Ministerialne szuflady pełne postulatów
Jakie przepisy prawa najbardziej zatruwają życie samorządom - chce wiedzieć Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji.
Przez najbliższe pół roku oczekuje na uwagi od samorządowców. - Gdyby pan minister spytał swoich poprzedników lub pracowników ministerstwa, to wyciągnęliby z szuflad kierowane do nich w ostatnich latach postulaty - zauważa Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia, członek władz Związku Miast Polskich.
Przypomina, że od lat najważniejszą sprawą, która utrudnia funkcjonowanie samorządów to ich niestabilna sytuacja finansowa. Wynika ona nie z decyzji podejmowanych przez gminy, ale ponad głowami samorządowców.
- Szczególnie w ostatnich latach trwa festiwal z jednej strony zabierania nam pieniędzy, ograniczania dochodów, a z drugiej nakładania obowiązków, które powodują konieczność zatrudniania nowych urzędników i wydawania więcej pieniędzy - mówi Brejza. I podaje przykłady: w 2006 roku Sejm uchwalił zmiany w podatku PIT, ustalono dwa progi dochodowe.
czytaj też: W czarnej procesji samorząd powalczy o pieniądze
Policzyliśmy, że samorządy straciły na tym 2,6 mld zł, sam Inowrocław - 3 mln zł mniej dostał. - Do dziś, mimo wzrostu różnych podatków i opłat, tych pieniędzy nie odzyskaliśmy. - W 2007 roku Sejm uchwalił ulgi prorodzinne - kontynuuje prezydent. - Skutki odczuliśmy już w 2008 roku, następne blisko 3 mln zł ubyło w budżecie. W kraju samorządy straciły na tym 6,8 mld zł. Liczyliśmy później skutki zmian innych ustaw, np. o podatkach i opłatach lokalnych, opłacie skarbowej. One są korzystne dla mieszkańców, ale gminy straciły prawie 200 mln zł. W sumie to 8 mld zł, których nie zrekompensowała żadna subwencja czy dotacja.
Na drugiej szali prezydent kładzie zwiększone wydatki.
Najświeższy przykład to ustawa o pieczy rodzinnej, zgodnie z którą powinien zatrudnić dodatkowe osoby, a jednocześnie określa ich minimalną płacę. Przy okazji wtrąca: - Z jednej strony premier mówi o konieczności redukcji zatrudnienia w administracji, z drugiej uchwalane jest prawo, które powoduje zwiększenie liczby pracowników.
Na ten rok radni musieli uchwalić wyższy budżet na wypłaty dla pracowników, ale pensje nie wzrosły. Trzeba było podnieść płacę do minimum 1500 zł, a od lutego wzrosła składka rentowa płacona przez pracodawców za pracownika.
Większe wydatki powoduje też Karta nauczyciela, zgodnie z która w styczniu samorządy muszą wypłacić pieniądze tym, którzy nie osiągają średniego wynagrodzenia, określonego w ustawie budżetowej.
- Rada Miasta Inowrocławia jako pierwsza 2 lata temu zaskarżyła ten przepis do Trybunału Konstytucyjnego - przypomina prezydent Brejza. - Nie został jeszcze rozpatrzony.
Czytaj e-wydanie »Lokalny portal przedsiębiorców