Rozmowa z MICHAELEM ZORCEM
- Jaki będzie ten turniej?
- Wspaniały, niezapomniany. Zorganizowany przez serdecznych i kochających futbol ludzi - moich rodaków. Niemcy będą mogły pokazać, że zaprezentują się z najlepszej strony. Nie mam wątpliwości, że będziemy świadkami fantastycznych piłkarskich spektakli z udziałem znakomitych drużyn i świetnie wyrobionych kibiców. Atmosfera na stadionach i w miastach, gdzie rozgrywane są mecze jest doskonała.
- Dziś mecz Niemcy - Polska, który elektryzuje wszystkich. Jak to spotkanie się ułoży? Czy, nim piłkarze wyjdą na boisko, można przewidzieć jakiś scenariusz wydarzeń?
- Ten mecz, rzeczywiście, skupia uwagę całego niemal świata. Polityków, ludzi biznesu. Wybieram się na to spotkanie, oczywiście z żoną (Jolanta jest Polką - przyp. autor) i dziećmi. Jest to wydarzenie szalenie prestiżowe. Dla pana drużyny mecz będzie decydował o dalszej przyszłości w turnieju. Polska drużyna musi wygrać. Innej alternatywy nie ma. Sam byłem rozczarowany jej grą przeciwko Ekwadorowi. Proszę mi wierzyć, że w Niemczech uważa się reprezentację Polski za pewniaka do awansu do 2. rundy. Dlatego wydaje mi się, że wasz zespół zagra dziś inaczej. Przede wszystkim dlatego, że spotkacie się pierwszy raz z przeciwnikiem, który będzie dyktował grę. Przy koncentracji, motywacji i odpowiednim zaangażowaniu - wy to nazywacie grą na pełnym gazie - z takim rywalem walczy się łatwiej. Nie czuję się upoważniony do recenzowania występu polskiej drużyny w meczu z Ekwadorem. Wydaje mi się jednak, że przyjęta taktyka nie leży w mentalności piłkarzy. Lubicie atakować - Żurawski i Smolarek kochają zdobywać bramki i dlatego powinni tworzyć parę atakujących.
- Właśnie "Ebi"... Uważa pan, że prezentuje taką dyspozycję, jak podczas sezonu w barwach Borussii?
- Smolarek zagrał bardzo dobrze. Tu w Borussii cieszymy się, że mamy w naszym zespole takiego zawodnika. Wspaniale zastąpił kontuzjowanego Czecha Kollera. To piłkarz o olbrzymim potencjale. Ma charakter profesjonalnego piłkarza i bardzo pasuje do naszej drużyny.
- To musicie być podwójnie dumni. W meczu USA - Czechy znakomicie zaprezentował się Rosicky. Wyrasta na pierwszą gwiazdę mistrzostw.
- Tomas znajduje się w świetnej formie. Dlatego szkoda, że nie pozostanie już naszym zawodnikiem. Od nowego sezonu będzie grał w Arsenalu Londyn.
- W mundialu występuje aż 8 piłkarzy związanych z Dortmundem. To pewnie dla klubu olbrzymi prestiż?
- Bardzo się z tego cieszymy. Na każdym meczu przyglądamy się ich grze bardzo dokładnie. I właśnie dlatego jest nam smutno, że Rosicky od nas odchodzi. Tracimy zawodnika wielkiego formatu.
- Jakie szanse daje pan swoim rodakom? Czy presja własnych kibiców, w pewnym sensie także mediów, ich nie zdeprymuje?
- Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Kibice i media bardzo kibicują niemieckiej drużynie. To jest stymulujące, działa pozytywnie. Pamiętajmy, że reprezentacja Niemiec uczestniczy w turnieju; długim i wyczerpującym. Przed nią kolejne mecze. Po wyjściu z grupy, w co bardzo wierzę, nabiorą wiary w siebie. Potem nie będzie już słabych przeciwników, w kolejce czekają Anglia lub Szwecja. Świadomość, że kibice i media są z piłkarzami jeszcze bardziej ich więc zmobilizuje do dobrej gry.
- Są możliwe w tych mistrzostwach sensacje, niespodzianki?
- Za wcześnie na takie spekulacje. Nie ukrywam jednak, że dla mnie zaskoczeniem była porażka Polaków z Ekwadorem.
- Faworytem wszystkich jest Brazylia. Pan się przyłącza do tej opinii?
- Kto chce zostać mistrzem świata musi z Brazylią wygrać. Ale nie mam złudzeń - nie ma takiej drużyny.
- Nawet nie dokonają tego Niemcy?
- Bardzo bym się z tego cieszył. Proszę jednak pamiętać, że na turniej przyjechały reprezentacje Argentyny, Anglii, Francji, Włoch. Wszystkie silne, niebywale zmotywowane. W nich upatruję przyszłego rywala Brazylii w finale.
- Mistrzostwa w Niemczech będą turniejem gwiazd? A może górę wezmą... rzemieślnicy. Drużyny słynące zawsze z solidności.
- Widzę zagadnienie inaczej. Najwięcej do powiedzenia będą miały drużyny grające bardzo ofensywnie, zdobywające bramki.
- Spodziewa się pan po turnieju w Niemczech jakiegoś przełomu w rozwoju futbolu? Myślę, przede wszystkim, o systemach gry.
- To nie jest jednoznaczne. Widziałem już w tym turnieju reprezentacje, które podczas meczu przechodziły z jednego systemu na inny. Ustawienie taktyczne jest tylko częścią realizacji najważniejszego celu - osiągnięcia zwycięstwa. Mądrości drużyny nie poznaje się po tym, czy gra w systemie 4 - 4 - 2, czy 4 - 5 - 1. Liczą się raczej kwalifikacje jej zawodników i sposób, w jaki potrafi w niekorzystnej dla siebie sytuacji meczowej przełamać impas. Przekonaliśmy się o tym podczas meczu Australii z Japonią.
- A kto zostanie gwiazdą mistrzostw? Ronaldinho, Henry, Klose, Szewczenko? A może nie będą to egzekutorzy, łowcy bramek, tylko piłkarze kreujący grę?
- Na pewno będzie to zawodnik grający ofensywnie.
- Jest pan menedżerem. Proszę powiedzieć, czy w długofalowej strategii klubu jest zainteresowanie polskimi zawodnikami?
- Mam rozrzuconych po świecie swoich skautów, którzy bacznie obserwują piłkarzy. Obecność w naszym klubie "Ebiego" dowodzi, że nasze zainteresowanie dotyczy też piłkarzy z Polski.
- ...
- Pozwoli pan, że i ja zadam panu jedno pytanie: Przed mistrzostwami widziałem w telewizji, niemieckiej i polskiej, polskich chuliganów w akcji. Czy to tak jest w rzeczywistości. Czy kibice z Polski są tak niebezpieczni?
- Migawki były tendencyjne. W Gelsenkirchen moi rodacy udowodnili, że potrafią zachowywać się jak prawdziwi kibice. Jak wygramy dziś z reprezentacją Niemiec, kibice będą także super.
Michael Zorc zaczął się śmiać.