Fundacja spełniła marzenie chorującego na chłoniaka 10-latka z Grudziądza

ALEKSANDRA PASIS tel. 056 45 11 925 [email protected]
Bohaterowie "Gwiezdnych wojen” odwiedzili Jasia w bydgoskim szpitalu. Chłopiec nie odmówił sobie wypróbowania świetlnego miecza.
Bohaterowie "Gwiezdnych wojen” odwiedzili Jasia w bydgoskim szpitalu. Chłopiec nie odmówił sobie wypróbowania świetlnego miecza. Fot. Tomasz Czachorowski
- To najlepszy dzień w moim życiu! - cieszył się Jaś Sobiecki, ściskając duży karton klocków. Właśnie spełniło się jego marzenie. Jedno z wielu jakie ma zmagający się z ciężką chorobą 10-latek z Grudziądza.

Siłę do walki z chorobą dają Jasiowi przede wszystkim rodzice i młodszy brat. O raku, choć na chwilę, pozwalają zapomnieć klocki lego. Najwięcej zestawów ma z filmu "Gwiezdne wojny", którego jest wielkim fanem. Bez niszczyciela Imperium kolekcja była jednak niepełna. O klockach, z których złożyć można gwiezdny okręt Lorda Vadera, chłopiec marzył od dawna.

Kosmiczni goście w szpitalu
Wczoraj szpital uniwersytecki im. Jurasza w Bydgoszczy - gdzie leczy się Jaś - odwiedzili bohaterowie "Gwiezdnych wojen". Wręczyli chłopcu wielki karton z wymarzonym przez niego zestawem Star Wars Imperial Star Destroyer.

- Nie wiedziałem, że niszczyciel jest taki wielki! - cieszył się chłopiec z prezentu. No i z wizyty członków bydgoskiego fanklubu Star Wars, w strojach filmowych bohaterów. Wszyscy oglądali się za tymi niezwykłymi gośćmi paradującymi ze świetlnymi mieczami po szpitalnym oddziale.
Jaś ma także inne pasje. Buduje statki z drewna, składa origami, szkicuje... - Na konkurs rysunkowy w szpitalu narysowałem postać z "Gwiezdnych wojen" - mówi z dumą. - A kiedyś w szkolnej świetlicy z nudów zrobiłem 117 papierowych samolocików!

W chorobie najbardziej dokucza mu brak kontaktu z rówieśnikami. - Szkoda, że nie mogę pojeździć na rowerze, że nie mogę wyjść na dwór. Nawet, gdy brat zachoruje nie mogę się z nim bawić - mówi z żalem w głosie.

Raz pokonał już chorobę
Raka u Jasia wykryto, gdy miał trzy lata. Dziś chłopiec mówi, że wtedy chorobę "rozwalił". Niestety, w wakacje, znowu dała o sobie znać. Teraz czekają go kolejne badania, diagnozy, zabiegi...
Życie całej rodziny nabrało innego rytmu. - Nagle, z dnia na dzień, podporządkowaliśmy wszystko Jasiowi - mówi z kręcącą się w oku łzą, Judyta Sobiecka, mama chłopca. - Wiedziałam, że syn marzy o zestawie klocków. Jednak kosztuje on około tysiąca zł, a my teraz mamy przecież ważniejsze wydatki.

To było marzenie
Żeby trochę ukoić ból i dodać synowi sił do walki z chorobą rodzice zgłosili się do Fundacji "Mam Marzenie". I wolontariuszka organizacji pewnego dnia zapukała do drzwi domu państwa Sobieckich na grudziądzkim osiedlu Strzemięcin.

- Najważniejszym z marzeń Jasia okazał się zestaw klocków - mówi Ania Błażejewska, wolontariuszka Fundacji. - To wspaniale, że udało się nam je spełnić.

Następne dzieci czekają
Jaś jest trzecim dzieckiem z Grudziądza i 169 z województwa, którego marzenie spełniła Fundacja. W Kujawsko-Pomorskiem czeka na to kolejnych 15 małych marzycieli, którzy potrzebują nadziei, siły, radości, albo... kosmicznych niszczycieli do walki ze swoimi chorobami.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie