Od wczoraj resztą majątku po byłym Zachemie zarządza syndyk.

Nadzieja tych, którzy naiwnie wierzyli, że znowu ruszy tam produkcja chemiczna, została więc ostatecznie pogrzebana.

Bydgoski sąd ogłosił w piątek upadłość Infrastruktury Kapuściska (dawny Zachem). Smutny finał wieloletniej tradycji chemicznej w Bydgoszczy: majątek trafi do wierzycieli, a firma zostanie zlikwidowana.

Sprzedali TDI i...

- Gdyby właściciel nie sprzedał Niemocm technologii i produkcji TDI (surowiec do wytwarzania pianek dla branży samochodowej i meblarskiej - red.) Zachem istniałby do dziś. Ja bym ten Ciech... - nie krył wczoraj swojej złości Jerzy Cembrowski, zachemowski emeryt.

Upadłość Infrastruktury Kapuściska oznacza m.in., że na bruk idzie 29 ostatnich pracowników, czyli niedobitki ze zwolnionej wcześniej kilkusetosobowej załogi Zachemu.
Jednak to nie koniec kłopotów.

- Firmy, które funkcjonują na tym terenie, jak choćby nasza, mogą zostać bez dostępu do wody, a bez niej nie da się przecież produkować - denerwuje się Tomasz Mikulski, dyrektor techniczno-produkcyjny Nitro-Chemu w Bydgoszczy. - Pompa na razie chodzi, ale kto wie, jak długo jeszcze. Wszystko jest w rękach syndyka.

- To świeża sprawa, nie znam jeszcze szczegółów dotyczących majątku Zachemu, muszę najpierw przeprowadzić jego inwentaryzację - powiedział nam wczoraj Grzegorz Floryszak, syndyk masy upadłościowej.

Dodajmy, że w ostatnim czasie Ciech sprzedał kolejne dwie instalacje, m.in. część EPI, która poszła na złom.

Na to, jak postąpi syndyk, czeka również Spółka Wodna Kapuściska w Bydgoszczy. Po tym, jak Zachem został zlikwidowany, jej przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Wraz z końcem produkcji spółka została bowiem bez ścieków przemysłowych, które oczyszczała. Musiała zaciągnąć milionowe kredyty na przetrwanie.

Nic gorszego nie mogło się stać

- Nic gorszego nie mogło się stać - tak o wczorajszej decyzji sądu mówi Małgorzata Stawicka, dyrektor SW Kapuściska. - Czekamy z kim syndyk rozliczy się w pierwszej kolejności. Dawny Zachem ma wobec nas milionowe zaległości.

Wczoraj nerwy puściły także mniejszościowym akcjonariuszom Zachemu (łącznie takich osób jest jeszcze ok. 200). Jeszcze łudzili się, że Ciech zapłaci im za akcje. - To mam je sobie teraz powiesić na ścianie? - pytał retorycznie jeden z nich.

Niestety, formalnie mniejszościowi akcjonariusze nie są wierzycielami, czyli mogą nie odzyskać swoich pieniędzy.

- Sąd przychylił się do argumentacji zarządu Infrastruktury Kapuściska, według którego jej kondycja finansowa nie pozwala na dalsze funkcjonowanie oraz spłatę wszelkich roszczeń i zobowiązań - komentuje Maciej Powroźnik, rzecznik Ciechu. - Pozostawienie niewypłacalnej spółki byłoby bowiem najgorszym możliwym rozwiązaniem. Starała się pozyskać inwestorów i utrzymać instalacje, ale, niestety, nie udało się.