ZOBACZCIE WIDEO
    ZAPRASZAMY!

    Dostawczak wyprzedza, osobówka musi uciekać

    Rozwiń
    ZOBACZCIE WIDEO
    Zwiń

    Dostawczak wyprzedza, osobówka musi uciekać

    Stop Agresji Drogowej. W piątym odcinku naszego programu, wspólnie z Komendą Wojewódzką Policji w Bydgoszczy, pokazujemy kolejnych piratów drogowych z regionu. Kamera zarejestrowała m.in kierowcę dostawczego auta, który prawie doprowadził do wypadku.

    Torunianin był modelem i handlarzem. Teraz będzie posłem

    Torunianin był modelem i handlarzem. Teraz będzie posłem

    adam willma adam.willma@pomorska.pl, tel. 56 61 99 924

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    - Zaczynam od zera, jak my wszyscy oprócz Janusza. Ufamy sobie i temu, że damy radę

    - Zaczynam od zera, jak my wszyscy oprócz Janusza. Ufamy sobie i temu, że damy radę ©autor

    - Cieszy mnie, że nikt nic o mnie nie wie. Mogę budować wszystko od zera - mówi Maciej Wydrzyński, najbardziej nieznany poseł z Torunia.
    - Zaczynam od zera, jak my wszyscy oprócz Janusza. Ufamy sobie i temu, że damy radę

    - Zaczynam od zera, jak my wszyscy oprócz Janusza. Ufamy sobie i temu, że damy radę ©autor

    Dom na obrzeżach Lubicza. Do wykończenia zostało jeszcze trochę - fugi w klinkierze, podbitka na piętrze. Z głośników sączą się włoskie piosenki (Maciej Wydrzyński: - Uwielbiam ten kraj. Włochy to był mój pierwszy zagraniczny wyjazd, jeszcze za zaoszczędzone kieszonkowe w technikum). W salonie centralne miejsce zajmuje teleskop do obserwacji gwiazd.

    Przeczytaj także:Wybory 2011. Wielcy wygrani i przegrani

    Na posesji sąsiada płot obwieszony jeszcze wyborczymi plakatami Maćka: - Sąsiad bardzo się zaangażował, mobilizował mnie nawet wtedy, gdy już nie miałem sił w kampanii. Plakat jest w amerykańskim stylu - duże zdjęcie, rozpięta koszula bez krawata (zalecenie Palikota) śnieżnobiały uśmiech (bez Photoshopa!). To był pomysł Justyny, żony kandydata, która marketingiem zajmuje się zawodowo. Jeśli ludzie nic nie wiedzą o kandydacie, niech przynajmniej go sobie obejrzą.

    Z Solca do gwiazd

    Nadrabiamy tę wiedzę w kuchni przylegającej do niedokończonego salonu. Poseł-elekt smaży jajecznicę na kiełbasie. Urodził się w Bydgoszczy, ale tylko dlatego, że tam był najbliższy dobry szpital, bo dzieciństwo spędził w Solcu Kujawskim. Gdy skończył siedem lat, rodzice przenieśli się do Torunia. Ojciec, z zawodu geodeta, pracował w nadzorze budowlanym, czuwał miedzy innymi nad budową Elany.

    Mieli mieszkanie na Skarpie, w czteropiętrowym bloku. Maciek sportem nie bardzo się interesował, kibicem też nie był. W nałogi się nie wdał. Pociągała go astronomia, chociaż na osiedlu niebo obserwuje się kiepsko. Czytał sporo.

    Po podstawówce wymyślił sobie Liceum Plastyczne w Bydgoszczy. Zdał egzamin, ale wystartował też do technikum w Toruniu, na geodetę. Za namową ojca - bo szło nowe, kalkulowali, że w przyszłości założą rodzinną firmę. Maciek dał się przekonać, od małego twardo stąpał po ziemi.

    Po technikum miał iść do roboty w prywatnej firmie geodezyjnej. Wydrzyński: - Kiedy usłyszałem, ile mam zarabiać, natychmiast mi się odechciało. Pomyślałem sobie, że do końca życia nic nie osiągnę.

    Za Odrę
    Wsiadł w autobus do Hamburga. - Bo ktoś mi powiedział, że wystarczy wysiąść na dworcu, a tam już mnóstwo ludzi czeka na pracowników. Okazało się, że o Hamburgu wie mniej niż o gwiazdach. Na dworcu nikt nie czekał. Przez noc tułał się po okolicy. Wrócił.

    beta.pomorska.pl w zupełnie nowej odsłonie. Czekamy na opinie

    Do Reichu startował kilka razy. Za sadzenie lasu dostał grosze.- Niemiec wręczył nam bodaj 20 marek. Wystarczyło na dwie paczki gofrów, napój i mapę Niemiec. Wracaliśmy na piechotę. Cztery dni i noce. Po drodze dostałem zapalenia ucha, tylko Pawłowi zawdzięczam, że doszliśmy do granicy.

    Ślub u reformatów
    Maciek trafił do szpitala. Gdy się wykurował, wygrzebał otrzymaną gdzieś wizytówkę i pojechał znowu. Niemiec budował domek na nowym osiedlu, potrzebował robotnika, sąsiedzi również.

    Wydrzyński: - Pomógł mi dostać się do szkoły. Uczyłem się języka z zapałem i po roku rozmawiałem swobodnie. Po kilku latach spotkałem nawet tego Niemca z lasu. Teraz już potrafiłem się wysłowić.
    Dziewczynę z Brodnicy poznał jeszcze przed wyjazdem, nad jeziorem w Bachotku. Nie mógł zapomnieć. Dlatego po czterech latach spakował walizki i wrócił do Polski.

    Ślub wzięli w klasztorze reformatów. Pierwszy syn zmarł krótko po narodzeniu, lekarze stwierdzili rzadką wadę genetyczną. Kolejne dzieci - Nina i Kasjusz, przyszły na świat zdrowe. Justyna stara się je wychować po katolicku. Był chrzest, jest religia w szkole.

    - Jestem wierząca, tylko pazerność niektórych księży mnie razi - zastrzega.

    Od zielonych do czerwonych
    Sklepik z komputerami, który prowadzili rodzice Maćka, podupadł. Maciek zaczął przywozić samochody z Niemiec. Chwyciło - ruszył z handlem na większą skalę, otworzył komis: - Jeden z najtrudniejszych biznesów - uważa. - Ryzyko duże, ciągłe kontrole, klienci coraz bardziej kapryśni.

    Po tym handlu pozostał wpis na forum internetowym z ostrzeżeniem od klienta, który poczuł się oszukany. - Każdy, kto wpisuje moje nazwisko do internetu, natyka się na ten post. Sprzed 5 lat. Samochód był wstawiony w komis, nie należał do mnie. Tyle lat prowadziłem tę firmę, a tylko trzy razy zdarzyły mi się reklamacje od klientów.

    O polityce nie miał wtedy pojęcia. I może nie miałby do tej pory, gdyby nie spotkanie z kolegą, który okazał się wysokim rangą działaczem Związku Młodzieży Wiejskiej. Był rok 2002, Polska szykowała się do akcesji w Unii Europejskiej, mnożyły się wyjazdy studyjne, ale wśród wiejskich działaczy niewielu było takich, którzy znaliby języki. Więc kolega się ucieszył, że Maciek biegle zna niemiecki. Zaproponował mu miejsce w Radzie Krajowej.

    - Byłem kimś w rodzaju tłumacza. Pierwszy wyjazd był do Norwegii. Z dnia na dzień zrobiłem się kimś znaczącym - śmieje się Wydrzyński. - W ZMW poznałem Wojtka Olejniczaka, który po krótkim czasie przeszedł z ZMW do SLD. Z dnia na dzień od zielonych do czerwonych! Zobaczyłem, jak nieprzewidywalna jest polityka. I ciekawa.

    Przeczytaj także: Maciej Wydrzyński - sylwetka

    Twarz roku

    Z ZMW nigdy się nie wypisał, ale z czasem zapał minął. Kolega z Niemiec potrzebował modela do prezentowania ciuchów. Maciej pojechał do znanego toruńskiego fotografika, zrobili profesjonalną sesję. Zdjęcia się spodobały. (Wydrzyński: - Nie miałem pojęcia jak duże pieniądze można zarobić na modelingu.) W Niemczech został nawet "twarzą roku" światowego kreatora mody. Warszawska agencja załatwiła mu kilka drugoplanowych ról w pierwszoligowych serialach. Karierę modela ucięła w 2006 roku żona.

    Maciej nie narzekał na nudę. Rozwinął biznes w Norwegii - eksport usług. Jego pracownicy remontowali kamienice w Oslo.

    Problem z gejem

    W 2009 roku Wydrzyński dał się namówić na start w wyborach pod flagą UPR. Ale jako swojego reprezentanta w Parlamencie Europejskim widziało go ledwie 191 osób. - To był błąd. Liczyłem, że stanę się rozpoznawalną osobą. Żałuję tego epizodu.

    Bez polityki wytrzymał rok. Skapitulował, gdy Palikot zwołał kongres. To był wielki show: Wojewódzki, Majewski, Kutz, Środa. Pomyślałem, że w czymś takim chciałbym uczestniczyć. Zaufałem Januszowi.
    Zaczął organizować struktury w Toruniu i Bydgoszczy. Spotkanie z Palikotem w toruńskim Dworze Artusa zaplanowane było na 300 osób, przyszło 500. Palikot zapewnił Wydrzyńskiego, że ma do niego pełne zaufanie i że zostanie posłem.

    - Moja wiedza o polityce jest na razie niewielka, ale mam dar obserwacji. Czułem, że coś wisi w powietrzu, że to się musi udać, bo przychylność ludzi była bardzo duża. Zwłaszcza hasła antyklerykalne były bardzo nośne. Pomysł Janusza (zakazał nam mówić do siebie per pan), żeby zebrać te kawałki elektoratu, które nie były dotąd reprezentowane, był genialny.

