- Na ile jest pan zadowolony z zakończonego sezonu?
- Mam mieszane uczucia. Było dużo plusów w całym sezonie, ale nie osiągnęliśmy celu jakim było zajęcia 4-6 miejsca. Oczywiście zrobiliśmy postęp w porównaniu z poprzednim sezonem.Wywalczyliśmy więcej punktów, ale dziewiąta lokata nas nie satysfakcjonuje. Oczywiście wielki wpływ na taki wynik miała plaga kontuzji, która dopadła czołowych piłkarzy, Adama Cieślińskiego, Darka Kłusa czy Piotra Ruszkula. To osłabiło nasz zespół i stąd wzięło się aż sześć meczów z rzędu bez wygranej. Na plus trzeba ocenić przygodę w Pucharze Polski. Jeśli chodzi o ligę, to mam uczucie niedosytu.
- Sezon się dopiero co skończył, a już trzeba myśleć o następnym. Pierwsza kwestia do ustalenia to sztab trenerski.
- W tym tygodniu chcę załatwić wszystkie sprawy personalne, zarówno z trenerami jak i zawodnikami. Najpierw będę rozmawiał z trenerami. Przeanalizujemy sezon i zastanowimy się co z następnym. Jeśli nasze wizje okażą się wspólne, to trener Tomasz Asensky ze swoim sztabem dalej będzie prowadził zespół. Oni mają pierwszeństwo w rozmowach.
- A co z piłkarzami? Jak duże zmiany szykują się w zespole?
- Mamy ważne kontrakty z tymi piłkarzami, których widzimy dalej w Olimpii. W zespole będzie pięć, sześć nowych osób. Trwają rozmowy z zawodnikami, którzy mają przyjść do Grudziądza. Poinformujemy o nich jak tylko umowy zostaną sfinalizowane.
Dziś klub poinformował o pierwszej z zawartych umów. Kontrakt z Olimpią Grudziądz podpisał Łukasz Suchocki, który w ostatnich latach bronił barw Stomilu Olsztyn. W zakończonym pierwszoligowym sezonie zagrał w 28 meczach, strzelił 5 goli i miał 3 asysty. - Negocjacje trwały krótko - mówi wychowanek Jezioraka Iława. - Nie było między mną a klubem jakiś kwestii spornych. Szybko podjęliśmy konkretną decyzję. Chciałem zmienić otoczenie i spróbować swoich sił w nowym zespole. Olimpia jest solidnym klubem z aspiracjami większymi niż tylko gra o utrzymanie - wyjaśnia przyczyny przyjścia do Grudziądza.
Cały wywiad z Jackiem Bojarowskim w środowej "Gazecie Pomorskiej". Więcej o Łukaszu Suchockim w czwartkowym "Gazecie Pomorskiej".
Czytaj e-wydanie »