Pan Jan w młodości miał podobne problemy jak Magda (imię dziewczynki zostało zmienione). Wychowywały go ciotki. I gdy kilka lat temu dowiedział się, że istnieje możliwość zostania rodziną zastępczą, wskoczył w to, jak w ogień. - Aż żona się zdziwiła - opowiada. Chciał ustrzec przed domem dziecka choć kilkoro dzieci. Dziś mówi ze smutkiem: - Biurokracja mnie rozjechała. Rzeczywistość jest tak podła, że się w głowie nie mieści.
Brakuje nam pieniędzy
Stowarzyszenie Wirgiliusz, do którego należą państwo Podgórscy, namówiło ich do przygarnięcia pod swoje skrzydła 16-latki odebranej ciotce. - Nie chcieliśmy, aby Magda na umieszczenie w rodzinie zastępczej musiała czekać w domu dziecka - mówi.
8 września sąd postanowił "tymczasowo powierzyć pieczę" nad Magdą państwu Podgórskim. - 15 września podczas rozprawy sędzia przy dziewczynce powiedział, że w ciągu miesiąca będzie już u nas w rodzinie zastępczej - opowiada pan Jan. - Założyliśmy, że przez jakiś czas Magdę będziemy musieli finansować. Ale to trwa już zbyt długo. Dziewczynka ma 16 lat, chce się ładnie ubrać, uczestniczyć w płatnych zajęciach pozalekcyjnych. Na to potrzeba pieniędzy.
Problem w tym, że Podgórscy jako mieszkańcy Chełmży podlegają pod Powiatowe Centrum Pomocy w Rodzinie w Toruniu, Magda pod toruński Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Jak twierdzą obie instytucje, pomocy Podgórscy powinni szukać u tej drugiej. Pan Jan był też w chełmżyńskim MOPS-ie (ale jego dochód przekracza 351 zł na osobę w rodzinie) i w sądzie (gdzie zarzucono mu "wywieranie nacisków na sąd").
To nie my, to oni
Grażyna Wasilczuk, dyrektor PCPR, w rozmowie z "Pomorską" stwierdziła, że nie chce być cytowana, ponieważ nie jest tu stroną. I odesłała nas do toruńskiego MOPR-u. Z kolei jego rzecznik Olga Okrucińska mówi: - Bardzo byśmy chcieli pomóc temu panu, ale nie możemy nic zrobić. W tej chwili sprawa należy do PCPR-u przy ul. Dekerta.
Wygodniej w domu dziecka
Jeszcze do niedawna pan Jan wierzył w ludzi: - Byłem przekonany, że urzędnicy, którzy zajmują się rodzinami zastępczymi, są po to, by nam pomóc, a oni patrzą tylko, jak nas się pozbyć. Zbywają. Odsyłają jeden do drugiego.
Urzędnicy sugerują, że państwo Podgórscy pospieszyli się, biorąc dziewczynkę do siebie. Ich zdaniem powinni poczekać na decyzję sądu o ustanowieniu ich rodziną zastępczą, pozostawiając do tego czasu Magdę w domu dziecka.
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, zgodnie z założeniami nowej polityki prorodzinnej, do 2015 r. chce zlikwidować wszystkie domy dziecka.
Na miesięczne utrzymanie Magdy "Młody Las" dostałby od gminy 4787,2 zł. Państwo Podgórscy, jeśli zostaliby dla niej rodziną zastępczą, otrzymają na jej wydatki 658,8 zł i 164,7 zł dla siebie. Na razie są zdani wyłącznie na siebie.
Czytaj e-wydanie »