https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Hazardzista to wdzięczny pacjent. Z nałogu można wyjść szybciej

Rozmawiał Maciej Czerniak
Do Jolanty Celebuckiej co dzień przychodzą nałogowi gracze
Do Jolanty Celebuckiej co dzień przychodzą nałogowi gracze Magdalena Janowska
W leczeniu z uzależnienia od hazardu nie ma takich momentów krytycznych, jak na przykład w terapii alkoholików. Z nałogu można wyjść szybciej, ale też trzeba mieć się na baczności.

Rozmowa z
dr Jolantą Celebucką
kierownikiem Wojewódzkiej Poradni Terapii Uzależnień i współuzależnienia w Toruniu

- To prawda, że od hazardu można uzależnić się wyjątkowo szybko? Tak szybko, że nawet w dwa dni? Słyszałem o przypadku pacjenta leczonego w centrum na Śląsku. Nastolatek zajrzał, wygrał 15 tysięcy w grze na automacie i wpadł od razu w ciąg...
- Nie, to raczej niemożliwe. Hazard uzależnia bardzo szybko, ale nie w dwa dni. Ten impuls - ta niesamowicie szybka wygrana - mógł być rzeczywiście tak silny, że wystarczył, by się wciągnąć, zainteresować grami na automatach. Ale nie był tak silny, by w dwa dni spowodować trwałe uzależnienie. By stać się patologicznym hazardzistą.

- No, właśnie. Kim są ci nałogowi hazardziści? To goniący za emocjami, za adrenaliną, czy może ci szukający ucieczki od problemów?
- Nie ma jednej definicji. To mogą być nastolatki albo osoby po dwudziestce, które szukają mocnych wrażeń. Ale dorośli też czasami są ciekawi.

Czytaj: Alkohol, narkotyki, seks... Gwiazdy sportu bez hamulców

- Hazardzista hazardziście równy? Czy też są różne rodzaje uzależnień w ramach tego jednego nałogu?
- Wyróżnia się dwie grupy patologicznych hazardzistów. Pierwsza to tak zwani hazardziści akcji.
To są ludzie kochający adrenalinę, szukający nowych doświadczeń, impulsów. Do tej drugiej grupy można zaliczyć tak zwanych hazardzistów ucieczki. W tym przypadku mówimy o osobach, które w kompulsywnym graniu szukają bezpiecznego azylu od codzienności. Codzienności, czyli problemów. Gdy oddają się graniu, czy to na automatach, czy w domu przed komputerem, czy też w kasynie, zapominają o kłopotach. Nikt im nie suszy głowy o niedokończone sprawy.

- Można zaryzykować postawienie tezy, że hazardzistami stają się osoby, które rozpoczęły swoją przygodę z graniem od zabawy? Czy może raczej w szpony nałogu częściej wpadają ci, którzy już mają długi i szukają szybkiego sposobu na ich uregulowanie?
- Motywacje hazardzistów są najróżniejsze. Niektórzy zaczynają od zabawy, inni rzeczywiście chcą podreperować budżet. Ale chyba nie ma reguły. W większości przypadków główną rolę gra przede wszystkim ciekawość.

Czytaj: Jesteśmy uzależnieni od seksu? Pora się leczyć?

- Jakich hazardzistów jest obecnie najwięcej? Tych klasycznych, którzy są uzależnieni od wizyt w kasynie, internetowych pokerzystów, a może domorosłych maklerów z różnym skutkiem próbujących swoich sił na giełdzie w sieci?
- Obecnie najczęściej mamy do czynienia z grającymi na automatach w klubach, pubach. To zdecydowanie najliczniejsza grupa pacjentów, którzy trafiają do naszej poradni. Chyba równie wielu jest tych, którzy dokonują zakładów w punktach bukmacherskich.

- W rozmowie z innym specjalistą w leczeniu z uzależnienia od hazardu usłyszałem historię mężczyzny, który swój nałóg ukrywał przed żoną w dość pomysłowy sposób. Wychodził z domu w dresie pod pretekstem, że idzie na jogging. W samochodzie przebierał się w garnitur, szedł do kasyna. A wracając znowu przebierał się w dres i jeszcze oblewał wodą dla niepoznaki; że niby tak się zmęczył truchtając. To prawdopodobne?
- Jak najbardziej. Uzależnieni chwytają się wszelkich sposobów, by ukryć swój nałóg. Z początku skrzętnie dbają o to, by bliscy nie zorientowali się, że coś jest nie tak. Dopóki na światło dzienne nie wyjdą ich długi, to wymyślają przeróżne preteksty. Dla jednego będzie to jogging, dla drugiego wyjazd na delegację, a ktoś inny będzie się zarzekał, że musiał dłużej zostać w pracy.

- Słyszałem o przeszło siedemdziesięcioletniej kobiecie, która uzależniła się od... totolotka. Kupując nieustannie losy wpadła w gigantyczne długi. Trafiła do poradni, gdy już była winna wierzycielom w sumie ponad sto tysięcy złotych. Strach iść do kolektury...
- Miałam wielu pacjentów, którzy narobili sobie pokaźnych długów. Wie pan, dla studenta, który gra na automatach, już pięć tysięcy to jest wielka kwota. Prawie nie do spłaty. Musi się nieźle namęczyć, żeby oddać taki dług. Na porządku dziennym są też pacjenci, którzy zastawiali mieszkania, domy. Właśnie teraz mam na terapii mężczyznę, który przez hazard stracił dwa mieszkania. Takie dramaty to niestety chleb powszedni osób uzależnionych od hazardu.

- Trudno wyjść z nałogu?
- Najważniejsze, by w końcu zdecydować się na terapię. Mogę jednak powiedzieć, że hazardzista to z reguły bardzo wdzięczny pacjent. Można z tego wyjść.

- Podobno moment krytyczny w terapii następuje po około trzech miesiącach. Wtedy, gdy człowiek ma przekonanie, że już panuje nad nałogiem. Wystarczy jednak, że poczuje się zbyt pewnie i wpada w ciąg.
- Nie potwierdzam tego. To musiał powiedzieć ktoś, kto ma do czynienia z alkoholikami. Też się nad tym zastanawiałam, ale z mojej praktyki mogę powiedzieć, że to mit. Nie ma takich momentów krytycznych. To po prostu innego rodzaju uzależnienie.

- Jak długo trwa terapia?
- U nas program terapii standardowo trwa przez osiemnaście tygodni. Spotkania odbywają się raz w tygodniu. Ale w niektórych wypadkach oczywiście terapia może zostać wydłużona. Osoby, które już zakończyły leczenie często jeszcze długo potem przychodzą do poradni.

- Jak wyglądają te spotkania? Nasuwa się obraz jak z filmów amerykańskich. Pacjenci siadają w kółku i mówią o swoich doświadczeniach.
- W ogólnych ramach to terapia poznawczo-behawioralna. Na samym początku pacjent dowiaduje się, na czym w ogóle polega uzależnienie od hazardu. Musi przecież wiedzieć, z czym ma walczyć.

- Chodzi o to, by pacjent uświadomił sobie, że istnieje życie bez hazardu?
- To akurat cecha wspólna wszelkich terapii leczenia uzależnień. Jeśli chodzi o hazardzistów, to na początku pytamy pacjenta o to, w jaki sposób zaczął grać; w jakich okolicznościach co nim kierowało. Próbujemy wypunktować szereg błędnych schematów w myśleniu patologicznego hazardzisty. Ważne jest to, by nastawić go na myślenie alternatywne. Wielkim problemem dla uzależnionego jest to, że zadaje sobie pytanie, czym zastąpić nałóg.

Czytaj: Seks mnie zniewala

Czytaj e-wydanie »

Komentarze 15

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jumanji..
W dniu 12.04.2018 o 20:47, executor2018 napisał:

Culmsee=Dreistadt=hals=jumanji trollu z Radziejowa bijesz konia po próznicy bo i tak z tych wydmuszek nic nie wyciśniesz już miernoto, zasrańcu.  :lol:  :lol:

e
executor2018

Culmsee=Dreistadt=hals=jumanji trollu z Radziejowa bijesz konia po próznicy bo i tak z tych wydmuszek nic nie wyciśniesz już miernoto, zasrańcu.  :lol:   :lol:

e
executor2018

Culmsee=Dreistadt=hals=jumanji trollu z Radziejowa bijesz konia po próznicy bo i tak z tych wydmuszek nic nie wyciśniesz już miernoto, zasrańcu.  :lol:  :lol:

e
executor2018

a ty d,e,bilu trollowaty znowu bredzisz od rzeczy

e
executor2018
W dniu 04.04.2018 o 00:41, Dreistadt napisał:

 Skoro w danym temacie nie posiadasz zasobu podstawowej wiedzy, to  lepiej nie przeszkadzaj głupimi wstawkami toksyczny, człekokształtny stworku, bo tylko się ośmieszasz bardziej !!! :blush: 

schizofreniku paranoidalny znowu trafnie opisujesz siebie i swoich kumpli uposledzonych tego pajaca z fb równiez

J
Julka33

Witam, mam nadzieję że ktoś mi tu pomoze. Szukam Osrodka dla brata uzaleznionego od hazardu, Już raz był na terapii ale mało co dała. Wg mnie byl za krótko, tylko 4 tygodnie. Dlateg szukac czegos gdzie terapia trwa dłuzej. No i może inni terapeuci lepiej pomoga. Znalazłam ośrodek Tratwa w Wisle - tam terapia może trwac do 12 tygodni, wiec wg mnie dobrze. Dłuzej niż w innych ośrodkach ktre znalazłam. Ale ze to prywatny ośrodek chcialam zasięgnąć opinii najlepiej u osób które się tam leczyły. Z wyglądu bardzo przyjemny, ładna okolica i pokoje ale wiem że nie to jest wazne... chce pomóc bratu

W
Wojciech

Sam bardzo długo zmagałem się z problemem hazardu. Wiedziałem, że to już uzależnienie, ale to było silniejsze ode mnie. Dopiero jak nabawiłem się poważnych problemów, poczułem, że chce się leczyć. Rodzina pomogła mi wyjść z długów, bez jej pomocy już byłbym stracony. To mnie zmotywowało to terapii w ośrodku Wsparcie. Już nigdy nie wrócę do hazardu.

P
Piotrek

Hazardzista musi być stale na baczności. Wiem to z własnego doświadczenia. Pół roku temu zakończyłem terapię we Wsparciu w Koszalinie. Pokusy są wszędzie, ale dzięki terapii potrafię z nimi walczyć.

G
Gunal

Jak mam być szczery to nie uważam, że z nałogu można się wyleczyć. Fakt- można wyjść, można skrócić męczarnie, ale już się i tak zostanie nałogowcem, który jednak musi się pilnować. Jestem eks hazardzistą i dobrze mi z tym. Ale do tej pory często czuje potrzebę grania, poczucia tej adrenaliny i ryzyka... Szybko to tłumie bo nie chce dać się rozwinąć tym uczuciom.... Leczyłem się w prywatnym ośrodku Wiosenna w Ściejowicach, nauczyli mnie między innymi panować nad takimi chwilami, nad emocjami, nad chęcią grania. Nauczyłem się też rozwiązywać problemy innym sposobem jak graniem...Dobrze tylko że moja rodzina nie ucierpiała na tym...

a
automat

według mnie to wszystko co tu opisują to gówno kilka razy próbowałem wyjść z tego a teraz czekam na eksmisje i szczerze to nie wiem co jutro będę jadł bo znowu dzisiaj popłynąłem , żona odeszła a mi w głowie cuda chodzą a takich jak ja znam ciut ciut i niech mi ktoś powie że z tego można wyjść jak na każdym rogu automaty w byle butce stoją łeb po prostu człowiek ma zryty i tyle 

K
Kynio
Jeszcze nie spotkałem kogoś wyleczonego. Ciekawe byłem. Pozdrawiam.
K
Kynio
W dniu 30.09.2016 o 12:40, bochen napisał:

Sam byłem hazardzistą i powiem szczerze, że ciężko jest mi wspominać ten czas. Gdyby nie odwyk we Wiosennej w Ściejowicach, to nie wiem jak wyglądałoby moje życie teraz...

b
bochen

Sam byłem hazardzistą i powiem szczerze, że ciężko jest mi wspominać ten czas. Gdyby nie odwyk we Wiosennej w Ściejowicach, to nie wiem jak wyglądałoby moje życie teraz...

h
heban

Ja uważam, że jest to ciężkie uzależnienie, sam przez to przechodziłem i czas spędzony w Ośrodku na odwyku nie był dla mnie łatwy, ale oczywiście konieczny. Straciłem za dużo i musiałem ocalić to co mi jeszcze zostało. Zapisałem się na terapię stacjonarną do Ośrodka Wiosenna w Ściejowicach blisko Krakowa. Bardzo mi tam pomogli. Pomogli mi zrozumieć ile straciłem, że to nie było tego warte, że można żyć inaczej.

J
Janina

Wiele jest różnych sposób na pozbycie się czy też wyleczenie od nałogu. Niektórzy dają radę sami póki nie wpadną w to za głęboko. Niektórym potrzebna jest pomoc specjalistyczna. Mój syn niestety takiej potrzebował. Wpadł w hazard, poker i przepadły wszystkie pieniądze. Już nie chodzi tylko o pieniądze, ale o świadomość. Całe szczęście udało nam się namówić syna aby udał się do specjalisty. Mieszkamy w Krakowie więc dobry ośrodek Wiosenna - centrum terapii uzależnień mieliśmy pod nosem. Syn leczył się, chodził na terapię codziennie. Udało się. Całe szczęście bo to dobry chłopak ale gdzieś się pogubił. Wiele jest takich osób i trzeba im pomagać na siłę. Wszystko co pomaga odwieść od uzależnienia jest dobre.

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska