Wróżki jak na lekarstwo

Maja ErdmannZaktualizowano 
Czasami nawet nie trzeba rozkładać kart, żeby się dowiedzieć, co człowieka trapi.
Czasami nawet nie trzeba rozkładać kart, żeby się dowiedzieć, co człowieka trapi. fot. sxc
Wróżki nie noszą czarnych szat i nie zaglądają do szklanej kuli. Koty są niemile widziane. Klient może mieć alergię.

Współczesne czarownice chodzą w dżinsach, piją ekologiczną wodę źródlaną i korzystają z internetu.

Żyją między nami. W nowocześnie urządzonych mieszkaniach w blokach, eleganckich domkach jednorodzinnych i przede wszystkim w sieci.

Do wizyty u wróżki skłoniła mnie niepewność. Czy moje życie jakoś się odmieni, czy znajdę swoją drugą połowę i czy będę żyła w dostatku? Wiadomo, każdy chciałby to wiedzieć, zanim wszystko, co złe przeminie. Czy przyszłość różowa jest czy w czarnych barwach mi pisana?

Tarot w bloku
W ogłoszeniach drobnych mały anons: "Karty tarota stawiam" i numer telefonu. Umawiamy się szybko. Wróżka ma dostojny głos i mnóstwo klientów. Wciska mnie jednak na przedpołudniową godzinę.

Blok na bydgoskich Wyżynach. Mieszkanie wróżki Marianny aż poraża czystością. Wyfroterowane panele, błyszczące szybki w starej serwantce pełnej porcelanowych figurek baletnic. Pani Marianna w szarej sukience i paputkach ze sztucznego futerka przypomina mi moją ciocię. Trwała na włosach wieńczy dzieło.

- Chodź kochanie, chodź, bo za pół godziny mam następnego klienta, a co cię dokładnie interesuje? - mówi szybko. - Postawimy tarota i wszystko stanie się jasne. Prowadzi mnie do dużego pokoju i sadza przy okrągłym stole zasłanym koronkową serwetą. Na nim pojawiają się karty. Każda ma ukryte tajemne znaczenie. Pojawia się diabeł, wisielec i jakaś kobieta z nożami. - To królowa mieczy - wyjaśnia pani Marianna. - Silna z pani kobieta, nie dasz sobie w kaszę dmuchać i ty zrządzisz swoim życiem.

Wróżka jak w transie snuje przede mną świetlaną przyszłość bezwzględnej bizneswoman z cudownym mężem i czeredą dzieci przy spódnicy. - Dasz radę kochana, jesteś jednym z niewielu przypadków, że można trzy sroki za ogon ciągnąć i korzyść dla siebie z tego czerpać. A spokój w życiu do ciebie przypisany nie jest. Gdybyś tylko na chwilę w kapcie wskoczyła, już byś się zaczęła nudzić i kombinować, jak tu sobie życie z sensem urozmaicić.

Seans trwa pół godziny. Słucham cierpliwie monotonnego głosu wróżki. Zadaję tarotowi pytania, bo jak mnie poinstruowano, wróżąca jest tylko przekaźnikiem - karty mówią przez nią. Nagle dzwonek do drzwi przerywa czarodziejski klimat rodem z imienin u cioci. To syn wróżki dobija się do mieszkania.

Zapomniał kluczy. Z korytarza słychać cichą, nerwową rozmowę na temat - czy ma kupić ziemniaki, czy ryż na obiad. Sprawa załatwiona. Mój seans też się kończy. 60 złotych trafia do ozdobnej szufladki w szafie należącej do wróżki.

Karty ustawią finanse

- Czasami nawet nie trzeba rozkładać kart, żeby się dowiedzieć, co człowieka trapi - mówi wróżka Lilla. - Niektórzy klienci powinni trafić do psychologa, a nie do nas, ale jak tu nie wysłuchać, jak nie doradzić? Czasami seanse zamieniają się terapię słowem. Od wyczucia stawiającej karty zależy, czy klient będzie podniesiony na duchu, czy załamie się i nie będzie widział sensu życia. Każdą wiadomość można przekazać delikatnie albo po chamsku.

Wróżka Lilla przyznaje, że coraz częściej trafiają do niej osoby, które nie chcą sobie wróżyć w osobistych sprawach, stawiają karty dla firmy, w której pracują czy są jej właścicielami. - Przychodzą nawet prezesi dużych korporacji. Pytają o finanse, o to, czy numerologicznie nazwa firmy przyciągnie klientów, niektórych odsyłam do koleżanki, która zajmuje się feng shui, bo chcą by pracownicy byli wydajniejsi, a z firmy nie uciekały pieniądze. Koleżanka ustawia odpowiednio meble, komponuje rośliny, a czasami każe zamurowywać drzwi i wykuwać miejsce na nowe.

Z jednej strony więc wierzymy w moc, która kieruje naszym życiem, chadzamy do wróżek i czary nie są nam obce, a z drugiej tej oficjalnej - twardo stąpamy po ziemi, zarabiamy pieniądze i wierzymy, że sami jesteśmy kowalami swojego losu.

Numerologia stosowana
Wróżki weszły do internetu. Tysiące adresów kusi wygodną formą przepowiadania przyszłości. Anonimowy numerolog nie żąda za wróżbę wiele - 45 złotych przelane na konto drogą internetową. Poza tym trzeba tylko zadać pytanie, podać datę urodzenia i przesłać wszystko drogą elektroniczną.

Zapytałam o karierę zawodową. Pieniądze przesłałam. I czekałam na zwrotnego maila. Nie doczekałam się, mimo że dwa dni minęły. Poczułam się oszukana. 45 złotych piechotą nie chodzi.

Gdzie tu tajemnica, czarodziejstwo, niezwykła łączność z siłami nadprzyrodzonymi? Napisałam więc reklamację: "Szanowni Państwo, zamówiłam usługę, dokonałam zapłaty kartą, pieniądze z konta zostały pobrane, nie otrzymałam potwierdzenia ani realizacji usługi. Numer transakcji..., podpis, numer telefonu".

No i przyszła odpowiedź. "Szanowna Pani, przepraszamy za niedogodności, mamy nadzieję, że mimo wszystko będzie pani zadowolona z korespondencji, odpowiedź wróżki załączamy w mailu. Pozdrawiamy. Dział Reklamacji".

Odpowiedź była jakaś taka sucha. Jakby ją klecił z gotowych kawałków wróżby komputer. Tylko moje imię wklejono na początku. Standardowa odpowiedź do standardowego pytania o dalsze losy zawodowe. Pełne truizmów w stylu: "Ideały są niełatwe do osiągnięcia", "Nowa praca sama nie przyjdzie", "Numerologicznej dziewiątce brakuje dyscypliny i może wywoływać intrygi" - no nie, to już obraza!
- Obraza dla twojej inteligencji - syczy z boku koleżanka z pracy. - Mają gotowy program i tylko wpisują imię na początku. Poza tym raz piszą do ciebie "proszę pani", a raz mianują cię "Moja Droga". Lipa jakaś...

No to wyrzuciłam 45 złotych w błoto, mogłam za tę cenę kupić sobie podręcznik do numerologii - więcej bym skorzystała. A skusiła mnie tylko możliwość techniczna natychmiastowej odpowiedzi.

Jasnowidz telewizyjny
W Bydgoszczy niektóre wróżki przeżywają prawdziwy stan oblężenia. Alicja ma najbliższe terminy za miesiąc, Wojciech także na listopad. Internet wydawał się idealny. Wróżka Kasia odnaleziona w internecie mogła mnie przyjąć od ręki, ale jak się okazało mieszka w Warszawie. Kasia zaproponowała nawet wróżbę przez Gadu Gadu. Trzeba za to jednak zapłacić od 40 złotych - zależy od czasu rozmowy.

Postanowiłam powróżyć sobie telewizyjnie. Jest w końcu kanał ezoteryczny. Akurat była pani jasnowidząca. Nic to, że za minutę połączenia miałam zapłacić prawie pięć złotych. Ocuciłam się z transu czekania po 10 minutach. Nabiłam już prawie 50 złotych. Tyle się płaci, jak ktoś się zasłucha w monotonny ciepły głos jasnowidzki z ekranu. Kobieta siedzi, uśmiecha się z ekranu i pisakiem kreśli na kartce jakieś znaki. Tak wyczuwa rozmówcę. - Proszę pamiętać, najważniejszy jest kontakt z człowiekiem, wyczuwanie wibracji - przestrzegała wróżka Lilli. - Tego nie da się zrobić przez telefon czy internet. Trzeba spojrzeć wróżce w oczy, a ona będzie mogła spojrzeć w serce.

Linie na dłoni
Tak pouczona spróbowałam jeszcze raz. Tym razem przyszłość miała przepowiedzieć mi chiromantka. Mieszka w kamienicy w jednej z nie najlepszych dzielnic Bydgoszczy. Włosy związała w koński ogon, założyła wytarte dżinsy i za dużą bluzę z napisem Chicago. Siedzimy w niewielkiej kuchni, przy zlewie z brudnymi naczyniami. Poleciła mi ją koleżanka. - Lina życia twarda i mocna, głowy - nieco zwichrowana, serca mocna i jasna. Jesteś wierna swoim ideałom, mężczyznom i przyzwyczajasz się do miejsc - wyrokuje dziewczyna. - Lubisz stałość.

- Jestem bliźniakiem zodiakalnym, lubię zmiany - nieśmiało oponuję. - A ja linię interpretuję i wychodzi inaczej. Bliźniak bliźniakowi nierówny - ucina wróżka.
Ma na imię Jolanta. Chiromancji nauczyła się z książek. Dorabia tak do życia. Żyje tylko z zasiłku, więc każdy grosz się przyda. - Ja ludziom źle nie życzę i nawet jak coś złego zobaczę, to nie mówię. Bo i po co ich straszyć? Każdy liczy na dobrą wróżbę.

Miałam wielką ochotę znaleźć wreszcie prawdziwą wróżkę, taką jak ze starych filmów, zapytać ją o czary i omamy, o kierowanie swoimi losami i magię jasnowidztwa. Nie udało się. Wszystkie uznane wyrocznie są zajęte i zapisują ludzi w kolejki. Chciałam dalej szukać "prawdziwej" wróżki.

Niestety, teraźniejszość zaskrzeczała w moim portfelu i parząc ostatnim okrągłym pieniążkiem jak okiem wywróżyła mi, że nie mam już szans na kolejną dawkę odpłatnej otuchy.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3