    Więc zbierali. Siódme miejsce na każdej liście przysługiwało zwolennikowi legalizacji marihuany, dziesiątka zarezerwowana była dla człowieka, który wystąpił z Kościoła katolickiego.

    Przeczytaj także: Oto nasi posłowie z okręgu toruńsko-włocławskiego: Lenz, Girzyński, Mężydło...

    Wydrzyński: - Ale na przykład z gejem był już problem. Proponowałem jednemu start, ale odmówił. Duży problem był też z parytetem, na który Janusz bardzo nalegał.

    Justyna: - Ale ja się nie czuję dyskryminowana! W pracy nikt mnie nie dyskryminuje, w urzędach podchodzą do mnie tak samo jak do mężczyzn. Nie mam tego problemu.

    - Justyna, ale chodzi o inne kobiety - ucina Maciej.

    - Z wieloma twoimi hasłami się zgadzam. Pod warunkiem, że nie będziesz uogólniał. Na przykład z tymi pieniędzmi dla Kościoła. Owszem, jedni księża są chciwi na pieniądze, ale inni nie. Przypomnij sobie, jak mieliśmy pochować dziecko, nikt z paulinów nawet nie wspomniał o pieniądzach.

    Efekt sondaży

    Na zebranie poświęcone układaniu list koleżanka z Bydgoszczy przywiozła Wydrzyńskiemu niespodziankę - jedynkę - lekarza neurologa Wiesława Wróbla. - Trochę mi się zrobiło żal, ale byłem w stanie oddać pierwsze miejsce. Pomyślałem, że lekarz będzie miał jednak większą szansę. A wynik był najważniejszy, bo taka dziejowa szansa mogła się nie powtórzyć. Tym bardziej że kandydat zapowiedział, że na kampanię przeznaczy sporą kwotę.

    Gdy Wydrzyński zarekomendował Wróbla, ludzie zaczęli wychodzić z sali. Wzruszył się. Tymczasem zadziałała magia sondaży: - Wiele osób się wykruszyło, gdy pojawiła się groźba, że nie wejdziemy do Sejmu. A Maciek uparcie w to wierzył - mówi Daniel Sikorski, były wiceprezes Radia PiK z ramienia Samoobrony, dziś w toruńskim Ruchu Palikota.

    - W naszych sondażach, które robiliśmy regularnie na ulicach wielkich miast, ciągle wychodziło 10-12 procent - zapewnia Wydrzyński.

    Pomogły regularne spotkania Palikota z "jedynkami" i szkolenia Tymochowicza. Zwłaszcza te z kamerą, bo wielu ludzi na widok kamery chwytał paraliż.

    Z Palikotem byli w codziennym kontakcie na Google Groups. Wydrzyński: - Całe szczęście, że nikt tego nie zhakował. Janusz miał do nas dużą cierpliwość, udało mu się zintegrować grupę. Jeśli komuś nie wychodziło, pomagali ludzie z sąsiedniego okręgu. Nie wywyższał się, cały czas podkreślał, że jesteśmy równi. A przecież to on tę kampanię w dużej mierze finansował - sprzedał swój samolot i wypsztykał się z gotówki.

    Kto to jest, ten facet
    Uliczne wypytywanki sprawdziły się lepiej niż profesjonalne sondaże. Nawet babcia z Solca, pobożna osoba, głosowała na kolegów Maćka.

    Wydrzyński: - Oszalałem z radości. Niestety komis będę musiał powierzyć bratu. Finansowo na tym posłowaniu na pewno nie zyskam, ale traktuję to jako życiową przygodę. Chciałbym zająć się gospodarką w komisjach, ale liczę się z tym, że najlepsze komisje mogą być obsadzone przez innych i zostaną tylko te resztki, na przykład kultura.

    Przeczytaj także: Ruch Palikota rusza do wyborów

    Po wyborach jeden znany poseł wydzwaniał do dziennikarzy: - Kto to jest ten facet, który wyskoczył z kapusty i zrobił taki wynik? - Cieszy mnie, że jestem facetem z kapusty. Ludzie nic o mnie nie wiedzą, więc mogę wszystko budować od zera. A to, co zbudował tamten pan, prawie w całości się rozwaliło.

    Zobaczymy
    Poprzedniej zimy kolęda całkowicie zaskoczyła Macieja. Otworzył drzwi w gatkach: - Zaprosiłem księdza grzecznie do środka. Pomodliliśmy się w kierunku traktora za oknem, bo nie wystawiłem krzyżyka. Ksiądz wziął kopertę, która żona przygotowała i poszedł.

    - Tym razem pewnie nie przyjdzie.

    - Idę o zakład, że przyjdzie.

    Najświeższe informacje z Torunia znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/torun


    Czytaj e-wydanie »

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (12)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (12) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo