Włocłavia i Strasburg

Barbara Szmejter
Przedsiębiorcy ostrzą sobie zęby na łakomy kawałek terenu, jakim jest stadion Włocłavii. Przedwcześnie...

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy, że po odrzuceniu kasacji zakończył się kilkuletni spór o własność stadionu Włocłavii. Sąd, wydanym przed rokiem prawomocnym wyrokiem, przyznał teren klubowi. Okazuje się jednak, że sprawa nie jest wcale tak oczywista, jakby się mogło wydawać, bowiem spadkobiercy dawnych właścicieli zapowiadają skierowanie od-wołania do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Bogusław Różański, pełnomocnik właścicieli terenu stadionu, nie chce komentować wyroku sądu. Przypomina jednak, że osoby, ubiegające się o zwrot nieruchomości, to nie "łowcy skarbów", ale dzieci i wnuki Zofii Dąbrowskiej, właścicielki terenu, wydzierżawionego przez Towarzystwo Kolarskie pod budowę stadionu na okres 1946-1956.

- Inspiratorem budowy stadionu kolarskiego przy ulicy Chopina był mój dziadek, Feliks Różański - mówi Bogusław Różański, pełnomocnik właścicieli. - Nakłonił Zofię Dąbrowską, mieszkającą w Warszawie i tam zmarłą w połowie lat sześćdziesiątych, do wydzierżawienia terenu pod stadion. Mój ojciec, Bogusław Ró- żański, jako pełnomocnik syna Zofii Dąbrowskiej, Ziemowita Monvid Dąbrowskiego, prowadził na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych korespondencję z władzami miasta Włocławka, która jest w moim posiadaniu, zmierzając do sprzedaży nieruchomości, ale w Polsce Ludowej nie było to możliwe.

W tej sytuacji nieprawdziwe wydają się informacje, przekazywane od dłuższego czasu przez klub, że władze miasta nie wiedziały o istnieniu spadkobierców właścicielki stadionu, ani że odnaleźli się oni dopiero po złożeniu przez Włocłavię wniosku do sądu o zasiedzenie.

- Wręcz przeciwnie - przekonuje Bogusław Różański. - Kiedy spadkobiercy zostali wpisani do ksiąg wieczystych i podczas spotkania z prezydentem Włocławka wystąpili do sądu o wydanie nieruchomości, wówczas Włocłavia skierowała do sądu wniosek o zasiedzenie.

Stawka jest wysoka chodzi bowiem o 30 tys. metrów kwaratowych położonych w samym centrum Włocławka, pomiędzy ulicą Chopina, przy której coraz bardziej koncentrują się miejscowy handel i usługi, a trasą Okrzei, będącą fragmentem drogi krajowej nr 1. Sam klub, o czym zapewniał nas niedawno wiceprezes Ryszard Chodynicki, nie ma na razie pomysłu na wykorzystanie nieruchomości. Z wypowiedzi innych członków zarządu Włocłavii, pojawiających się w lokalnych mediach, można wywnioskować, że nie chcą pozbywać się kury znoszącej złote jajka, w grę wchodzi więc bardziej dzierżawa niż sprzedaż.

Zainteresowanie przedsiębiorców atrakcyjnym terenem może więc okazać się przedwczesne. A że takie zjawisko występuje, widać gołym okiem. W skład zarządu klubu wszedł ostatnio na przykład właściciel jednej z dużych włocławskich firm budowlanych...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie