Wszyscy ludzie prezydenta

Waldemar Pankowski
Niespodziewanie działacz PO Bernard  Kwiatkowski (w środku) został jednym z  najbliższych współpracowników lewicowego  prezydenta Michała Zaleskiego.
Niespodziewanie działacz PO Bernard Kwiatkowski (w środku) został jednym z najbliższych współpracowników lewicowego prezydenta Michała Zaleskiego.
Andrzej Glonek, Jan Trawiński, Bernard Kwiatkowski, Romuald Popławski oraz tandem Andrzej Jeziorski - Paweł Jankowski to ludzie w magistracie, na których oparł swoją prezydenturę Michał Zaleski.

     Wczoraj na emeryturę przeszła Czesława Rudolf, wieloletnia szefowa Wydziału Gospodarki Nieruchomościami (wcześniej Mienia Komunalnego). Na jej miejsce, bez konkursu, na czele wydziału stanął Wiktor Krawiec, człowiek Bernarda Kwiatkowskiego.
     Do magistratu przyszedł pół roku temu razem ze swoim pryncypałem, który jest działaczem Platformy Obywatelskiej. Zaleski lideruje toruńskiemu oddziałowi "Ordynackiej". Kwiatkowski mimo politycznych różnic postanowił zostać pełnomocnikiem prezydenta d.s. inwestycji strategicznych. Krawiec związany jest z Kwiatkowskim od ponad 10 lat, najpierw w czasach, gdy ten drugi był wojewodą stał na czele jednego z wydziałów UW, potem razem z szefem odszedł do Agencji Budowy Autostrad, która wykupiła grunty, ale autostrady nie zbudowała. Teraz będzie kierował jedną z najważniejszych komórek magistratu. Wydział Gospodarki Nieruchomościami przygotowuje do sprzedaży i dzierżawy tereny komunalne i budynki i nie trzeba tłumaczyć, że od tego jak ofertę przygotuje zależy nie tylko czy do kasy miasta wpłyną pieniądze, ale jak na tym interesie wyjdzie druga strona.
     Rewolucji nie było
     
Krawiec obejmuje stanowisko w 22 miesiące po zwycięstwie w wyborach prezydenckich Zaleskiego. To na tyle długi okres, że można spróbować pokusić się już o analizę decyzji personalnych prezydenta. Zwłaszcza, że, jak wszystko u Zaleskiego, były one rozłożone w czasie.
     Gdy bowiem na początku listopada 2002 roku prezydent obejmował magistrat, w którym niepodzielnie przez poprzednie cztery lata panował Janusz Strześniewski, powszechnie spodziewano się, że zacznie od wyczyszczenia urzędu z ludzi poprzednika.
     Tymczasem nic takiego się nie stało. Zaleski dokonał tylko kilku zmian. Szefa oświaty Jerzego Zaleskiego, po skandalach z inwestycjami szkolnymi zastąpiła protegowana przez Adama**Banaszaka, lidera Porozumienia Toruńskiego Anna Kłobukowska. Marię Madydę, która za sprawą niechlubnej pamięci członka poprzedniego Zarządu Miasta Grzegorza**Potarzyńskiego stała na czele wydziału kultury wymienił członek "Ordynackiej" Grzegorz Grabowski. A Andrzej Szmak (też "Ordynacka") stanął na czele Wydziału Promocji i Informacji i zastąpił Danutę Samsel, która zasłynęła wydaniem pieniędzy podatników na skandaliczny pokaz laserowy przygotowany przez jej austriackiego znajomego. Do tego trzeba doliczyć dymisję pełnomocnika d.s. ochrony informacji niejawnych, legendy podziemnej "Solidarności", Stanisława Śmigla oraz zastąpienie członka Unii Wolności Tadeusza Korala, członkiem PO Piotrem**Całbeckim (w Wydziale Rozwoju). Na tym "rewolucja" się zakończyła.
     
Ciepło, coraz cieplej
     W magistracie pojawiło się jednak jeszcze kilka nowych twarzy. Nowi objęli stanowiska, których wcześniej nie było. I tak na czele Wydziału Kontroli stanął skarbnik prezydenckiego sztabu wyborczego Romuald**Popławski,**ale fotel jego zastępcy zachował Janusz Pawlak, który tak jak za Strześniewskiego nadal odpowiada za gminne przetargi.
     Sam Wydział Kontroli, który miał ujawniać wszystkie nieprawidłowości w działalności komunalnych jednostek funkcjonuje specyficznie. Z łatwością udaje mu się złapać za rękę na przywłaszczeniu pieniędzy nieszczęsną szkolną księgową, do tej pory jednak samodzielnie nie wykrył żadnej większej afery. Wygląda na to, że w toruńskim magistracie i okolicach pracują same anioły.
     Przybył też członek wspierającej Zaleskiego "Samoobrony"
Władysław Przybysz, który został dyrektorem Wydziału Gospodarczego oraz były wiceprezes Elektrociepłowni Toruń Paweł Jankowski. Ten stanął na czele strategicznego Wydziału Inwestycji i Remontów. I choć kierowana przez niego jednostka zalicza, przy okazji komunalnych inwestycji wpadkę za wpadkę, Jankowski ma się dobrze.
     Być może dlatego, że jego bezpośrednim zwierzchnikiem jest wiceprezydent
Andrzej Jeziorski, który za czasów pracy Jankowskiego w EC Toruń też był jego szefem, jako prezes elektrociepłowni. Podobno w tym okresie obaj panowie mocno zaangażowani byli w pomoc w pozyskaniu dla Szpitala Miejskiego unijnych pieniędzy na termomodernizację lecznicy. Dyrektorem szpitala jest Krystyna Zaleska, żona prezydenta.
     
Pierwszy, czyli drugi
     Pozycja drugiego (choć w hierarchii oficjalnej pierwszego) wiceprezydenta Zbigniewa Fiderewicza jest słabsza. Choćby z racji tego, że znają się z Zaleskim od lat, z "młodzieżówki", gdzie obecny prezydent był prezesem, a jego zastępca zasiadał (i zasiada) w Radzie Nadzorczej oraz magistratu, gdzie pierwszy był liderem opozycyjnego SLD, drugi naczelnikiem Wydziału Zdrowia. Widać to podobno podczas narad prezydenckich. - _Fiderewicz zabiera często głos po Zaleskim i tłumaczy co miał na myśli pan prezydent - _mówi jeden z magistrackich dyrektorów.
     
Na kłopoty Glonek
     W zaskakujący sposób rośnie też pozycja Jana Trawińskiego, prezesa Wodociągów Toruńskich "od zawsze". Ten były radny, wywodzącego się z "Solidarności" Komitetu Obywatelskiego za czasów prezydentury lewicowego Zaleskiego awansował na prezesa połączonych spółek: Wodociągów i Oczyszczalni Ścieków. Warto jednak pamiętać, że rok temu brokerem WT, bez przetargu, została spółka, której prezesem jest znany z cypryjskich kontaktów Maciej Wiśniewski, syn Andrzeja Wiśniewskiego, członka Rady Nadzorczej Wodociągów oraz "młodzieżówki", a zarazem lidera toruńskiej UP.
     Ostatnio za to mocno w górę poszły notowania
Andrzeja Glonka,** z którym Zaleski zna się od lat (jeszcze z czasów wspólnej działalności w organizacjach młodzieżowych w latach 80.), ale który był członkiem ekipy Strześniewskiego. Glonek rok temu, gdy wybuchł skandal z modernizacją wiaduktu Kościuszki, został dyrektorem Miejskiego Zarządu Dróg. Była to ze strony prezydenta propozycja z tych "nie do odrzucenia". Szef MZD poradził sobie, mimo nerwowej atmosfery, za kilka dni estakada będzie gotowa. Nie wykluczone, że w nagrodę otrzyma jeszcze trudniejsze zadanie. Doprowadzenie do sprawnego połączenia MZD i Miejskiego Zakładu Komunikacji. Przeżywające kłopoty MZK od kilku miesięcy nie ma szefa, konkurs na dyrektora został też unieważniony. A Zaleski zapowiada zmiany organizacyjne, które miałyby polegać m.in. na wydzielenia z MZD i MZK jednego tworu (być może spółki), która zajmowałyby się i drogami i komunikacją w mieście.
     [email protected]
     

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie