Burmistrz Chojnic Arseniusz Finster nie ma wątpliwości, że kino w domu kultury powinno działać w nowym systemie cyfrowym, bo to szansa na to, by placówka zarobiła, a po drugie - trudno sobie wyobrazić miasto tej wielkości co Chojnice bez porządnego kina.
Dodaje, że przecież takiego kina jak dotąd nie ma też w okolicy, więc być może także sąsiedzi będą przyjeżdżać na cyfrowe projekcje do Chojnic. - No i przecież kino ma u nas bogatą tradycję - mówi burmistrz. - Nie wyobrażam sobie, żeby to się nagle miało skończyć.
Zaczęły się już procedury przetargowe, mimo że radni dopiero na lutowej sesji podniosą ręce "za" lub "przeciw". Miasto chce kupić projektor wraz z systemem nagłośnieniowym i ekranem, co może kosztować ok. 500 tys. zł. Ale ten wydatek nie będzie takim obciążeniem dla budżetu, bo dzięki decyzji województwa pomorskiego ratusz otrzyma zwrot 261 tys. zł z programu związanego z zapobieganiem wykluczeniu cyfrowemu. Poza tym liczy też na dotację z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. Ma to być połowa kosztów zakupu projektora, czyli nie trzeba by się gimnastykować ze znajdywaniem kolejnego źródła gotówki.
Tradycyjnie zdanie odrębne w tej kwestii ma radny Krzysztof Haliżak, który uważa, że samorząd miejski nie jest od tego, by realizować kulturalne potrzeby wąskiej grupy mieszkańców. - My jesteśmy od tego, żeby zapewnić egzystencję w mieście - przekonuje. - Wydajemy ot tak sobie publiczne pieniądze, mimo że wiemy, że jest prywatny inwestor, który chce w swojej galerii mieć także multikino.
- Pewności nie mamy, czy tak faktycznie będzie - odpowiada burmistrz. - A nam przecież chodzi także o ciągłość, bo kino - i to nie tylko jedno - było w Chojnicach zawsze. Narodził się też Dyskusyjny Klub Filmowy i to jest jakaś wartość.
W tym miesiącu zapadną decyzje, które przesądzą o tym, czy kino 3D będzie w Chojnicach.
Czytaj e-wydanie »