Wybory Prezydenckie. Jaka była kampania? W barwach ospałości

Grzegorz Olkowski
Komisja Wyborcza nr 55 w Toruniu
Komisja Wyborcza nr 55 w Toruniu Grzegorz Olkowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
- Walka o głosy wyborców była niemrawa - oceniają torunianie.

Zapytaliśmy torunian, jak oceniają kampanię prezydencką. - Gdybym od czasu do czasu nie oglądał serwisów informacyjnych w telewizji lub nie przeglądał portali internetowych, bym powiedziałbym, że w Polsce, a tym bardziej w Toruniu nie ma żadnej kampanii - mówi Mariusz Błasik, mieszkaniec Rubinkowa. - Ale może to dobrze, że jest ona tak niemrawa i spokojna, bo plakatowy zgiełk, jaki był np. podczas wyborów samorządowych, nie sprzyjał wyborczej refleksji i zadumie.

Wielka polityka w kampanii raczej omijała miasto szerokim łukiem. Kandydaci odwiedzali Toruń w pierwszej fazie kampanii, np. Andrzej Duda czy Janusz Palikot. Wojciech Peszyński, politolog z UMK: - Taka jest specyfika tych wyborów. Kandydaci i ich sztaby bardziej komunikują się poprzez telewizję i portale społecznościowe. W Toruniu mamy zarejestrowanych 160 tys. wyborców. To nie Warszawa czy Kraków. Poprzednie wybory pokazały, że zachowania elektoratu są stabilne i wygrywa u nas PO i Komorowski. To powodowało, że kandydaci skupiali się na innych miejscach w regionie.

Czytaj także: Wybory Prezydenckie w kraju i regionie [wyniki, frekwencja, wideo, zdjęcia]

- Ta kampania była nudna, wyjątkowo nieatrakcyjna - mówi Robert Czekański, działacz Twojego Ruchu. - Zamiast porwać i rozgrzać serca wyborców, usypiała i wspierała internetową akcję wyborczą "Sarny Z Krzesłem Na Głowie". To znak czasów. Politycy się nie starają, my się nie interesujemy i w konsekwencji mamy pogłębiający się problem obniżania lotów krajowej polityki. Natomiast w kokpicie sterowniczym partyjnych siedzib powinien już głośno krzyczeć alarm: "Terrain ahead! Terrain ahead!"

Piotr Drążek ze Stowarzyszenia Młodzi Demokraci, młodzieżówki PO: - To zdecydowanie inna kampania niż pięć lat temu, kiedy wszyscy żyliśmy emocjami związanymi z katastrofą smoleńską. Dlatego obecna kampania mogła wydawać się bezbarwna. W dużej mierze kandydaci odpuścili plakaty i billboardy, postawili na bezpośredni kontakt z wyborcami. Stąd np. prezydencki Bronkobus czy akcje odwiedzania wyborców w domach. Obietnice wyborcze były bardzo często populistyczne. Rozmijały się z realnymi kompetencjami głowy państwa. Kampania z pewnością nabierze tempa przez najbliższe dwa tygodnie.

Arkadiusz Brodziński z Domu Wszystkich Polska Ryszarda Kalisza oddał głos na Pawła Kukiza, mimo różnic światopoglądowych. - Najłatwiej pozyskać głosy manipulując obywatelami, że Polska jest podzielona na lewicę i prawicę - uważa Brodziński. - Uświadomiłem sobie, że nie to jest głównym problemem Polski. Dla realnej zmiany potrzebujemy prezydenta, który będzie szczery, otwarty, bezinteresowny i bez zależności partyjnych. Takim człowiekiem jest Paweł Kukiz. Patriota, który nie kalkuluje, co jemu się opłaca, a chcący pracować dla wszystkich Polaków.

Marek Jopp, wiceszef rady wojewódzkiej SLD podkreśla: - Tej kampanii prezydenckiej w ogóle nie było widać w Torunia, oprócz zaledwie kilku plakatów czy też od czasu do czasu rozdawanych ulotek. Wydaje mi się, że mieszkańcy Torunia i regionu niespecjalne ją przeżywali.

Krzysztof Duda ze stowarzyszenia Toruńska Inicjatywa Obywatelska: - Lokalnie kampania wyborcza przed pierwszą turą była mało widoczna. Mimo podejmowanych starań o wielu spotkaniach z kandydatami dowiadywałem się post factum.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie