- Przecież firmy nawet tego nie odczuły! - denerwują się kierowcy. Komisja Nadzoru Finansowego zapowiada dotkliwsze sankcje.

- Pod koniec marca miałem wypadek samochodowy - mówi pan Marek, 50-letni bydgoszczanin. - Skontaktowałem się z firmą, w której sprawca szkody wykupił polisę OC. W ciągu niecałych dwóch tygodni pracownicy ubezpieczalni ocenili szkodę i ustalili wysokość odszkodowania. Pieniędzy nadal jednak mi nie wypłacili.

Są skargi na opieszałość ubzezpieczycieli!

Podobnych przypadków jest więcej.

Zajmuje się nimi m.in. Komisja Nadzoru Finansowego.śli uzna, że towarzystwo nie wypłaciło odszkodowania z ubezpieczenia komunikacyjnego w zgodnym z prawem terminie, nakłada na firmę karę. Często wynosi ona 10 tys. zł, czasami 20 lub 30 tys. zł. Jedna kara z KNF dotyczy od kilku do kilkudziesięciu przypadków opóźnień. - Te dane trzeba pomnożyć przynajmniej kilka razy. Tylko w ubiegłym roku otrzymaliśmy 1096 skarg na opieszałość ubezpieczycieli - mówi Krystyna Krawczyk, dyrektorka Biura Rzecznika Ubezpieczonych. - Poza tym nie wszystkie sprawy zostały wykryte lub zgłoszone do organu nadzorującego. Do nas także nie trafia każdy tego typu problem.

Kary od KNF musiało zapłacić już dość sporo firm, działających w branży ubezpieczeniowej. Zarówno większych zakładów, jak i tych mniejszych.

- W marcu dostaliśmy karę za dwie sprawy, które miały miejsce w ciągu półtora roku. To żadna skala! Skoro tylko w ubiegłym roku otrzymaliśmy od konsumentów zgłoszenia o 130 tysiącach szkód majątkowych - tłumaczy Marek Baran, rzecznik Allianz. - Poza tym wprowadziliśmy system poprawy jakości usług.

To nie jest pierwsza kara dla Allianz. Już w maju 2009 roku firma dostała sankcje od KNF za podobne przewinienia. Również inne towarzystwa po raz kolejny musiały zapłacić za przekazywanie odszkodowań po terminie. W tej grupie są chociażby Warta, MTU, HDI i PZU.

To trwa za długo!

Zakłady mają 30 dni na wypłacenie odszkodowania z ubezpieczenia komunikacyjnego. Termin liczony jest od chwili powiadomienia o szkodzie.

- Jeżeli firma nie była w stanie rozpatrzyć w tym czasie wniosku, to ma na to dodatkowo 14 dni - tłumaczy Marcin Broda, redaktor naczelny "Dziennika Ubezpieczeniowego". - Chodzi tu wyłącznie o sytuacje, gdy towarzystwo dołożyło wszelkich starań, ale mimo to nie zmieściło się w 30-dniowym terminie. W praktyce wielu ubezpieczycieli przedłuża rozpatrywanie wniosku bez ważnej przyczyny.

Ostateczny termin na wypłatę pieniędzy to 90 dni. Zgodnie z przepisami, taka zwłoka musi być solidnie uzasadniona. Poszkodowany nie dostanie odszkodowania nawet w ciągu trzech miesięcy, tylko jeśli sprawa trafi do sądu. Proces karny lub cywilny może toczyć się np. w sprawie ustalenia sprawcy szkody.

Katarzyna Biela z Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego zapowiada, że kolejne kary - wynikające z nowych postępowań prowadzonych przez tę instytucję - będą dotkliwsze. - Nadzór wielokrotnie informował, iż w celu wyeliminowania praktyk ubezpieczycieli naruszających obowiązujące przepisy, będzie zaostrzał środki nadzorcze - podkreśla Katarzyna Biela.

- Wyższe kary? Nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie - mówi Marcin Broda. - Tu potrzebny jest nacisk rynku.

Czyli to my - klienci - powinniśmy mieć wpływ na to, jak działają firmy. - Decydując w jakim towarzystwie kupić polisę OC, patrzymy tylko na wysokość składki. Kto z nas pyta, jak firma radzi sobie z likwidacją szkody? - Nikt - mówi Krystyna Krawczyk. - Gdyby zakłady ujawniły, ile sprzedają ubezpieczeń, ile otrzymują zgłoszeń o szkodach i jak wiele z nich rozpatrują na korzyść klienta oraz ile otrzymują odwołań, a także jak często przegrywają z konsumentami w sądach, to moglibyśmy lepiej porównać przedsiębiorstwa. I wtedy dużo łatwiej byłoby nam ocenić na ile są one solidne.

Tylko ile firm będzie chciało ujawnić takie dane? - Pewnie nie wszystkie. Ale jeśli niektóre zrobią to dobrowolnie, to może inne w końcu pójdą w ich ślady - twierdzi Krystyna Krawczyk.

Sądy też działają za wolno

Klienci ubezpieczycieli, którzy uważają, że zostali potraktowani niezgodnie z prawem, mogą szukać pomocy u urzędników. Skargi przyjmuje KNF. O interwencje w swoich sprawach konsumenci mogą poprosić Rzecznika Ubezpieczonych.

Ostatecznością jest skierowanie sprawy do sądu. - Niewiele osób się na to decyduje - mówi Krystyna Krawczyk. - Obawiają się, że proces będzie kosztowny i potrwa miesiącami lub latami.ęsto - niestety - mają rację. Nad przyspieszeniem postępowań sądowych warto by popracować. Na pewno wpłynęłoby to na poprawę jakości pracy towarzystw.

 

Czytaj też: PZU. Firma, w której dobry pracownik to... przede wszystkim milczący pracownik

Czytaj też: PZU. Potentant na rynku ubezpieczeniowym wyrzuca na bruk 2 tysiące pracowników!