oddziałami Integracyjnymi w Bydgoszczy. - I to był strzał w dziesiątkę. Już 1100 osób polubiło mój fanpage. Piszę tam nie tylko o sporcie, ale też zamieszczam relacje z podróży czy opowiadania. Moim marzeniem jest wydać kiedyś książkę.

Tuż przed świętami na swoim blogu zorganizowała charytatywną akcję „O co tu biega? O prezenty!”. - Zbierałam przybory szkolne, słodycze, zabawki, które potem trafiły do niepełnosprawnych i potrzebujących uczniów z mojej szkoły. W zbiórkę udało mi się zaangażować znajomych biegaczy i triathlonistów. Przygotowaliśmy aż 30 paczek.

Jednak sukcesów było znacznie więcej. Tym razem sportowych. W lipcu ub. roku pani Ola wystartowała w Enea Bydgoszcz Triathlon. I o 15 minut poprawiła swój wynik sprzed roku na dystansie 1/4, uzyskując czas 3 godz. 10 minut. No i poszła za ciosem. W sierpniu czekało ją kolejne wyzwanie - Triathlon Bydgoszcz Borówno. Tu nasza bohaterka zmierzyła się na dystansie dwa razy dłuższym, czyli 1/2 Ironmana i z czasem 6 godz. 16 minut zajęła drugie miejsce w kategorii wiekowej 35-39 lat.

Radość z biegania

- Mówi się, że triathlon wygrywa się bieganiem. I tak właśnie było w moim przypadku - śmieje się. - Gdybym miała wybierać między bieganiem, pływaniem i jazdą na rowerze, zawsze priorytetem będzie bieganie, bo to moje najmocniejsze ogniwo. Ta forma aktywności fizycznej mnie po prostu wycisza i relaksuje. Bardzo chciałam startować w triathlonie, a że niemal wszyscy przepływają go kraulem, a ja umiałam tylko żabką, więc zapisałam się na lekcje pływania. Kupiłam sobie też kolarzówkę. Teraz, zimą, chodzę na treningi rowerowe do klubu sportowego.

Do aktywności fizycznej zachęca też uczniów swojej szkoły. I znów spełniła kolejne swoje marzenie na 2017 r.
- W październiku założyłam szkółkę biegową „Biegamy po szkole” - mówi. - Chciałam, żeby młodzież także czerpała radość z biegania. Dla gimnazjalistów z klas II i III to miała być też okazja do integracji. I chyba połknęli bakcyla. Co sobotę przemierzamy 5-8 km, ale nie biegamy na czas, tylko dla przyjemności. Kto wie? Może wiosną pokusimy się o start w zawodach?

W tym roku stuknie mi czterdziestka. Z tej okazji zrobię sobie prezent i zmierzę się z dystansem całego Ironmana.

Na tym jednak nie koniec marzeń pani Oli. W październiku podjęła się trudnej roli przewodnika i pomogła niewidomemu biegaczowi z Warszawy Grzegorzowi Powałce zdobyć w Myślęcinku brązowy medal Mistrzostw Polski Osób Niewidomych i Słabowidzących.

Prezent na czterdziestkę

- Już rok wcześniej biegłam z niepełnosprawnym uczniem, poruszającym się na wózku 
- mówi. - Jednak teraz wyzwanie było trudniejsze. Na trasie 
10 km byłam oczami Grzegorza. Podawałam mu wodę, mówiłam o przeszkodach na drodze. Biegłam krok za nim, a łączyła nas tylko linka. Jego sukces ucieszył mnie.

Pani Ola chciała też poprawić swój wynik 3 godz. 30 minut, jaki osiągnęła podczas maratonu w Rotterdamie. Niemożliwe? W październiku podczas maratonu w Poznaniu dokonała tego, przebiegając Królewski w czasie 3.29.57! Bydgoszczanka ma ambitne plany na 2018 rok.

- W maju stuknie mi czterdziestka. Z tej okazji zrobię sobie urodzinowy prezent i zmierzę się z dystansem całego Ironmana. Chcę być kobietą z żelaza - zapowiada. - Wcześniej lecę z moją przyjaciółką Martą na maraton do Sztokholmu, gdzie powalczę o jeszcze lepszy wynik na trasie 42.195 km. Zawody przypadają między moją a jej czterdziestką. To byłoby coś fajnego!

Wideo

Materiał oryginalny: To po prostu kobieta z żelaza. Aleksandra Tatulińska - Plus Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie