Dostępu do swoich pieniędzy nie ma także rodzina Krzysztofa Putry, wicemarszałka Sejmu, który osierocił ośmioro dzieci i zostawił niepracującą żonę.
Podzielili się obowiązkami, by sprostać życiu...
Niech żaden urzędnik bankowy nie ma czelności teraz tłumaczyć, że takie są procedury! Niech żaden urzędnik bankowy nie bredzi, że zablokowanie konta to automatyczne działanie w przypadku śmierci jednego z małżonków. Niech już dziś żaden finansowy "biały kołnierzyk", zarabiający i po pięćdziesiąt - sto tysięcy złotych miesięcznie nie tłumaczy, że w tak wyjątkowych okolicznościach bank łaskawie odstąpi sławetnych "procedur". Niech banki natychmiast odblokują konta i ze wstydem milczą. Nie pozostaje im nic innego! Po raz kolejny przekonaliśmy się, że dla pazernych, wręcz oszukańczych banków, liczy się tylko jedno: św. Zysk. Za wszelką cenę.
Tak, tylko w ubiegłym roku zysk finansowy netto polskich świątyń finansowych to ponad 11 miliardów złotych! Dokładnie tyle, ile Polska wyda w tym roku na szkolnictwo wyższe. Informacja "Rzeczpospolitej" musi być prawdziwa, nie mam cienia wątpliwości. Więc o bankowcach, którzy podjęli tę haniebną decyzję - możemy śmiało powiedzieć: hieny. Co zresztą wpisuje się w szerszy kontekst.
Zarząd Związku Banków Polskich wydał oświadczenie, w którym "łączy się w bólu z Rodzinami Zmarłych". Cóż, polskie banki mają tzw. zasady dobrych praktyk bankowych. Chodzi - oczywiście - o etykę działania tych instytucji, ze szczególnym uwzględnieniem dobra klientów. Żarty...
I jeszcze jedno: jeśli w tak dramatycznej sytuacji blokuje się konta tragicznie zmarłych ludzi, którzy p r z e d śmiercią doskonale zarabiali, to cóż tu mówić o nas, zwyczajnych szarakach?
Umarłeś? Nie dasz zarobić bankom...