Życie z wyrokiem

Maja ErdmannZaktualizowano 
Rys. Monika Wieczorkowska
Czeka na badania już kilkanaście miesięcy. Codziennie ma nadzieję, że zadzwoni telefon ze szpitala i w końcu powiedzą mu, że może przyjść. Że wreszcie będą go badać. Ale telefon milczy.

     **- _Za każdym razem, gdy dzwonię do przychodni, słyszę: "Cierpliwości, kolejka posuwa się bardzo wolno. Proszę czekać".
     _Pani Ola, matka Filipa, już nie ma siły patrzeć jak syn się męczy. Każdego dnia walczy z niepewnością i strachem. Ciągle zadaje sobie pytanie, jak daleko posunęła się jego choroba. Czy jeszcze może normalnie cieszyć się życiem, czy już powinien ograniczyć kontakty z kolegami, zamknąć się w sobie i skupić na walce o zdrowie.
     
Taki zdrowy chłopak
     - Nie jest pan jedyny do biopsji wątroby - nieodmiennie powtarza rejestratorka w poradni hepatologicznej bydgoskiego szpitala zakaźnego. - Wszyscy czekają.
     _Ale on czekać już nie chce, bo wszystko mu jedno. Poddał się, co ma być to będzie. Tylko matka wszędzie pisze w jego sprawie. Lekarze, do których się zwraca i urzędnicy - wszyscy są przekonani, że Filip to małe dziecko. Skoro wszędzie w jego imieniu występuje pani Ola. Tymczasem Filip na 22 lata. Nie ma ochoty po raz kolejny usłyszeć:
- Proszę czekać...
     Filip nigdy nie chorował. Zdrowe kości, zdrowe zęby, zdrowe organy wewnętrzne. Do lekarza nie chodził. Ten na komisji wojskowej dał mu najwyższą kategorię. Trafił do Marynarki Wojennej. Marynarz Filip postanowił dać coś z siebie innym. Zgłosił się do punktu krwiodawstwa. Chciał oddawać krew potrzebującym. -
Dziwne było to, że wkrótce nadszedł list ze stacji na domowy adres - mówi Filip. - Sądziłem że to legitymacja krwiodawcy...
     - Ja też tak myślałam - wspomina matka. - I dlatego otworzyłam kopertę, choć to nie był list do mnie. Gdy przeczytałam, nie mogłam się pozbierać. _
     
Zioła zamiast biopsji
     U Filipa wykryto wirusowe zapalenie wątroby typu B.
     Potem wszystko zaczęło się dziać jak w jakimś koszmarnym filmie. Badania, zwolnienie z wojska, szpital, powrót do domu i... bezczynność.
     Dzień podobny do dnia. Wpatrywanie się telewizor, wyczekiwanie na telefon z poradni, na biopsję. - Jestem z zawodu malarzem - mówi Filip. - Z robotą krucho, no bo kto zatrudni takiego fachowca, który tylko warunkowo jest dopuszczany do roboty. Przecież opary farb i lakierów szkodzą wątrobie.
     
- Byliśmy na badaniach w poradni hepatologicznej szpitala zakaźnego. Pani doktor powiedziała, że konieczna jest biopsja i od niej uzależnione dalsze leczenie. Biopsji nie było, więc syn od roku bierze Hepatil, ziołowy lek na wątrobę. To całe leczenie. Mam wrażenie, że nikt nic nie robi, a choroba rozwija się. Aż do wyniszczenia wątroby.
     
- A ja nie wiem w jakim ona jest stanie, nie wiedzą też lekarze - mówi Filip. - _Mogę sobie tylko wyobrażać, co się z nią dzieje. Więc siedzę i myślę. Wyobrażam sobie najgorsze rzeczy.
     _Tymczasem lekarze zawsze podkreślają aspekt psychologiczny w leczeniu wielu schorzeń. Jeśli pacjent jest dobrze poinformowany, pogodzony ze swoją chorobą i wierzy w terapię, szybciej wraca do zdrowia. W przypadku Filipa dzieje się dokładnie odwrotnie. Chłopak żyje w stresie, który tylko pogłębia chorobę. Jest niedoinformowany, czuje się opuszczony i nikomu już nie wierzy.
     
Oficjalne czekanie
     **Pani Ola się nie poddaje. - Mam tylko jego, jedynego. Nie dam się! - mówi. - Nie wiem ile razy dzwoniłam do poradni, jak błagałam o badanie, o to, by ktoś w końcu zajął się Filipem. To taki dobry młody człowiek.
     _Napisała do "Gazety", napisała do Rzecznika Praw Pacjenta Narodowego Funduszu Zdrowia.
     Rzecznik szybko wystąpił do szpitala o wyjaśnienie sytuacji. -
Chciałam się dowiedzieć, czy w oparciu o dokumentację medyczną była weryfikowana lista oczekujących na biopsję - mówi Mariola Tuszyńska, rzecznik praw pacjenta. - Dziwi tak długi czas czekania na badanie. Zgodnie z ustawą szpitale muszą tworzyć oficjalne listy oczekujących, jednak ich dokumentacja medyczna powinna być weryfikowana przez specjalnie utworzony zespół specjalistów. Nie może być takiej sytuacji, że to rejestratorka ustawia kolejkę i nikt nie sprawdza, co się z tymi ludźmi dalej dzieje. Czy są im badania potrzebne natychmiast, czy mogą czekać...
     Rzecznik dostał jedynie odpowiedź, że Filip jest 73 na liście czekających. Nie napisano, o ile miejsc posunął się przez te kilkanaście miesięcy, nie napisano czy tak długie czekanie nie spowoduje nieodwracalnych szkód. - _Brakuje rzetelnej informacji od lekarza - mówi Mariola Tuszyńska. - Nikt nie powiedział panu Filipowi, że może spokojnie czekać i to nie zagraża jego zdrowiu.
     _Tymczasem okazuje się, że biopsja wątroby jest standardowym badaniem chorych na wzw typu B i Filip prędzej czy później będzie musiał się jej poddać.
     My także rozmawialiśmy z zastępcą dyrektora szpital zakaźnego, Małgorzatą Pawłowską.
- Wiem, że ludzie się denerwują, gdy muszą czekać na badania - mówi doktor Pawłowska. - Jednak nic nie możemy zrobić. Kontrakt z NFZ jest taki, że musimy ustawiać pacjentów w kolejkę do badania. Nie możemy przekraczać limitów.
     _Aby została przeprowadzona biopsja, pacjent musi trafić na szpitalny oddział. Tam jest przygotowywany do badania, a potem znajduje się pod nadzorem lekarzy. Niestety, Filip i inni czekający w kolejce nie mają szczęścia. Limity przyjęć są jakie są, a i tak w kolejce zawsze mają pierwszeństwo tzw. przypadki ostre. Im ich więcej, tym dłużej czekają na swoją kolej pacjenci z listy.
     Limit cierpliwości Filipa już się wyczerpuje. Zaczyna myśleć, że biopsję wykonają mu, gdy będzie już za późno, albo gdy stanie się "ostrym przypadkiem"...
     Korespondencja w sprawie Filipa między Rzecznikiem Praw Pacjenta a bydgoskim szpitalem zakaźnym trwa.
     

polecane: FLESZ: Smartfon zamiast kas fiskalnych.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3