Wielkanocne specjały w Zalesiu

MARIETTA CHOJNACKA [email protected]
Z wędzoną szyneczką własnej roboty Alicja Kiedrowicz. Obok stoją Bożena Stróżyńka, Elżbieta Kłódka, Henryka Borysionek oraz Dorota Frohlke i Halina Radowska.
Z wędzoną szyneczką własnej roboty Alicja Kiedrowicz. Obok stoją Bożena Stróżyńka, Elżbieta Kłódka, Henryka Borysionek oraz Dorota Frohlke i Halina Radowska. fot. Marietta Chojnacka
W spiżarkach i na strychach gospodyń z Zalesia koło Sępólna Krajeńskiego roznosi się zapach wędzonej szyneczki i polskiej kiełbasy.

Bez swojskich potraw na gospodarskiej wsi święta byłyby jak podrabiane. A na wsi nie lubią podróbek.

Gdyby w Zalesiu był sklep mięsny, to na każde święta można by spokojnie zamknąć go na cztery spusty, a ekspedientkę wysłać na urlop. Przed Wielkanocą, podobnie jak na Boże Narodzenie, w każdym gospodarstwie bije się świnię. Bo Zalesie to wieś jak się patrzy. Rządzą tu rolnicy. Dbają o pola i inwentarz, a że tym razem Wielkanoc jest wcześnie, a do tego wróciła zima, więc nie ma roboty w polu.
Panowie dostali przymusowo trochę wolnego, ale kobiety pracę mają zawsze. Nie tylko w domu, ale też przy inwentarzu. Bo kobiety z Zalesia słyną z pracowitości. Choćby w ogródkach. Gospodynie wiele lat temu zaangażowały się w konkurs na ogródki wiejskie i bardzo się cieszą, bo wieś z roku na rok pięknieje. Teraz będzie gminny konkurs na wiejską zagrodę.

- To nas cieszy, że nie tylko ogródki - mówi Henryka Borysionek. - Wreszcie komisja zajrzy nie tylko na rabatki kwiatowe i grządki, ale na całą posesję. Jak to wygląda, że ogródek wycacany, a za płotem chaszcze i podwórko nieuprzątnięte.

Domowe specjały
Wielkanocne przygotowania są mniej pracochłonne, bo roboty w polu i ogrodzie jeszcze się nie zaczęły na dobre, a i potrawy prostsze od tych na Wigilię.

Helena Kiedrowicz, która przez wiele lat szefowała Kołu Gospodyń Wiejskich, to znana w całej okolicy kucharka i choć dzieli się już robotą z synową Alicją, mięsa i tak do niej należą. - Synowa bardziej zajęła się ciastami, a moim zadaniem jest przygotowanie szynek - mówi. - Na wielkanocnym stole nie zabraknie ani tej gotowanej, ani wędzonej.

Dawniej jeszcze gospodynie z Zalesia robiły swojską białą kiełbasę, teraz odpuściły. To nie znaczy, że pójdą do sklepu po kupną. - Trochę polskiej zostawia się bez wędzenia - zdradza Halina Radowska, obecna szefowa Koła Gospodyń Wiejskich w Zalesiu. - Ugotowana polska świetnie smakuje z chrzanem.

Próba generalna w Więcborku
W tym roku kobiety z Zalesia dużo wcześniej zaczęły przygotowania do Wielkanocy, a to dlatego, że przed tygodniem reprezentowały gminę Sępólno w Więcborku.
Rada Kobiet KGW z powiatu sępoleńskiego za namową koleżanki z Lutowa Barbary Stasierowskiej już po raz trzeci zorganizowała wystawę stołów świątecznych i tym razem gospodarzem był Więcbork.

W gminie Sępólno zdecydowali, że w tym roku pokaże się KGW Zalesie. Kobitki pichciły i szykowały dekoracje dużo wcześniej niż zwykle. I stoisko Zalesia było piękne. Z olbrzymią szynką wędzoną, oczywiście własnej roboty, drożdżowymi bułeczkami, żurem i paschą. - Pierwszy raz ją robiłyśmy, ale wszystkim zasmakowała, więc chyba się u nas przyjmie - mówią gospodynie.

Halina Kiedrowicz pokazała swój kunszt w robieniu palm wielkanocnych. Z bukszpanów, mchów, suszonych kwiatów polnych i ogrodowych wzbudziły podziw wszystkich. Przydały się nie tylko na wystawę do Więcborka, ale i na Niedzielę Palmową.

Z kolei Bożena Stróżyńska błysnęła czekoladowym ogromnym zającem, a Halina Radowska naleweczką z aronii. A że odwiedzający przed tygodniem remizę w Więcborku mogli wszystkiego posmakować, przy stoisku KGW Zalesie było tłoczno.

Od domu do domu z życzeniami
Dziś Wielka Sobota i w Zalesiu roboty niewiele. Wszyscy ruszą z koszyczkami ze święconką do kościoła parafialnego w Wałdowie, no a potem to już święta. - Sąsiad sąsiadowi osobiście składa życzenia - mówi Bożena Stróżyńska. - Osobiście, bo kartek jakoś nie ma w zwyczaju. Mieszkamy blisko siebie i byłoby to śmieszne, gdybyśmy listonosza dodatkowo zatrudniali.

A po święconce nie ma już postu, więc po piątkowym umartwianiu się można kosztować szynek i innych wielkanocnych specjałów.

Jutro podczas najważniejszego polskiego śniadania stoły w Zalesiu będą się uginać od jadła. Po podzieleniu się święconym jajkiem trzeba spróbować jajeczek, szynek, kiełbas z chrzanem, a potem bab. Po tak sutym śniadaniu - do kościoła. Szkoda tylko, że parafialny w Wałdowie jest tak daleko od Zalesia i zamiast pieszo jedzie się na mszę samochodem. I nie zgubi się kalorii.

A potem dzieciaki szukają zajączka w porzeczkach, a chłopaki ochoczo korzystają z prawa do lanego poniedziałku i dyngusują oraz oblewają panny wodą bez litości. Tradycji stanie się zadość, a po Wielkanocy w Zalesiu wszystko wróci do normy. Najważniejsze będą prace w polu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie