
Jezdnia jest bardzo wąska a kierowcy mimo ograniczenia do 40 km/h jeżdżą nader szybko
(fot. Piotr Wiśniewski)
13-letni Mateusz nie jest pierwszym dzieckiem poszkodowanym w wypadku na tym odcinku ulicy Toruńskiej - W ostatnich dwóch-trzech latach już kilkoro naszych uczniów zostało potrąconych - mówi dyrektor tutejszej podstawówki - boimy się o nasze dzieci.
Przeczytaj również: 13-latek potrącony przez samochód na ulicy Toruńskiej
- Gazety piszą kłamstwa, że Mateuszek sam jest winny tego wypadku - mówi zapłakana babcia chłopca. - Jeżdżą tutaj jak szaleni. Nie uważając na nic wyprzedzają na trzeciego, a on przecież musiał przejść przez jezdnię.
Poszkodowany chłopiec nadal leży w szpitalu im. Jurasza w Bydgoszczy. Co wstrząsające, do wypadku doszło tuż pod jego domem. Jak udało nam się dowiedzieć kluczowe dla niego będą najbliższe trzy dni. Chłopiec jest nieprzytomny, jego stan jest ciężki i lekarze rzekomo przygotowują rodzinę na najgorsze, ale walczą o jego życie.
Nie wierzą że mogło go to spotkać
Sąsiedzi i osoby które znały chłopca są zgodne - To spokojne, rozsądne dziecko, które zawsze uważało na drodze. - mówi Hanna Bąk, wychowaczyni w świetlicy do której miał wtedy iść chłopiec - Są dzieci, co do których moglibyśmy podejrzewać, że źle zachowują się na drodze, ale nie po Mateuszu - mówi wychowawczyni klasy chłopca - Nie mogę uwierzyć, że to go to spotkało. Wyróżniał się. Jest bardzo rozważny, odpowiedzialny oraz grzeczny, istny wzór do naśladowania.
Przeczytaj również: "Dwie dziewczynki potrącone przez samochody. Jedna z nich nie żyje!
Z tego co wiem, jedynymi świadkami wypadku byli pasażerowie jadący autem, które go potrąciło - mówi Renata Włazik z Rady Osiedla Łęgnowo-Wieś. - Ponoć zeznali oni, że kierowca jechał przepisowo, ale jak to możliwe, że auto jechało 40 km/h a Mateusz odniósł poważne obrażenia?
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że chłopiec przechodząc przez jezdnię, wybiegł zza przejeżdżającego auta pod koła dostawczego peugota jadącego z naprzeciwka. Śledztwo jednak nadal trwa.
Idąc tą drogą boją się o życie
Okoliczni mieszkańcy od lat zbulwersowani są tym, jak wygląda droga, na której potrącono chłopca. - Jezdnia jest wąska, praktycznie nie ma tu chodników ani pobocza - mówi Renata Włazik - Ludzie boją się tędy chodzić, a tym bardziej boją się o swoje dzieci. Mało kierowców przestrzega tu ograniczenia prędkości.
Jadąc feralnym odcinkiem ulicy Toruńskiej z przepisową prędkością 40 km/h byliśmy wyprzedani praktycznie przez wszystkie auta. Na wąskiej jezdni wyprzedzał nas nawet bus wiozący pasażerów. Jak relacjonowali nam okoliczni mieszkańcy tak jest codziennie. Obecnie ruch jest i tak zdecydowanie mniejszy, z powodu zamknięcia drogi prowadzącej do Solca Kujawskiego oraz remontu ulicy Nowotoruńskiej. Mimo tego doszło tu do tragedii.
Zobacz także: Bydgoszcz. Dwie dziewczynki potrącone na pasach
Mieszkańcy Łęgnowa skarżą się, że od lat ich wnioski są ingorowane. Mimo licznych monitorów i pism do dziś nie doczekali się budowy chodników lub chociażby wymalowania pasów na jezdni. Po wczorajszej tragedii Rada Osiedla Łęgnowo - Wieś zapowiada, że będzie kierować się z kolejnym wnioskiem do prezydenta Bydgoszczy w sprawie przystosowania jezdni do ruchu pieszych.
Niestety, nie udało nam się otrzymać od Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji odpowiedzi na stawiane przez mieszkańców zarzuty. Będziemy jednak wracać do tej sprawy.
Czytaj e-wydanie »Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje