Kolejne uczelnie powstają w naszym regionie. W parze z ilością nie zawsze jednak idzie jakość

Piotr Wiśniewski
dr Dominik Antonowicz
dr Dominik Antonowicz archiwum/Lech Kamiński
W ciągu ostatnich 11 lat w kraju przybyło aż 176 szkół oferujących wyższe wykształcenie, wiele z nich także w naszym regionie. W parze z ilością nie zawsze jednak idzie jakość

Powszechny pęd ku wiedzy i wysyp setek uczelni staje się u nas zjawiskiem bez precedensu. O jego ocenę pokusił się dr Dominik Antonowicz z Zakładu Socjologii Nauki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, członek zespołu ekspertów Rzecznika Praw Obywatelskich do spraw reformy oświaty i nauczania akademickiego.

Nasze uczelnie w rankingu "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej". Gdzie uczą najlepiej?

Polska zdaje się przeżywać istny boom edukacyjny. Jest pan zaskoczony statystykami, które to obrazują?

Mnie te liczby akurat nie porażają. W Polsce liczba szkół wyższych wynosi około 420, z czego około 300 to uczelnie niepubliczne. Sektor niepublicznego szkolnictwa wyższego jest niezwykle rozdrobniony, co czyni go szczególnie wrażliwym na zmianę uwarunkowań demograficznych.

Im mniej osiągnięć naukowych mają uczelnie, tym większe wznoszą obiekty

Co jest powodem takiego mnożenia się uczelni w naszym kraju? Łatwo się domyślić, że powszechna chęć zdobycia dobrego wykształcenia, ale czy coś jeszcze?

Rosnąca liczba uczelni jest wynikiem trzech niezależnych od siebie trendów. Wzrosty popytu na formalne wykształcenie, trwającego 15 lat demograficznego wyżu, a przede wszystkim zaległości edukacyjnych z okresu polski ludowej

Czy tendencja ta będzie się utrzymywać? Zapewne wpływ na nią będzie mieć niż demograficzny.

Niże demograficzny na pewno mocno ograniczą wielkość popytu na rynku szkolnictwa wyższego, ale przede wszystkim rezerwuar osób, które w okresie PRL nie mogły studiować a miały takie aspiracje już się wyczerpał. Uczelnie, w tym zwłaszcza uczelnie niepubliczne, muszą na nowo zdefiniować swoje miejsce na rynku edukacyjnym.
Cały wywiad przeczytasz w poniedziałkowym wydaniu Gazety Pomorskiej.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kah

Tak - to prawda ,że poziom dzisiejszego Licencjata jest niższy niż poziom osoby kończącej Gimnazjum przed wojną (tzw "mała matura)
Nie oznacza to jednak ,że należy ograniczać wyższe wykształcenie. Ono sie zdewaluowało, jak wiel rzeczy we współczesnym świecie (poziom kultury, obyczajów, oczytanie społeczeństwa, pojęcie honoru, itp}
Osobiście popieram Uczelnie prywatne - chociaż wiem jak uczą......a jeszcze jedno Uczelnie państwowe uczą.....tak samo!!!

G
GerDziu

Wiedza mądrością narodów ale....
Czy aby nie mamy nadmiaru wykształconych ludzi na kierunkach które nie znajdują pokrycia nawet w najdalszej rzeczywistości?Kształcimy ludzi na kierunkach o nikłym lub żadnym zapotrzebowaniu a jeśli chodzi o poziom tego nauczania-to on również odbiega znacząco od oczekiwań rynku pracy.Wystarczy przejrzeć statystyki i jasno wynika że tylko niewielki odsetek kończących uczelnie znajduje zatrudnienie na poziomie wykształcenia-pozostali zasilają grono PUP lub pracują na stanowiskach gdzie poziom wykształcenia średniego byłby górną granicą wymagalności.Tylko głęboka reforma szkolnictwa wyższego jest w stanie uzdrowić tę sytuację która przypomina poniekąd sytuację o "wydłużeniu" sobie okresu młodości przez studiujących.A może oto decydentom chodzi?Bo pożytek z tego na dzień dzisiejszy-prawie żaden.

Dodaj ogłoszenie