Uciąć języki czy worek?

AGNIESZKA NAWROCKA
Rogowo nie zamierza oddać Trzemesznu części swojego terenu za darmo.

Władze tej gminy jasno to określiły na spotkaniu z mieszkańcami sołectwa Gołąbki.

Procedura zmiany granic przeciągnie się przynajmniej o rok. Radni uchwałę intencyjną w sprawie wyprostowania granic podjęli w lipcu minionego roku. Ale sekretarz gminy Jan Doleżal dokumenty w tej sprawie rozesłał dopiero na początku tego roku.

Trzemeszno nie zdąży
- Jesteśmy zdegustowani. Temat radni z Trzemeszna podjęli w lipcu, a my oficjalne informacje dostajemy w styczniu - mówił na zebraniu wójt Rogowa, Józef Sosnowski.

Aby w tym roku sprawę prostowania granic przekazać do Rady Ministrów konsultacje społeczne i podjęcie uchwały o zamiarze zmiany granic musiałby być zakończone do końca marca. Mimo, że rogowscy samorządowcy obiecują, że zdążą w terminie zakończyć sprawy formalne, granic w tym roku nie uda się wyprostować.

Trzemeszno nie zdąży zakończyć procedur. To nie jedyne złe dla Gołąbek informacje.

Coś za coś...
Rogowo stawia sprawę jasno: coś za coś. - Jesteśmy zdegustowani, że radni podjęli uchwałę o zamiarze zmiany granic bez żadnej propozycji dla Rogowa. Na zasadzie: chcemy i weźmiemy. Zawsze, kiedy są regulacje granic, to jest kwestia zamiany gruntów lub wypłaty odszkodowań

Wójt Sosnowski ma konkretne propozycje. Zamiast ucięcia dwóch języków rogowskich wcinających się w gminę Trzemeszno - ucięcie "worka", czyli włączenie do powiatu żnińskiego sołectwa Ochodza i Gołąbki (na wysokości Kurzych Grząd).
- To byłoby posunięcie zadowalające obie strony. Wy załatwicie problem dróg, a Rogowo nic nie straci.

Jak uzasadnia wójt, jego gmina musi mieć rekompensatę za utratę dochodów (czyli zmniejszenie terytorium). - 300 hektarów, licząc po 20 tysięcy złotych za hektar, taka jest wartość tego terenu. Możemy rozłożyć należność na dwie raty. W końcu car Aleksander II też nie oddał Amerykanom Alaski za darmo - mówi wójt Sosnowski.

Sekretarz Trzemeszna, odpowiedzialny za przygotowanie zmiany granic, wyjaśniając opóźnienia tłumaczy że podszedł do sprawy zbyt optymistycznie oraz, że sekretarzem jest od niedawna. Uspokaja, że zmianę granic można przeprowadzać za rok.

Zgody nie ma
Sprawa na razie utknęła. Mieszkańcy sołectw gminy Trzemeszno, nawet nie chcą słyszeć o przyłączeniu do Rogowa. - My w Wielkopolsce ożyliśmy. Powrót do bydgoskiego jest nie do przyjęcia - mówi Zbigniew Karasiewicz, przewodniczący rady sołeckiej.

W kuluarach piątkowego spotkania słychać było głosy, że Trzemeszno nie może płacić sąsiadom za tereny, których Rogowo nie jest właścicielem. Kompromisowe rozwiązanie przedstawił starosta żniński Zbigniew Jaszczuk - zaproponował, aby wyprostować granice, ale oddając Trzemesznu mniejszy teren.

Jak na razie jest kilka propozycji, ale żadna nie ma akceptacji obu stron.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wielkopolanin

Biedna gmina Rogowo chce się dorobić kosztem Trzemeszna. Co oni chcą sprzedać? Lasy, które nie są ich?

Dodaj ogłoszenie