Zdzisław Ostrowski z Lipna rysując i rzeźbiąc spełnia swoje...

    Zdzisław Ostrowski z Lipna rysując i rzeźbiąc spełnia swoje marzenia

    Zdjęcie autora materiału
    Małgorzata Chojnicka

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Zdzisław Ostrowski z Lipna rysując i rzeźbiąc spełnia swoje marzenia

    ©Małgorzata Chojnicka

    Zdzisław Ostrowski z Lipna rzeźbi i maluje. Znany jest daleko poza swoimi rodzinnymi stronami. Ma niezwykłą wręcz umiejętność oddawania podobieństwa portretowanych osób. Cechuje go precyzja i dbałość o każdy detal.
    Zdzisław Ostrowski z Lipna rysując i rzeźbiąc spełnia swoje marzenia

    ©Małgorzata Chojnicka

    Jeśli człowiek nosi w sobie dar, odkryje go prędzej czy później. Może on nawet przez lata leżeć sobie cichutko na dnie duszy, ale przyjdzie czas, że się odezwie. Wtedy nie pozostaje nic innego, jak zabrać się do pracy, bo wrodzony talent to dopiero początek ciężkiej drogi. Nie na próżno się mówi, że trening czyni mistrza. Tak stało się w przypadku Zdzisława Ostrowskiego z Lipna, który zarówno rzeźbi, jak i maluje.
    Jego prace znajdują się w wielu kościołach i kolekcjach prywatnych. A wszystko zaczęło się od programu telewizyjnego „Piórkiem i węglem”, prowadzonego przed laty przez profesora Wiktora Zina. Mały Zdzisio oglądał go z zapartym tchem i tak bardzo marzył, by też tak rysować. I to marzenie małego chłopca ziściło się.

    - Jako dziecko przede wszystkim dużo rysowałem, a na lekcjach zdążyłem zawsze wykonać nie tylko swoją pracę, ale również pomagałem kolegom – wspomina Zdzisław Ostrowski. – Rysunek zawsze mnie fascynował. Kartka papieru i ołówek wystarczały, bym na długi czas zapomniał o wszystkim, bo tak skupiałem się na rysowaniu. Powoli zaczynałem się też interesować rzeźbą. Pierwsze próby rzeźbiarskie miałem już w szkole podstawowej, a takim przełomowym momentem dla mnie, jako kilkuletniego chłopca, była wycieczka do Torunia na wystawę rzeźby. Dla mnie było to ogromne przeżycie. Nie potrafię nawet wyrazić słowami, co ja wtedy czułem. Wtedy dotarło do mnie, że chciałbym rzeźbić.

    To był impuls, który podziałał na zasadzie kuli śnieżnej. Minęło trochę czasu. Po ukończeniu szkoły pan Zdzisław rozpoczął pracę w toruńskiej „Cepelii”. Jednak nie trwało to zbyt długo, bo zdecydował się otworzyć własną pracownię. Najpierw mieściła się ona na strychu, a teraz znajduje się na wsi, w rodzinnym Chodorążku w gminie Lipno.

    - Do wszystkiego dochodziłem sam, bo jestem samoukiem – opowiada nasz bohater. - Była to nauka metodą prób i błędów. Wiadomo, że zostałem obdarzony jakimś talentem, bo w rodzinie ze strony mamy mieliśmy utalentowanego malarza, ale dopiero ciężka praca pozwoliła mi go rozwinąć. Dużo czytałem, a swoje doświadczenie wymieniałem z innymi artystami. Dzięki temu wypracowałem własne metody pracy, które spotykają się z uznaniem odbiorców. Wiele lat temu miałem okazję wziąć udział w warsztatach prowadzonych przez samego profesora Zina. Wyniosłem z nich bardzo dużo.

    Jego prace można było podziwiać na wystawie

    Rzeźby pana Zdzisława można najczęściej spotkać w kościołach. Rzeźbi krucyfiksy, stacje Drogi Krzyżowej i postacie świętych. Często dorabia też uszkodzone elementy, bo czas, a przede wszystkim wszędobylskie szkodniki, niszczą stare figury. Ma na swoim koncie także sceny z polowań czy z „Pana Tadeusza”. Jest autorem „Politki” na lipnowski Przegląd Twórczości Filmowej „Pola i inni”. Tu pozowała mu córka Weronika, która wcieliła się w rolę Poli Negri z filmu „Hiszpańska tancerka”. Co roku węglem rysuje portret najsłynniejszej lipnowianki, który zdobi lipnowskie kino podczas festiwalu.
    Przez te wszystkie lata aktywności artystycznej uzbierało się naprawdę sporo prac, a wiele z nich trafiło do zbiorów prywatnych. - Pociągają mnie nowe i trudne wyzwania – kontynuuje pan Zdzisław. - Im trudniejsza praca, tym dłużej mogę pracować i nawet nie czuję zmęczenia, bo tak mnie ona wciąga. Już na samym początku mam wizję tego, co chcę stworzyć i konsekwentnie dążę do celu. Na pewno nigdy nie zabrałbym się za sztukę ludową. Lubię po prostu rzeźbiarstwo naturalistyczne. Nad jedną rzeźbą pracuję od miesiąca do dwóch, a potem trudno mi się z nią rozstać. Dbałość o detale naprawdę wymaga czasu.

    Najczęściej pracuje w drewnie lipowym i to nie wynika tylko z jego miękkości. Od wieków wiadomo, że jest to najlepszy materiał dla rzeźbiarza również ze względu na jego trwałość i wyjątkowo wdzięczną fakturę. Ponadto jest w miarę odporne na szkodniki, którym najwidoczniej nie smakuje.

    - Dobrze czuję się w rysunku, ale często wybieram technikę olejną i akwarelę, która jest zdecydowanie najtrudniejsza – zdradza nasz bohater. – Najpóźniej zabrałem się za portret. Najpierw sportretowałem najbliższą rodzinę. Dopiero po tych próbach odważyłem się za malowanie obcych osób.

    Niedawno miał wystawę swych prac w Miejskim Centrum Kulturalnym w Lipnie. Wernisaż zgromadził prawdziwe tłumy.



    Flesz - wypadki drogowe. Jak udzielić pierwszej pomocy?




    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej