Parterowy, biały domek schowany w głębi podwórka przy jednej z krótszych ulic w podbydgoskich Białych Błotach. W oknach firan nie ma. Przez okna widać kartony.
- Ona przeprowadza się. Panie z opieki społecznej teraz, na dniach, załatwiły jej inne mieszkanie, bo dowiedziały się, że sprawę chcemy nagłośnić. Wcześniej prawie nie reagowały, gdy alarmowaliśmy, co się tu dzieje. A ona bije dzieci albo je zostawia - zdradzają sąsiedzi.
Przeczytaj także:Inowrocław. Znęcał się nad żoną, znieważył policjantów, trafił do aresztu
Ona to matka trójki dzieci. Bez zawodu. Skończyła tylko podstawówkę. Ma 28 lat. Najstarszy syn to Mateusz, 11-latek. Potem są jeszcze 4,5-letnia Kamila i 3,5-letni Michał.
- Magda, ich mama, bije dzieci. Za cokolwiek. Za to, że starszy chłopiec nie zrobił młodszym chlebka, że się bawią - wymieniają moi rozmówcy.
Opowiadają, że bije, czym popadnie, paskiem z grubą, metalową klamrą, kablem, ręką.
- Od początku roku interweniowaliśmy tam trzy razy - informuje mł. asp. Przemysław Słomski z bydgoskiej policji. - Ostatnio 9 kwietnia.
Właśnie tego dnia, podczas interwencji, najstarszy syn pani Magdy został jej odebrany.
Siniaki na ciele
Miał siniaki na ciele. Płakał, że mama znowu go bije. Nie chciał zostawać z nią.
Trafił do dziadka. - Nie wiadomo jednak, jak długo u nas będzie. Lada dzień przyjdzie postanowienie z sądu. Już wiemy, co w nim jest napisane: Mateusz trafi do placówki opiekuńczo-wychowawczej - mówi.
Na razie młodsze rodzeństwo mieszka z mamą. Zastajemy kobietę samą. Akurat się pakuje. Maluchy są w przedszkolu. Gmina załatwiła im miejsca.
- Nie będę z panią rozmawiać. Najwyżej w sądzie - grozi pani Magda. Ma farbowane blond włosy, skórę spieczoną po opalaniu w solarium i sportowe ciuchy.
Sąsiedzi chętnie opowiadają. - Na ojców maluchy też nie mają co liczyć. Starszy chłopiec, z pierwszego związku Magdy, nie ma kontaktu ze swoim tatą. Wiemy tylko, że facet był w kryminale. Ojciec młodszych powiesił się.
- Matce tylko picie i imprezy w głowie - twierdzą sąsiedzi i znajomi, z którymi rozmawiam. Pokazują mi w internecie na stronie jednej z dyskotek zdjęcia balującej Magdy.
Z kim zostawia maluchy, gdy się bawi? - Z nami lub z koleżanką. Albo z nikim - mówi pani Beata, ciocia dzieci.
Szokują mnie nagrania telefonem komórkowym. Słychać piski i krzyki dzieci. I uderzenia. I znowu krzyki matki, jakby wpadła w szał. Jest też filmik, na którym najstarszy syn pokazuje rozległe siniaki. 11-latek mówi, że mama go pobiła. Na innym nagraniu jego siostra opowiada, jak mama mocno ją przytrzymuje za szyję i bije.
Nasi rozmówcy utrzymują, że ponad pół roku temu odtwarzali w ośrodku pomocy te nagrania. I co? - Zero reakcji - kontynuuje pani Beata. - Policja też wcześniej nie działała, tylko dopiero teraz, półtora tygodnia temu.
Przyłapana na promilu
Beata Przyborska, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Białych Błotach zarzeka się, że o nagranych odgłosach maltretowanych dzieci pani Magdy nie słyszała: - Ta kobieta nie jest matką idealną, ale nie można jej skreślać. Jesteśmy w stałym kontakcie z rodziną.
- Czy pani Magda pije? - pytam kierowniczkę.
- Do nas zawsze przychodzi trzeźwa. Tylko raz, podczas interwencji, była po spożyciu alkoholu. Miała promil - dodaje.
Sąd w maju zdecyduje, gdzie zamieszkają dzieci. - Zanim nie wyda decyzji, nie wypowiemy się - ucina Włodzimierz Hilla, rzecznik Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.
Pani Beata z mężem chcieliby ustanowić rodzinę zastępczą dla trójki dzieci. Złożyli wnioski w sądzie. - One u nas przebywają właściwie codziennie. Wreszcie miałyby normalny dom. Spokój - stwierdza kobieta.
Romana Chęś, pedagog z Towarzystwa Przyjaciół Dzieci zaznacza, że spokój to podstawa. - W nowym miejscu dzieci jeszcze bardziej zamkną się w sobie albo przeciwnie: gdy poczują się bezpieczne, zaczną wreszcie normalnie funkcjonować.
Wczoraj po południu kobieta wyprowadziła się.
PS. Imiona dzieci zostały zmienione.
Czytaj e-wydanie »