Ewa Makula pracuje już ponad 50 lat. Stworzyła orkiestrę, która odnosi sukcesy

Jolanta Zielazna, [email protected]
podczas koncertu w I LO w Bydgoszczy
podczas koncertu w I LO w Bydgoszczy Fot. autorka
Ewa Makula nigdy nie myślała o tym, żeby mieć orkiestrę. Nigdy też nie myślała, że stanie kiedyś za pulpitem z dyrygencka pałeczką w dłoni.

Jest przecież flecistką. Ale gdy dziś pytam Ewę Makulę, czy wyobraża sobie życie bez orkiestry, mówi bez wahania: - Nie bardzo.

Dzwoni, uzgadnia, przypomina

Sobotnie popołudnie, aula I LO w Bydgoszczy zapełnia się. W holu członkowie orkiestry na luzie, porozpinane czerwone marynarki, pogaduszki. Po próbie, przed koncertem.

Ewa Makula w czółenkach, czarna spódnica, biała koszula, bordowa muszka pod szyją.

Koncert tuż, tuż, a ona jeszcze gdzieś dzwoni, uzgadnia, przypomina. Upewnia się, że na fortepianie, tak jak położyła, leży kilkanaście paczek cukierków, które ma dla dzieci.

Po koncercie stanie przy drzwiach i osobiście żegna wielu słuchaczy. Potem z ulgą zrzuca czółenka i biega w pończochach.

Nie, to jeszcze nie koniec. Przypomina o następnym koncercie, upewnia się, kto z muzyków przyjedzie, kto nie, temu wciśnie cukierki dla młodszego rodzeństwa, bo wszystkich nie rozdała, tamtemu dyskretnie zwróci uwagę: Wiesz, w "Joshua" powinieneś bardziej akcentować rytm...

Dopilnuje, by złożyć wszystkie nuty, pulpity. Ciągle w biegu, ciągle czymś zaabsorbowana, pełna energii. - Mimo swego wieku jest osobą tak energetyczną, że ze świeca takiej szukać - powie Halina Piechocka-Lipko, do niedawna dyrektor Wydziału Kultury i Współpracy z Zagranicą w bydgoskim ratuszu. Wiele razy współpracowała z Ewą Makulą i jej orkiestrą. - To niespokojny duch, gdzie może tam występuje, gdzie pojedzie wraca z nagrodami.

Zaczęło się od uroczystości Bożego Ciała

Orkiestra Muzyków Bydgoskich EMBAND pod kierunkiem Ewa Makuli powstała w 1995 roku. Grają w niej amatorzy, tylko kilku z nich skończyło szkołę muzyczną.

Ale zanim Makula dojrzała do tego, że chce mieć orkiestrę, minęły lata pracy z młodzieżą w szkole budowlanej.

Ewa Makula nie jest bydgoszczanką. Pochodzi z Makowa Podhalańskiego, liceum muzyczne skończyła w Krakowie, studia (jest flecistką) we Wrocławiu, tam grała w orkiestrze filharmonii i dopiero w 1963 roku przyjechała do Bydgoszczy. Istniejący od niedawna Teatr Muzyczny Opery i Operetki tworzył własną orkiestrę. Do niej właśnie, za namową swojego profesora Leona Tejkowskiego z Bydgoszczy, zgłosiła się Ewa Makula.

W latach 80. ktoś jej powiedział, że szkoła budowlana szuka kogoś, kto pomoże reaktywować zespół, który kilka lat wcześniej z powodzeniem tam grał.

Gdyby wiedziała, jak bardzo decyzja o pracy z uczniowską orkiestrą zmieni jej życie... - Starsi koledzy pukali się w głowę - wspomina. - Ostrzegali, że to ma być pół etatu, a będę tak zajęta, że na nic nie starczy czasu! Do wieczora będę tam siedzieć! I mieli rację.

Z orkiestrą z "budowlanki" zagrali kiedyś na Boże Ciało w kościele Świętej Trójcy w Bydgoszczy. Zostali rzuceni na głęboką wodę, jak sama mówi pani Ewa, ale wypłynęli. Coraz więcej występów, stawali się coraz bardziej znani.

Ewa Makula została sekretarzem zarządu Polskiego Związku Chórów i Orkiestr Dętych, była sekretarzem zarządu, ale jej już wtedy zamarzyła się orkiestra trochę inna, z którą zagra na wyższym poziomie. I w 1995 roku założyła EMBAND. Prowadziła dwie orkiestry: w szkole i swoją. W obu grają amatorzy.

Sukcesy w kraju i za granicą

Kapelmistrzem została przez przypadek, podczas wyjazdowych występów z operetkami. W którymś momencie zabrakło dyrygenta, a ktoś przecież musi poprowadzić orkiestrę. Ewa, grając na flecie zdecydowała się. Trochę wzrokiem, trochę gestami, łokciem dawała orkiestrze znać, jak grać. To były jej pierwsze szlify. - Nie wszystko od razu się udawało, na początku nie szło tak dobrze. - opowiada. Ale powtarza, że do odważnych świat należy. I tego się trzyma.

Już rok później, w 1996, z EMBANDEM pojechali do Gniezna na uroczystości św. Wojciecha.

Skrzydeł dodał zespołowi wyjazd do Szamocina w 2001 roku. Na Ogólnopolskim Konkursie Orkiestr Dętych zgarnęli wtedy wszystkie nagrody. W ślad za nimi przyszły zaproszenia na koncerty za granica. Na Litwie, Łotwie koncertowali dla Polonii.

Trzy lata później znowu sukces w Szamocinie (I miejsce i Złoty Medal dla kapelmistrza), w 2007 r., na Międzynarodowym Konkursie Orkiestr Dętych w Angermunde (Niemcy) zajęli III miejsce. W 2011 w Pradze na Międzynarodowym Festiwalu i Konkursie Orkiestr Dętych zajęli II miejsce. Byli jedynym zespołem z Polski.

Od trzech lat tryumfują w Rowach na Ogólnopolskim Przeglądzie Orkiestr Dętych (w ubiegłym roku najlepiej zagrali poloneza z "Pana Tadeusza"), zgarniają nagrody regionalnych konkursach. Są znani od Więcborka po Lipno, chętnie grają na różnych uroczystościach.

Na urodziny zabrakło czasu

O orkiestrze Ewa Makula może opowiadać długo. Z czystym sumieniem może powiedzieć, że to jej orkiestra. Pokazuje instrumenty, które kupiła za własne pieniądze, podobnie segregatory i okładki na nuty. - O, proszę zobaczyć - pokazuje kartony z równo poukładanymi żółtymi oprawami. Pulpity też mają dzięki niej.

Zna swoich muzyków, ich problemy, kto się uczy, kto przerwał, kto szuka pracy. Dopinguje, pomaga, jak może. Zjeżdżają się przecież z Solca, z Łabiszyna, Torunia, Inowrocławia. Jak miała samochód po próbach późno wieczorem podwoziła do domu, jak jest koncert w tłusty czwartek - potrafi kupić kilogramy pączków, żeby poczęstować słuchaczy. Organizuje wyjazdy, załatwia transport, wyprasza pieniądze, jak się uda.

Od początku 2009 roku orkiestra znalazła przystań w I LO w Bydgoszczy. W pokoiku przy auli pani Ewa siedzi wieczorami, do późna, opracowuje program następnego koncertu, przygotowuje nuty dla każdego muzyka.

O swoje wygody nie dba, choć życie jej nie rozpieszczało. Nie ma wakacji, bo latem odbywa się przegląd w Rowach i trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

Trzy lata temu zabrakło nawet czasu na zorganizowanie swoich 70. urodzin. - Chciałam coś przygotować, ale już nie miałam sił - opowiada. Ale zespół pamiętał i zrobił jej rozczulającą niespodziankę. - Kolega z orkiestry zaprosił mnie do siebie na działkę. Kupiłam jakieś ciasto, wzięłam wino i pojechałam. On poprowadził mnie do świetlicy, powiedział, że chce się pochwalić, jak ją odnowili. Przepuścił mnie w drzwiach... A tam orkiestra w komplecie, stoły zastawione, balony, dekoracje... Oniemiałam... Potem mi powiedzieli, że bali się tylko, bym zawału z tego wszystkiego nie dostała. Udało im się przygotować wszystko w tajemnicy i nikt pary nie puścił!

Tak, sama sobie zapakowała życie obowiązkami. Często dlatego, że nie umie odmawiać. Ale też zależy jej, by grać właśnie na takiej, a nie innej uroczystości.
Jak choćby na mszy papieskiej w 1999 roku w Bydgoszczy, samorzutnie i ad hoc zaproponowała koncert w kwietniu 2010, po katastrofie smoleńskiej. - Nie zdarzyło się, by pani Ewa odmówiła muzycznej oprawy jakiejś patriotycznej uroczystości - podkreśla Piechocka-Lipko.

Była dyrektor ratuszowego wydziału dodaje to, co pomija Ewa Makula. - Niezwykle skromna, ale jest wspaniałym wychowawcą młodzieży, całe zawodowe życie krzewi patriotyczne wartości. Ona ma to chyba w genach.

Ewa Makula nie pochwaliła się, że w 2009 roku na Jasnej Górze została odznaczona medalem "Pro Memoria". Honoruje się tym odznaczeniem ludzi, którzy mają wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i czynach w walce o niepodległość.

Pracuje już ponad 50 lat.

Czym jest orkiestra dla Ewy Makuli? Chyba wszystkim - mówi bez zastanowienia.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej Adamski

Nisko się kłaniam. Jestem przekonany, że nie ja sam.
Andrzej Adamski, wdzięczny za "każdy raz" u Trójcy Przenajświętszej.

Dodaj ogłoszenie