Historia lecznictwa to historia ziół...

Rozmawiała Magdalena Stremplewska
- Wróćmy do ziół - mówi dr Jambor
- Wróćmy do ziół - mówi dr Jambor Fot. Magdalena Strempelwska
Rozmowa z dr Jerzym Jamborem, prezesem Polskiego Komitetu Zielarskiego

- Ile wiedzą Polacy na temat naturalnych metod leczenia?

- Zawsze powtarzam, że w tym zakresie jesteśmy bardzo świadomym narodem. Polska jest drugim krajem w Europie, jeśli chodzi o tradycję racjonalnego stosowania naturalnych środków w lecznictwie. Ton nadają Niemcy, ale my jesteśmy tuż za nimi.

- Mimo to bardzo lubimy leczyć się na własną rękę, wcale nie naturalnymi sposobami.

- Ale to nie dotyczy tylko Polaków. Ostatnio byłem na konferencji w Hamburgu i z obserwacji moich kolegów z różnych krajów wynika, że wszyscy lubimy chorować. Ogromnym problem na świecie jest nadużywanie leków, zwłaszcza wśród osób starszych. Prawie jedna trzecia zgłoszeń do lekarza czy szpitala wiąże się z niewłaściwym stosowaniem, w tym z nadużywaniem leków, zwłaszcza tych otrzymanych na drodze syntezy chemicznej. W przypadku stosowania łagodnych środków roślinnych takich problemów nie powinno być. Zaszkodziła nam druga połowa dwudziestego wieku - okres niesamowitej fascynacji lekami otrzymanymi metodą syntezy chemicznej. W pewnym momencie wydawało się, że chemia wszystko może, że tymi lekami pokonamy wszystkie schorzenia. Prognozy na początek XXI wieku z lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia mówiły, że wszystkie choroby zostaną opanowane, nie będzie żadnej, której nie dałoby się uleczyć środkami syntetycznymi. Niestety, tak się nie stało.

- I tu wracamy do ziół, które zawsze były podstawą lecznictwa, a zwłaszcza profilaktyki.

- Historia lecznictwa to historia stosowania leków pochodzenia roślinnego. Tak było zawsze, przy niewielkim udziale środków zwierzęcych lub mineralnych. Należy przy tym pamiętać, że większość leków uzyskanych drogą syntezy to specyfiki, dla których pierwowzorem były substancje otrzymane z roślin. Najlepszym przykładem jest tutaj aspiryna. Wywary otrzymane z kory wierzby przy użyciu kwasu octowego były stosowane już w średniowiecznych klasztorach. A to nic innego jak dzisiejsza aspiryna. Podobnie ze środkami miejscowo znieczulającymi. Punktem wyjścia była przecież kokaina, na jej bazie opracowywano później mniej szkodliwe środki znieczulające.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie