Inowrocław - To były czasy pierwszych telefonów w Inowrocławiu

Piotr Strachanowski
Większość abonentów stacji aparatów telefonicznych mieszkała bądź miała swoje firmy przy głównych ulicach miasta, tu (po lewej): widok ulicy Fryderykowskiej (Królowej Jadwigi) z około 1905 r. Po prawej: hotel "Bast", którym w 1907 r. zarządzał Hermann Misch, a telefonujący tam wybierali numer 17.
Większość abonentów stacji aparatów telefonicznych mieszkała bądź miała swoje firmy przy głównych ulicach miasta, tu (po lewej): widok ulicy Fryderykowskiej (Królowej Jadwigi) z około 1905 r. Po prawej: hotel "Bast", którym w 1907 r. zarządzał Hermann Misch, a telefonujący tam wybierali numer 17. Fot. Zbiory autora
W początkach XX wieku, ale i później, chyba aż do końca międzywojnia, inowrocławianie byli świadkami zaciekłej batalii między "starym porządkiem", a siłami postępu i cywilizacji.

Zobacz wideo: Tradycyjne dania na Wielkanoc z regionu Kujaw i Pomorza

Siłami ancien régime' u były, jeśli dla przykładu problem zawęzić do spraw komunikacyjnych: dorożki, jakieś tam bryczki i powozy, furmanki, różnego rodzaju wózki i taczki transportowe. Postęp cywilizacyjny reprezentowały zdobywające uznanie tramwaje (od jesieni 1912 roku), pierwsze automobile osobowe i pokraczne jeszcze z wyglądu ciężarówki, pomiędzy którymi po ulicach śmigały welocypedy, czyli mówiąc po ludzku rowery.

A co działo się w tym czasie, bo to też ciekawa dziedzina życia, w inowrocławskim Urzędzie Poczty i Telegrafów?

Zajmowała się ta zacna instytucja nie tylko czynnościami już cywilizacyjnie oswojonymi, czyli obrotem przesyłek (listy, widokówki, telegramy, paczki itd.), ale także nowinką techniczną, a mianowicie obsługą miejskiej stacji aparatów telefonicznych.

Oczywiście telefony nie były powszechnie dostępne (bo wielce kosztowne!), ale w miarę szybko zdobywały popularność. W 1929 r. w rejestrach miejskiej stacji aparatów telefonicznych odnotowano 446 abonentów domowych i instytucjonalnych (fabryki, biura, interesy kupieckie, urzędy publiczne itd.). Telefony grzały się do czerwoności, bo proszę sobie wyobrazić, że w ciągu roku wykonano aż 126.512 połączeń lokalnych i międzymiastowych oraz 4.758 zagranicznych, a odebrano 139.224 lokalnych i międzymiastowych oraz 4.236 spoza Polski. Jak na miasto średniej wielkości, które w 1929 r. zamieszkiwało 29.696 osób, bardzo imponujące to liczby!

Co do liczby abonentów, to oczywiście im bardziej cofniemy się w historię, tym było ich mniej, w 1925 r. 405, w 1921 r. - 328, a w 1919 r. - 224 itd.

Kiedy tuż po 1900 r. "Poczta i Telegraf" montowała w Inowrocławiu pierwszą z prawdziwego zdarzenia stację telefonów, to na liście telekomunikacyjnych śmiałków było tylko nieco ponad czterdziestu abonentów.

Ci pionierzy, to ma się rozumieć, osoby nader majętne, najważniejsi miejscowi fabrykanci, sporo kupców, hotelarze, mecenasi i lekarze, trochę innych ustosunkowanych i ważnych postaci.

Kilka nazwisk z listy pierwszych posiadaczy telefonów zaraz poniżej wypiszę, ale tu jeszcze słowo o telefonie jako zjawisku cywilizacyjnym, który na początku swej kariery nie budził społecznego zaufania i reputację miał dość marną. Jan Lechoń w swoich "Dziennikach" przytacza pyszną anegdotę o początkach francuskiej telefonii. Oto Jean-Louis Forain, malarz impresjonista, który jako jeden z pierwszych paryżan założyli sobie telefon. Edgar Degas, jego kolega po fachu, wielce na to oburzony i zadziwiony, skomentował dosadnie: "Jak to? Dzwonią na ciebie i ty zaraz przychodzisz?". Jeśli tak reagowali paryżanie, to inowrocławianie mogli być telefonom przyjaźniejsi? Mocno to wątpliwe.

No to bierzmy się za listę naszych dzielnych abonentów (z 1907 r.), których stać było na tę kosztowną ekstrawagancję, którzy telefonu się nie bali i zaraz na sygnał dzwonka biegli do aparatu.

Kogo zatem tam mamy na literę "a"? Albert Abraham, kupiec z Fryderykowskiej 37 (dziś Królowej Jadwigi), nr stacji 460; Samuel Abraham, mistrz rzeźnicki z Farnej 2, nr 445; firma dekarska Adamczak und Co. z Dworcowej 19, nr 488; August Alt, księgarz z Fryderykowskiej 8, nr 417.

Na literę "j": Franz Jacobi, fotograf i właściciel atelier z Dworcowej 4a, nr 387; Johann Jagodzinski, kupiec z "Rynku 20, nr 356; Wladislaus Jagodzinski, kupiec z Małej Fryderykowskiej 6 (Ignacego Paderewskiego); nr 486, Hermann Jansen, spedytor z Jacobstrasse 15 (Prezydenta Gabriela Narutowicza), nr 81; Mathias Jauch, właściciel posesji z Andrzeja 10a, nr 375; Karolina Joel, żona kupca z Rynku 17, nr 358.

Na literę "n": Ernst Nelte, kupiec z Rynku 25, nr 94; dr Julius Neumann, dentysta z Fryderykowskiej 22, nr 365; Wilhelm Nobel, właściciel hotelu z Toruńskiej 28, nr 38; dr Felix Nordmann, dentysta z Fryderykowskiej 27; nr 67, firma kolonialna "Nowakowski" (właściciel Stefan Filipiński) z Fryderykowskiej 28, nr 12.

I sporo grupa posiadaczy telefonów z nazwiskami na literę "s": Siegfried Salomonsohn, bankier i radca z Rynku 5, nr 16; Siegfried Sand, kupiec z Zygmuntowskiej 4 (Solankowa), nr 55; Carl Sauerzopf, fotograf i właściciel atelier z Toruńskiej 25, nr 39; dr Emil Schelling, lekarz z ul. Jerzego 38 (Stanisława Staszica); nr 325, dr Siegfried Schimmelfennig, lekarz z Zygmuntowskiej 6, nr 465; Max Schlamm, właściciel drukarni z Fryderykowskiej 11, nr 399; Emil Schneider, właściciel hotelu z Fryderykowskiej 34, nr 23; Wilhelm Schweigert, mistrz rzeźnicki z Rynku 23, nr 99; Bernhard Schwersenz, kupiec z Solankowej 12, nr 83; Ignatz Schwersenz, dentysta z Fryderykowskiej 11, nr 446; Franz Segor, mistrz murarski z Poznańskiej 64; nr 328, dr Fritz Segor, lekarz z Pocztowej 2, nr 4; dr Józef Smolibocki, lekarz z Toruńskiej 1, nr 492; Abraham Sobotter, agent handlowy z Rynku 25, nr 439; Max Steinboch, hotelarz z Dworcowej 12, nr 74.

No to na koniec jeszcze abonenci na literę "z": von Sigismund Zablocki, kupiec z Solankowej 8, nr 424; firma zbożowa Juliusa Zadka z Zygmuntowskiej 3, nr 423; Stanisław Zwierzycki, kupiec i restaurator z Zygmuntowskiej 6, nr 438.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 20.03.2010 o 20:05, regionalista napisał:

Panie regionalisto Strachanowski,w okresie , o którym Pan pisze wszystkie ulice miały niemieckie nazwy.Pan raz pisze polskie nazwy,raz niemieckie.Historia jest historią-trochę prawdy Panie Piotrze by się przydało a Pan tworzy w tym artykule pewne nieścisłości.Prosze o więcej rzetelności :-)Najpierw nazwa niemiecka a w nawiasie polski odpowiednik lub nazwa współczesna ulicy dla orientacji niewtajemniczonych :-)Tak powinno być napisane.Pozdrawiam :-)

 

Może stenotypistka źle wklepała.

P
Piotr z Inowrocławia

Super sprawa te artykuły!Zawsze znajdzie się jakaś zrzęda który w celu potwierdzenia swojej oryginalności napisze że coś mu się nie podoba...A jak ktoś chce więcej historii w historii niech sam coś ciekawego napisze napisze.

r
regionalista
Panie regionalisto Strachanowski,w okresie , o którym Pan pisze wszystkie ulice miały niemieckie nazwy.Pan raz pisze polskie nazwy,raz niemieckie.Historia jest historią-trochę prawdy Panie Piotrze by się przydało a Pan tworzy w tym artykule pewne nieścisłości.Prosze o więcej rzetelności :-)
Najpierw nazwa niemiecka a w nawiasie polski odpowiednik lub nazwa współczesna ulicy dla orientacji niewtajemniczonych :-)Tak powinno być napisane.Pozdrawiam :-)
Dodaj ogłoszenie