Zabawki znikały w bardzo tajemniczy sposób

hanka sowińska hanna. [email protected]
Gwiazdka w domu państwa Boreckich. Józef trzyma na rękach najmłodszą córeczkę Basię, obok żona Helena z Zosią, po lewej Janeczka, najstarsza z córek. Jest także 17-letni Alojzy Jęchorek, brat pani Heleny i znajomi, p. Kryszakowie.
Gwiazdka w domu państwa Boreckich. Józef trzyma na rękach najmłodszą córeczkę Basię, obok żona Helena z Zosią, po lewej Janeczka, najstarsza z córek. Jest także 17-letni Alojzy Jęchorek, brat pani Heleny i znajomi, p. Kryszakowie. Zdjęcie ze zbiorów Barbary Szneidrowskiej
Wigilia 1933 roku. W domu państwa Boreckich stoi pięknie ubrana choinka. Córeczki gospodarzy nie mogą doczekać się prezentów.

Mali (także duzi) bydgoszczanie muszą jeszcze kilka dni poczekać na gwiazdkowe podarunki. My natomiast możemy przenieść się do pierwszej połowy lat 30. i opowiedzieć Państwu, jak wyglądały święta w mieszczańskiej rodzinie w międzywojennej Bydgoszczy. W rodzinie państwa Boreckich.

Józef Borecki (bohater artykułu "Albumy pełne czasu minionego, utraconego" z 4 października br., powstaniec wielkopolski, od 1928 r. pracownik Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy, zamordowany przez Niemców jesienią 1939 r.) ojciec trzech córek - Janeczki, Zosi i Basi zaprosił na Wigilię znajomego z pracy, p. Kryszaka z małżonką. Na święta z Jarocina, rodzinnego miasta gospodarzy przyjechał Alojzy Jęchorek, najmłodszy brat gospodyni (w czasie wojny należał do Armii Krajowej, aresztowany w pociągu jadącym z Bydgoszczy zginął w Oświęcimiu w 1944 r.). Był jeszcze ktoś, kto zrobił publikowaną w dzisiejszym "Albumie" fotografię. Kto? - Miałam wtedy roczek. Nic nie pamiętam - śmieje się Barbara Szneidrowska, z d. Borecka. Coś jednak w pamięci zostało. - To dzięki mamie, która tak wiele mi opowiadała - dodaje pani Szneidrowska.

Niedawno ze znajomą wspominały gwiazdkowe prezenty, które dostawały przed wojną. - Przypomniałyśmy sobie, że przed świętami coś dziwnego działo się z naszymi zabawkami. Ginęły w tajemniczy sposób, by pojawić się pod choinką. Rodzice mówili, że zabrał je gwiazdor. A gdy pojawiły się, już pod ślicznie ubranym świerczkiem, były jak nowe. Lalki były umyte, miały nowe fryzury i nowe ubranka, a w domku, w którym mieszkały, wisiały nowe firanki, na podłodze leżały nowe dywaniki, zaś w wózku, w którym spały, leżała nowa pościel. Wszystkie te cuda wyczarowywała mama.

Pamięta, że od babci, która mieszkała w Jarocinie ona i siostry dostawały na Gwiazdkę ręcznie robione pończochy.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie