"Bydgoszcz chce być podmiotem, a nie przedmiotem dyskusji". List prezydenta Bruskiego

(ak)
Rafał Bruski
Rafał Bruski archiwum/Andrzej Muszyński
Tuż przed rozpoczęciem sesji rady miasta prezydent Bruski odczytał list, który wysłał do minister Bieńkowskiej w sprawie metropolii.

"Pomijanie znaczenia Bydgoszczy jako najważniejszego ośrodka województwa we wszystkich płaszczyznach życia społeczno-gospodarczego ma bezpośredni wpływ na sytuację całego regionu." - pisze prezydent do resortu.

"Sprawa, którą chciałbym poruszyć jest tak ważna dla Bydgoszczy, że proszę o osobiste zaangażowanie się w nią przez Panią Minister. Niniejsze wystąpienie proszę traktować jako realizację obowiązku wynikającego z poczucia odpowiedzialności za miasto Bydgoszcz, które mam zaszczyt reprezentować. Wspominam o tym na wstępie, gdyż aktywność naszego regionu w debatach czy konsultacjach społecznych na tematy związane z pozycją Bydgoszczy w polityce regionalnej i krajowej jest duża i czasami oparta bardziej o emocjonalne i polityczne, niż merytoryczne przesłanki. Pisząc te słowa deklaruję wyłącznie fakty, nie oceny. Na koniec pozwolę sobie na złożenie kilku propozycji, których wdrożenie zapewni złagodzenie nabrzmiałych i wzbudzających negatywne emocje problemów.

Z dużymi nadziejami, ale i olbrzymimi obawami, Bydgoszcz oczekuje uruchomienia programów wsparcia finansowanych z budżetu unijnego na lata 2014-2020. Kierowany przez Panią Minister resort tworzy od wielu miesięcy ramy prawne umożliwiające optymalne wykorzystanie tej niepowtarzalnej dla Polski szansy rozwojowej. Jednym z priorytetowych obszarów objętych interwencją unijną będą obszary miejskie, jako kluczowe centra wzrostu społeczno-gospodarczego. W tym celu powstały liczne analizy i raporty.

Ich treść dotycząca miasta Bydgoszczy nie pozwala na stwierdzenie, że odpowiadają one rzeczywistym i w pełni uzasadnionym oczekiwaniom zabezpieczenia interesów głównego miasta województwa dającego największe gwarancje wykorzystania potencjału rozwojowego regionu. Po lekturze wstępnego projektu dokumentu pn. "Programowanie perspektywy finansowej 2014-2020. Umowa partnerstwa" (z 7 czerwca 2013r.) uważam, że proponowane rozwiązania opierają się na błędnych przesłankach. Jest to zapewne wynikiem złożoności problemu, który z perspektywy otoczenia zewnętrznego jest zwykle niezrozumiały.

W Polsce istnieją dwa województwa z dwoma stolicami-lubuskie i kujawsko-pomorskie. Powoduje to w sposób naturalny powstawanie napięć wywołanych nie tyle ambicjami mieszkańców, lecz przede wszystkim podejmowanymi przez władze administracyjne decyzjami. O ile w województwie lubuskim ta swoista rywalizacja odbywa się na znaczną odległość, o tyle w województwie kujawsko-pomorskim bliskość geograficzna obu stolic, odmienna historia oraz nieodległe w czasie i niekorzystne dla Bydgoszczy skutki zmian ustrojowych sprawiają, że napięcie społeczne wywołane tym zjawiskiem jest znaczne. Pogłębia je w ostatnim czasie pomijanie jednolitego zdania władz miasta Bydgoszczy przy konstruowaniu ram polskiej polityki miejskiej.

Bezpośrednim przyczynkiem do niniejszego wystąpienia jest błędna teza zawarta w przywołanym wyżej dokumencie (str. 69) w brzmieniu [cyt.] "W przypadku województwa kujawsko-pomorskiego występuje jeden zwarty obszar funkcjonalny, w skład którego wchodzą zarówno Bydgoszcz, jak
i Toruń. W tym województwie zatem funkcjonować będzie zarówno jedna Strategia ZIT, jak i jeden Związek ZIT". Jako źródło takiego wniosku wskazano inny dokument MRR pn. "Kryteria delimitacji miejskich obszarów funkcjonalnych ośrodków wojewódzkich". W dokumencie tym nie ma jednak żadnej analizy uprawniającej do sformułowania powyższej tezy.

Bydgoszcz i Toruń są miastami o wielowiekowej historii. Przez kilkaset lat wspólnej geograficznej bliskości zmieniały się granice, zmieniały się ustroje, zmieniali się rządzący, zmieniali się politycy. Pomimo tego nigdy nie wytworzyły się trwałe więzy pozwalające stwierdzić, że oba miasta są ze sobą funkcjonalnie powiązane. Oba miasta dzielą naturalne przeszkody geograficzne; to przede wszystkim Wisła i jej tereny zalewowe, to Puszcza Bydgoska, to wreszcie typowe tereny rolnicze o wysokiej jakości gleb. Urbanizacja terenów w gminach leżących pomiędzy Bydgoszczą i Toruniem natrafiając na wymienione wyżej przeszkody przebiega mało dynamicznie, dodatkowo w znacznej części odbywa się z brakiem poszanowania dla zasad prawidłowej planistyki przestrzennej. Negatywne skutki takiego działania obnażają kolejne stany powodziowe. Partnerstwo budowane "na siłę" nigdy nie jest trwałe. Winno być one środkiem i narzędziem w działaniu, a nie celem samym w sobie.

Zaczynając od KPZK 2030, poprzez kolejne dokumenty strategiczne, a teraz w projekcie "Programowania perspektywy finansowej 2014-2020. Umowa partnerstwa" po raz kolejny narzucana jest obligatoryjna i zinstytucjonalizowana współpraca pomiędzy Bydgoszczą i Toruniem. Pomimo tak zdecydowanego stanowiska zajmowanego w tej kwestii przez MRR do władz Bydgoszczy nie trafił żaden dokument wskazujący na korzyści dla Bydgoszczy płynące z proponowanych rozwiązań.

To co wydaje się oczywiste w słownych deklaracjach nie znajduje odzwierciedlenia w konkretnych projektach. Jedynym wzajemnie akceptowanym i zdefiniowanym obszarem współdziałania jest sprawna komunikacja. Podróże studentów i osób dojeżdżających do pracy na trasie Bydgoszcz-Toruń i Toruń-Bydgoszcz wymuszają poprawę infrastruktury transportowej.

Obawy władz Bydgoszczy związane z projektowanymi rozwiązaniami dotyczącymi wdrażania nowego budżetu unijnego na szczeblu regionalnym mają uzasadnione i obiektywne, bo policzalne podłoże. Ponowne powielenie reguł dużej uznaniowości na szczeblu regionalnym może doprowadzić do sytuacji, której efekt jednoznacznie pokazują dane dotyczące realizacji RPO województwa kujawsko-pomorskiego na lata 2007-2013 zamieszczone na stronie www.mapadotacji.gov.pl. Z powyższego źródła (po wyeliminowaniu projektów samorządu województwa) wynika, że statystyczny torunianin został dofinansowany kwotą ok. 50 proc. wyższą niż statystyczny bydgoszczanin. Uwzględniając liczbę mieszkańców Bydgoszczy różnica w pozyskanym wsparciu ze środków UE wynosi ok. 200 mln zł. Brak jest jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia dla tak rażących dysproporcji.

Sygnalizowałem Pani Minister ten problem osobiście w trakcie konsultacji KPZK 2030 zorganizowanych w Bydgoszczy w zeszłym roku. Nowe regulacje dotyczące budżetu UE na lata 2014-2020 nie zapobiegają skutecznie powtórzeniu się tej sytuacji.

Pomijanie znaczenia Bydgoszczy jako najważniejszego ośrodka województwa we wszystkich płaszczyznach życia społeczno-gospodarczego ma bezpośredni wpływ na sytuację całego regionu. Definiowany przez GUS poziom bezrobocia oraz utrzymująca się niekorzystna dynamika zmian PKB województwa kujawsko-pomorskiego stawia cały region przed poważnymi zagrożeniami. Nie potrzebujemy pieniędzy na zasiłki dla bezrobotnych, potrzebujemy pomocy rządu i mądrych politycznych decyzji. Bez nich sytuacja się nie zmieni.

Bez silnej, dynamicznie rozwijającej się i dobrze skomunikowanej z siecią krajowych szlaków komunikacyjnych Bydgoszczy nasz region skazany jest na dalszą marginalizację.

Prace nad budżetem unijnym na lata 2014-2020 są bardzo zaawansowane. Na istotne ich zmiany jest za późno. Nie jest jednak za późno, by stworzyć z poziomu ministerstwa akceptowalne społecznie przez bydgoszczan reguły wewnątrzregionalnej współpracy. Reguły gwarantujące adekwatne do potencjału i znaczenia miasta Bydgoszczy w regionie wsparcie finansowe i inwestycyjne.

Pomimo wielokrotnie składanych wniosków samorząd województwa nie deklaruje wprowadzenia algorytmu dyslokacji środków unijnych według transparentnych zasad przyjętych np. przez MRR w odniesieniu do RPO poszczególnych województw.

Dla województwa lubuskiego uznano, z uwagi na [cyt.] "brak ciągłości przestrzennej", konieczność funkcjonowania dwóch Strategii ZIT oraz dwóch Związków ZIT. Wnioskuję, by podobną zasadę zastosować w przypadku województwa kujawsko-pomorskiego. Bliskość geograficzna nie jest wystarczającym argumentem, by przy braku istniejących i nieplanowaniu nowych powiązań funkcjonalnych pomiędzy Bydgoszczą i Toruniem sporządzać wspólną Strategię ZIT. Powinny powstać dwie strategie obowiązkowo uzgodnione na szczeblu województwa, a przy braku porozumienia na szczeblu MRR. Zagwarantowałoby to obu miastom autonomię w planowaniu swojej przyszłości, a udział władz wojewódzkich zapewniłby wewnętrzną spójność tych planów.

Dodatkowo wykluczona zostanie konieczność prowadzenia trudnych i nie dających nadziei na kompromis dyskusji o ustroju Związku ZIT (m.in. siedziba, władze, sposób przyjmowania uchwał). Obecny projekt zmusza oba samorządy do udziału w publicznej debacie w sprawach, w których żadna ze stron nie może z powodów prestiżowych i politycznych zrezygnować z bronienia swoich racji. Zamiast merytorycznie przygotowywać się do aplikowania o środki unijne z budżetu 2014-2020 będziemy uwikłani w dowodzenie wyższości jednego miasta nad drugim. Kompromis z pozycji lokalnej w kwestiach ustrojowych jest, moim zdaniem, niemożliwy do osiągnięcia. W obecnym trudnym i pełnym napięć społecznych czasie takiej sytuacji należy unikać skupiając się na rozwiązywaniu realnych problemów społeczeństwa.

Miasto Bydgoszcz chce być podmiotem (a nie przedmiotem) dyskusji o wykorzystaniu pozostających w dyspozycji państwa narzędzi wspierających rozwój. Dziś takiej pozycji nie mamy. Stoimy obok wielu procesów, często pozbawieni informacji o ich przebiegu. Utrudnia to zarządzanie ósmym pod względem liczby mieszkańców miastem w Polsce. Miastem ludzi ambitnych i niepokornych, ludzi mających takie same potrzeby i oczekiwania jak mieszkańcy Warszawy, Wrocławia, Gdańska czy Poznania.

Liczę na wnikliwe przeanalizowanie zasygnalizowanych spraw. Przyjęcie proponowanych przeze mnie zmian eliminuje główne ryzyka wdrażania programów unijnych gwarantując jednocześnie ich spójność i realizację tak bardzo oczekiwanych przez mieszkańców regionu celów rozwojowych.

Czytaj e-wydanie »

Pracownicy „Biedronki” nie chcą pracować w niedziele

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krak
W dniu 26.06.2013 o 19:27, Obserwator Toruński napisał:

Czytam was nienawistnicy i widzę, jak złe myśli odbierają jasność myślenia.- Proszę pamiętać, że - tym lub innym sposobem - zło zawsze wraca do tego co je tworzy. A Bydgoszcz to normalne miasto, tylko nie ma szczęścia do Osób Zarządzających.- Toruń zresztą też :-) A swoje wrażenia z ostatniego pobytu w Waszym Mieście opublikowane zostaną za parę dni. Póki co (jak pisałem w poprzednim poście) zapraszam do zwiedzania Bydgoszczy widzianej moimi  ż y c z l i w y m i  oczami. - Nie tylko  w Toruniu są ładne miejsca! Wszystkiego co dobre życzy Wamnajwiększy wielbiciel Bydgoszczy z Torunia.Obserwator Toruńskiwww.obserwatortorunski.pl

ZŁO ZAWSZE WRACA DO TEGO CO JE TWORZY

i tu masz racje, TO ZŁO wróci do torunskich kacyków

i uderzy ze zdwojoną siłą .

k
karl hainz.
W dniu 26.06.2013 o 14:24, Obserwator Toruński napisał:

Z politowaniem patrzę na działalność pana Bruskiego.Widzę jak sobie biedaczek kompletnie nie radzi z uzyskaną funkcją. Od samego początku za taktykę obrał rąbek toruńskiej spódnicy który jakoby mu w tańczeniu kankana przeszkadza. A faktycznie to napuszczanie bydgoszczan na torunian ma odwrócić uwagę od nieporadności  we własnym działaniu.Przez ten niedobry Toruń pan Prezydent Bruski ciężkie życie ma.Żal mi go bardzo i współczuję mu.Jest mi przykro, gdy widzę jak się on męczy bardzo.A może by tak - drodzy bydgoszczanie - skrócić te cierpienia  i odwołać go?Po co ma się męczyć? Przyjdzie inny, bardziej kompetentny i od razu okaże się to co wie większość zwykłych obywateli Bydgoszczy i Torunia: NIE MA ŻADNEJ WROGOŚCI MIĘDZY OBYDWOMA MIASTAMI. Jest normalna rywalizacja jak to zwykło było być między zbyt blisko leżącymi siebie ośrodkami.Każde z miast ma swoje zady i walety, swoje plusy dodatnie i plusy ujemne.- Zarządzanie przez sztucznie wywoływane konflikty?!Tak, właśnie tym grzeszy ekipa prez. B.A co zwykły obywatel może w tej sprawie między urzędnikami zrobić?Osobiście planuję w tym roku wypad do Bydgoszczy, aby zobaczyć co to takiego ta Wenecja Bydgoska. Marzy mi się przepłynięcie przez Bydgoszcz (oczywiście, że z aparatem!), ale nie mam pewności czy to jest możliwe, a jeśli tak to czym i na jakich warunkach. Pewnie skończy mi się na "Słoneczniku".Może jednak znajdę jakiegoś sojusznika do realizacji ambitniejszego zamierzenia?- Można się zgłaszać!Zapraszam i pozdrawiamObserwator Toruń[email protected] A gdyby ktoś nie wierzył w dobre intencje me niech sobie zobaczy fotograficzne efekty wpisując hasło "Bydgoszcz" do wyszukiwarki na witrynie "Obserwatora" oczywiście i najzupełniej "Toruńskiego".

SPADAJ toruńska szujo na swoje pastwisko.

Do BYDGOSZCZY ciebie nie zaprosimy -

jest już dosyc toruńskich ŚMIECI w naszym królewskim mieście.

Następnych nie potrzebujemy - ŚMIECIU !!!!!

G
Gość
W dniu 26.06.2013 o 19:27, Obserwator Toruński napisał:

Czytam was nienawistnicy i widzę, jak złe myśli odbierają jasność myślenia.- Proszę pamiętać, że - tym lub innym sposobem - zło zawsze wraca do tego co je tworzy. A Bydgoszcz to normalne miasto, tylko nie ma szczęścia do Osób Zarządzających.- Toruń zresztą też :-) A swoje wrażenia z ostatniego pobytu w Waszym Mieście opublikowane zostaną za parę dni. Póki co (jak pisałem w poprzednim poście) zapraszam do zwiedzania Bydgoszczy widzianej moimi  ż y c z l i w y m i  oczami. - Nie tylko  w Toruniu są ładne miejsca! Wszystkiego co dobre życzy Wamnajwiększy wielbiciel Bydgoszczy z Torunia.Obserwator Toruńskiwww.obserwatortorunski.pl

 

POgęgaj sobie Stenie do uszka swoich łysych brzydali Tutaj nie potrzebujemy fałszywych doradców.

 

Skutki waszego "zatroskania" obserwujemy i doswiadczamy codziennie na własnej skórze.

Pa.. matołu, b-ebilku., pasożycie.

O
Obserwator Toruński

Czytam was nienawistnicy i widzę, jak złe myśli odbierają jasność myślenia.
- Proszę pamiętać, że - tym lub innym sposobem - zło zawsze wraca do tego co je tworzy.

 

A Bydgoszcz to normalne miasto, tylko nie ma szczęścia do Osób Zarządzających.

- Toruń zresztą też :-)

 

A swoje wrażenia z ostatniego pobytu w Waszym Mieście opublikowane zostaną za parę dni. Póki co (jak pisałem w poprzednim poście) zapraszam do zwiedzania Bydgoszczy widzianej moimi  ż y c z l i w y m i  oczami. 
- Nie tylko  w Toruniu są ładne miejsca!

 

Wszystkiego co dobre życzy Wam
największy wielbiciel Bydgoszczy z Torunia.

Obserwator Toruński
www.obserwatortorunski.pl

s
stapor1

Pisać to sobie P. prezydent Bruski może,

pisze z obowiązku, bo jest prezydentem

miasta, grzecznie z wielkim szacunkiem 

dla swoich zwierzchników z PO.

Wie doskonale że ta ignorantka , ministra

nawet tego listu nie przeczyta tak jak nie

czytała listów od P.Jasiakiewicza i P.Cyprysa.

Brak odpowiedzi to jest ignorancja i pospolite

chamstwo ale co możemy spodziewać się

po "platfusach" (PO)i oszustach.

Zmarginalizowanie miasta BYDGOSZCZ 

do kat. B, uczynienie zapleczem ludnościowym 

dla nienasyconego i zaborczego Torunia,

spacyfikowanie walczących o swoje miasto

bydgoszczan- oto cel PO (platfusów)

i torunskich kacyków.

Ale przyjdą wybory i damy upust naszego

niezadowolenia , przyjdzie czas zapłaty,

PRZYJDZIE CZAS DOBICIA WATAHY !!!!!!!!

TYM RAZEM Z PO - P.min.Sikorski.

UPOMNIMY SIE O RĘKE OLSZEWSKIEGO - P.pośle Olszewski.

PRZYJDZIE CZAS na Lenza - za grożby spacyfikowania.(grożba karalna).

 

Dla ciekawskich - nie jestem zwolennikiem PIS

ani kościoła. Jestem zwolennikiem demokracji 

samorządowej i społeczeństwa obywatelskiego.

 

 

e
edek fordon
W dniu 26.06.2013 o 13:10, adam napisał:

Bruski jak zwykle leje wodę , papier przyjmnie wszystko. Ten człowiek nie powinien sprawować tak ważnej funkcji w naszym mieście . Sorki...... , ale miejsce Bruskiego to nie ratusz , bardziej by pasował jako cieć .... . Dla mnie to zwykły partyjny wikidajło , a nie prawdziwy samorządowiec , kochający swoje miasto . Dla mnie Bruski już się skończył , żałuję że na niego głosowałem , wydawało mi się że to dobry wybór , niestety oszukał nas 

kolego adamie,wiem ze jest tobie wstyd sie przyznac ze jestes z mocherowego miasteczka,ale nigdy nie podpisuj sie pod bydgoszczanina,,,,,a p bruski jaki jest taki jest i prawdziwy bydgoszczanin zawsze bedzie za panem bruskim w kwesti bydgosko-torunskiej,i jedynie on jako prezydent jest wstanie dac bydgoszczy i okolic metropolie bydgoską bez pasozyta torunskiego,,,,,a was to boli sąsiedzi ze bydgoszcz inowrocław,włocławek,grudziądz ma was dosc

G
Gość

Marszałek dzieli, Bydgoszcz traci

 
2012-02-14 13:08
Średnio na jednego mieszkańca naszego województwa przypada 4534 złote pieniędzy unijnych dzielonych przez marszałka. Jednak porównując kwoty na osobę w poszczególnych powiatach, widać ogromne dysproporcje.

 

Powiat bydgoski liczy 101 tysięcy mieszkańców. Marszałek dofinansował tutaj projekty na łączną kwotę 174,8 mln złotych, co daje na osobę – 1722 zł. Patrząc na powiat toruński – z liczbą mieszkańców 93 tys. i dofinansowaniem 223 mln – znajdujemy kwotę na osobę 2388 zł.

Jeszcze większe różnice ujawniają się, gdy weźmiemy pod uwagę wszystkie projekty realizowane w samych miastach stołecznych województwa.

W Toruniu 308 projektów zostało dofinansowanych kwotą 1,265 miliarda złotych. Co przy 205 tysiącach mieszkańców daje na osobę kwotę ok. 6170 złotych.

W Bydgoszczy 333 projekty zostały dofinansowane kwotą 817 mln złotych. Przy 356 tysiącach mieszkańców daje to na jedną osobę kwotę 2294 złote.

Do wyliczeń przyjęliśmy dane z oficjalnej strony Urzędu Marszałkowskiego zawierającej informacje o przyznanych środkach na projekty z RPO WKP, PO KL, PROW, KPO POIiŚ, KPO POKL i PO RYBY.

- Nie znam tych wyliczeń, ale nie byłbym zaskoczony. Od dawna mówimy o tym, że środki unijne nie są dzielone równo. Dysproporcje są tak duże, że nie mogą wynikać tylko z liczby składanych wniosków. Może powinniśmy mieć wreszcie marszałka z Bydgoszczy? Skoro wojewoda bywał z Torunia, nie widzę problemu, żeby marszałek był z Bydgoszczy – mówi poseł Tomasz Latos (PiS). – Od 10 lat mamy do czynienia z hamowaniem rozwoju Bydgoszczy – dodaje.

 

G
Gość
W dniu 26.06.2013 o 14:24, Obserwator Toruński napisał:

Z politowaniem patrzę na działalność pana Bruskiego.Widzę jak sobie biedaczek kompletnie nie radzi z uzyskaną funkcją. Od samego początku za taktykę obrał rąbek toruńskiej spódnicy który jakoby mu w tańczeniu kankana przeszkadza. A faktycznie to napuszczanie bydgoszczan na torunian ma odwrócić uwagę od nieporadności  we własnym działaniu.Przez ten niedobry Toruń pan Prezydent Bruski ciężkie życie ma.Żal mi go bardzo i współczuję mu.Jest mi przykro, gdy widzę jak się on męczy bardzo.A może by tak - drodzy bydgoszczanie - skrócić te cierpienia  i odwołać go?Po co ma się męczyć? Przyjdzie inny, bardziej kompetentny i od razu okaże się to co wie większość zwykłych obywateli Bydgoszczy i Torunia: NIE MA ŻADNEJ WROGOŚCI MIĘDZY OBYDWOMA MIASTAMI. Jest normalna rywalizacja jak to zwykło było być między zbyt blisko leżącymi siebie ośrodkami.Każde z miast ma swoje zady i walety, swoje plusy dodatnie i plusy ujemne.- Zarządzanie przez sztucznie wywoływane konflikty?!Tak, właśnie tym grzeszy ekipa prez. B.A co zwykły obywatel może w tej sprawie między urzędnikami zrobić?Osobiście planuję w tym roku wypad do Bydgoszczy, aby zobaczyć co to takiego ta Wenecja Bydgoska. Marzy mi się przepłynięcie przez Bydgoszcz (oczywiście, że z aparatem!), ale nie mam pewności czy to jest możliwe, a jeśli tak to czym i na jakich warunkach. Pewnie skończy mi się na "Słoneczniku".Może jednak znajdę jakiegoś sojusznika do realizacji ambitniejszego zamierzenia?- Można się zgłaszać!Zapraszam i pozdrawiamObserwator Toruń[email protected] A gdyby ktoś nie wierzył w dobre intencje me niech sobie zobaczy fotograficzne efekty wpisując hasło "Bydgoszcz" do wyszukiwarki na witrynie "Obserwatora" oczywiście i najzupełniej "Toruńskiego".

 

Ty zakuty łbie zajmij się lepiej twoim łysym brzdalem poniżajacym nas BYDGOSZCZAN a także jego uczniem i przyjacielem łysym królem gęsi zwanym marszałkiem ,nie wspominając już o pacyfikatorze najsłynniejszym historyku T. Lenzu.

 

POmoc wrogów naszej królewskiej BYDGOSZCZY jest zbędna.

 

Wy juz "POmogliście" zgnoić nasze miasto od samego początku jego powstania ,aż do dnia dzisiejszego.

 

Przykładem niech będzie upadek naszej AMB i szpitali od 2004 roku ,kiedy to podstępnie przejeliście.

Z 3-go od końca miejsca spadła na ostatnie ,utraciła samodzielność ,jest wydzialikiem w upadającym UMK.Szpitale zadłuzone, zwalniają najlepszych medyków ,poziom lecznictwa cofa się w wielu dziedzinach do lat 60-tych ub. wieku, o morale wielu medyków nie wspominając.Chcą dostosować się do morale "naukowców" z UMK?

Nazwy BYDGOSZCZ nie uświadzysz na dyplomach medyków.

a
adam

Bruski jak zwykle leje wodę , papier przyjmnie wszystko. Ten człowiek nie powinien sprawować tak ważnej funkcji w naszym mieście . Sorki...... , ale miejsce Bruskiego to nie ratusz , bardziej by pasował jako cieć .... . Dla mnie to zwykły partyjny wikidajło , a nie prawdziwy samorządowiec , kochający swoje miasto . Dla mnie Bruski już się skończył , żałuję że na niego głosowałem , wydawało mi się że to dobry wybór , niestety oszukał nas 

P
PO znów w dół

Wydaje mi sie ,że to jest dobre stanowisko prezydenta Bydgoszczy , pomimo innych zastrzeżeń do jego rządów.

 

Dość traktowania nas jako zaplecza ludościowego dla miasta POkrzyżackiego.

 

Dość traktowania nas jak mieszkańców 2-kategorii , bo nadprezydenci To-runia wiecznie uważają nas jako miasto B.

 

Dość straszenia pacyfikacją przez szefa regionu PO -T. Lenza, jeżeli nie godzimy się na bycie przedmiotem!!!

Dodaj ogłoszenie