W imię człowieka

Joanna Grzegorzewska [email protected]
Tybet
Tybet fot. Internet
Anna chce zafarbować włosy na pomarańczowo, Grzegorz nosi koszulkę z napisem "Wolny Tybet", a Marian twierdzi, że...

A Marian, emerytowany sportowiec z Bydgoszczy, twierdzi, że bojkot igrzysk to idiotyzm i że ludzie mają tak naprawdę Tybet gdzieś.

"Szum wokół igrzysk olimpijskich trwa" - mówi prezenter w TVP
W radio podają, że im bliżej otwarcia igrzysk w Pekinie, tym demonstracje większe i bardziej spektakularne.

W obronie mnichów
Protesty, pikiety (ostatnio w Indiach i Nepalu). Manifestacje pod ambasadami chińskimi, ataki na olimpijski znicz (6 kwietnia w Londynie jeden z manifestantów próbuje wyrwać z rąk prezenterki telewizyjnej znicz, kilkunastu innych próbuje go zgasić). I miliony maili, listów, petycji i apeli wysłanych do chińskich władz.

Dzieje się. Jest gorąco, niebezpiecznie. Demonstranci czasami trafiają do aresztów, a organizatorzy happeningów słyszą od przechodniów: "w imię czego?"
W imię praw człowieka!

Zniewolonych Tybetańczyków!
Upokarzanych, torturowanych i więzionych przez chińskie władze buddyjskich mnichów!

- Twój brak sprzeciwu jest przymknięciem oka na działania chińskich władz! Zrób więc coś! - nawołują obrońcy praw człowieka.

- Nie jedziemy do Pekinu, bojkotujemy igrzyska - mówią polscy politycy.

Udziału w sztafecie odmawia piosenkarka Reni Jusis, aktor Paweł Małaszyński i sportowiec Krzysztof Hołowczyc; internauci i blogerzy namawiają do wysyłania chińskich koszulek do ambasad; sympatycy Tybetu organizują koncerty, spotkania i inne akcje solidarnościowe, a niektórzy pytają tylko: "no i po co to wszystko?", "po co przyznano organizację tak ważnej imprezy sportowej Chinom właśnie?".

"Igrzyska olimpijskie miały stać się katalizatorem przemian w Chinach" - można przeczytać na stronach Amnesty International, a politycy tłumaczą, że dzięki igrzyskom Chiny miały się otworzyć na świat.

- A mnie to nie przekonuje - mówi Agnieszka z Solca Kujawskiego, Zenon Walczak z Inowrocławia i inni Czytelnicy "Gazety Pomorskiej", którzy parę dni temu wzięli udział w naszym redakcyjnym dyżurze, podczas którego pytaliśmy o sens i znaczenie takich akcji.

Koszulka w talerzu

Agnieszka i Zenon Walczak mówią, że świat oszalał, bo o tym, że w Chinach są łamane prawa człowieka, wiadomo od dawna. Dlaczego dopiero teraz obrońcy praw człowieka wyszli na ulicę? Dlaczego o tym wcześniej nie pomyśleli? - A co? - denerwuje się Anna, studentka z Torunia. - Mamy siedzieć z założonymi rękoma? Tak nie można! Trzeba działać! Może władze chińskie nic nie zrobią, ale będą przynajmniej wiedziały, że na ich działanie świat nie daje przyzwolenia.

Więc Anna ma koszulkę z napisem "Solidarni z Tybetem" (znalazła w internecie za 39 złotych) i kupuje tylko te produkty, które nie mają metek "Made in China".

Znajomi Anny - Wojtek i Dominika - przestali chodzić do chińskich restauracji; Wanda z siostrą buszuje po internecie i wpisuje się na wszystkie możliwe listy protestacyjne, które znajdzie (później w mailu napisze: "fajnie, że w Toruniu był happening").

Grzegorz przypiął do plecaka miniaturę flagi tybetańskiej.

Tomasz nosi pomarańczową opaskę na przegubie prawej ręki i namawia swoich znajomych do zorganizowania akcji - rozdawaliby przechodniom pomarańcze.

Dlaczego nie jabłka? Bo to pomarańczowy stał się symbolem praw człowieka a nie kolor czerwony chociażby.

Kangur z szabelką

Dyżur redakcyjny, godzina 12. Krzysztof ze Żnina stwierdza, że Tybet go nie obchodzi, bo zajmują go sprawy ważniejsze: wojna w Iraku, w Afganistanie, a w kraju dziurawe drogi i fatalna służba zdrowia. - I czy Tybetańczycy kiedykolwiek stanęli w naszej obronie? - pyta, żeby zaraz samemu sobie dać odpowiedź: - Oni nawet nie wiedzą, gdzie tej naszej Polski szukać na mapie!

Wtóruje mu Tadeusz Lewandowski z Bydgoszczy, emeryt, który uważa, że władze polskie bojkotując otwarcie igrzysk w Pekinie, wychodzą jak zwykle przed szereg, a to dla Polski może się źle skończyć.

Godzina 13. Do opamiętania nawołuje wiekowy bydgoszczanin, twierdząc, że "nie powinniśmy wtykać nosa w sprawy innych" i że opowiadaniem się po stronie uciemiężonych powinni zająć się mocniejsi, np. Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy. - A my jak ten kangur, ciągle podskakujemy albo wymachujemy szabelką, z której wszyscy się śmieją, bo jest plastikowa - wyrzeka.

Parę minut przed 14. Ktoś stwierdza, że sportu nie można mieszać z polityką, kto inny, że sztangista, który na znak protestu chce sobie ogolić głowę, jest "stuknięty", a inżynier z Grudziądza pyta: "a co my tak naprawdę wiemy o Tybecie?", żeby zaraz stwierdzić, że nic zapewne. - Krzyczymy, piszemy petycje, ale o historii zniewoleni tego regionu nie mamy zielonego pojęcia - stwierdza.

Nie mamy? OK, więc zaczynamy. - Dawno, dawno temu... Albo inaczej: - Historia współczesnego Tybetu, to...

Na dachu świata

Historia współczesnego Tybetu to historia okupacji, tortur i kar śmierci za "przestępstwa polityczne". To, do przełomu roku 1949 i 1950, historia kraju niepodległego, rządu suwerennego i mających własny język, oraz prawo i zwyczaje Tybetańczyków. To też historia najazdu wojsk chińskich i okupacji, podczas której zniszczono ponad sześć tysięcy buddyjskich klasztorów, ośrodków naukowych i medycznych; zabito ponad milion Tybetańczyków, a tysiące uwięziono i poddano torturom.

To w końcu historia dalajlamy, duchowego przywódcy Tybetańczyków zmuszonego do ucieczki z Tybetu, i laureata Nagrody Nobla jednocześnie, który przygląda się teraz światu z Indii mówiąc mniej więcej tak:

- Nie jestem przeciwnikiem igrzysk, nie podobają mi się demonstracje na trasie sztafety olimpijskiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie