Gazeta Pomorska

Ksiądz molestował i gwałcił chłopców. A biskupi przenosili go z parafii na parafię

Podziela pani pogląd, że żadna kuria nie jest winna? Moim zdaniem winne są obie. W sposób ewidentny, jednoznaczny i nie podlegający dyskusji. Ksiądz

Pawel Relikowski

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [10/11] Poprzednie Następne

Ksiądz molestował i gwałcił chłopców

Podziela pani pogląd, że żadna kuria nie jest winna?
Moim zdaniem winne są obie. W sposób ewidentny, jednoznaczny i nie podlegający dyskusji. Ksiądz Paweł Kania nie przyjechał do Bydgoszczy jako turysta zafascynowany pięknem naszego miasta. Nie wynajął sobie pokoju na plebanii w parafii Opatrzności Bożej i nie znalazł pracy w bydgoskim gimnazjum jako nauczyciel religii. Został przeniesiony (inkardynowany - tak nazywa to Prawo Kanoniczne) z Wrocławia do Bydgoszczy, a na takie przeniesienie księdza z diecezji do diecezji muszą zgodzić się obaj biskupi. W tym przypadku arcybiskup Wrocławia i biskup Bydgoszczy. Czyli biskup Wrocławia musiał napisać do biskupa Bydgoszczy, dlaczego przysyła do niego księdza Kanię. Musiał również załączyć w tych dokumentach świadectwo moralności księdza! Inkardynacja trwa zwyczajowo 5 lat. A ksiądz Kania został odwołany z Bydgoszczy po trzech latach. Musiała być zatem jakaś przyczyna. I biskup bydgoski musiał podać powody, dlaczego przedwcześnie odsyła księdza Kanię do Wrocławia. Moim zdaniem obaj biskupi wiedzieli, kim jest ksiądz Kania. Bo nie mogli tego nie wiedzieć. Ksiądz Kania w 2005 roku został we Wrocławiu złapany na gorącym uczynku, kiedy próbował zwabić kilkunastoletnich chłopców oferując im po „stówie”. Wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne. Natychmiast został wtedy urlopowany przez archidiecezję wrocławską. Ale już po roku przysłano go do Bydgoszczy. Więc jeśli młody, niespełna 40-letni ksiądz, zostaje wysłany na roczny urlop, a potem odnajduje się w nowej diecezji, to chyba oczywiste, że pojawia się pytanie, o co tu chodzi? Skąd ten urlop? Nowa diecezja? W Bydgoszczy jest seminarium duchowne, księży chyba nam nie brakuje? Wszystko dzieje się jak w filmie „Spotlight” - ksiądz pedofil zostaje urlopowany. I przeniesiony do innej diecezji. Może dalej polować na dzieci.

W Bydgoszczy został opiekunem ministrantów i trafił do szkoły.
Dzięki misji katechetycznej osobiście wydanej przez biskupa Jana Tyrawę. Na tej podstawie ksiądz Kania został zatrudniony w szkole na etacie. Nauczycielem został ksiądz oskarżany o molestowanie dzieci! Przecież to jest niezgodne z Kartą Nauczyciela, gdzie jest wyraźnie napisane, że stanowisko nauczyciela może zajmować osoba, która przestrzega podstawowych zasad moralnych! A wie pan, jest jeszcze coś - obaj księża, ksiądz Kania i biskup Tyrawa są związani z Wrocławiem, posługiwali nawet w tej samej parafii Św. Ducha. Oczywiście mogli się minąć, bo pracowali tam w różnym czasie, w 2001- 2002 roku. Biskup Tyrawa był tam proboszczem, i odszedł ze Św. Ducha kilka miesięcy wcześniej nim zjawił się tam Paweł Kania. Ale oni pracowali w tej samej parafii, musieli mieć wspólnych znajomych, jakieś wspomnienia, przecież to normalne, że ludzie ze sobą o takich sprawach rozmawiają! Biskup Tyrawa był mocno związany z Wrocławiem. Na jego ingres przyjechał do Bydgoszczy arcybiskup wrocławski Henryk Gulbinowicz, który w procesie w 2005 roku osobiście poręczył za księdza Kanię. O tym pisała wówczas prasa, internet. I ksiądz Paweł Kania był dla nich osobą anonimową?! A poza tym, proszę sobie sprawdzić, o ilu księżach pedofilach donosiły media w 2005 roku? O Pawle K. z wrocławskiej parafii Św. Ducha! Gdyby takich przypadków było więcej, 20, 30 księży, rozumiem, mogło to umknąć. Ale wtedy był jeden. Czy zatem biskupi mogli nie wiedzieć, kim jest ten człowiek?

To żaden dowód.
Zgoda. Ale ja nie szukam dowodów. Staram się tylko zrozumieć, jak to się stało, że Arek został skrzywdzony. Wczoraj śledziłam Raport Rayana (to pięciotomowy wynik śledztwa w sprawie molestowania i gwałcenia dzieci przez księży w Irlandii - przyp. red.). Ze szczegółami opisane są w nim wszystkie przestępstwa księży. Tam, w Irlandii, biskupi, którzy ukrywali księży pedofilów, sami zrezygnowali, przynajmniej wielu z nich. Tak samo było w Niemczech, w Belgii, w Stanach Zjednoczonych. Biskupi, którzy ukrywali księży pedofilów, odeszli albo zostali odwołani. W Polsce do tej pory nie było takiego przypadku. Być może, gdyby żył arcybiskup Wesołowski, to postępowanie przeciwko niemu mogłoby się tym skończyć. Ale skompromitowany arcybiskup Peatz w Poznaniu ma się świetnie. Nadal jest emerytowanym arcybiskupem. Wszyscy wiedzą, co robił klerykom, ale mieszka sobie w spokoju.

Gdyby za sprawą arcybiskupa Wrocławia i biskupa Bydgoszczy ksiądz Kania nie trafił do Bydgoszczy, to Arek miałby takie problemy?
Nie, oczywiście, że nie. To w tym upatruję winy obu diecezji, o której mówiłam wcześniej. Gdyby w 2005 roku biskupi odsunęli Kanię od pracy z dziećmi, ich losy nigdy by się nie splotły. W 2010 r. zapadł prawomocny wyrok w sprawie Kani, a on nadal mógł gwałcić dzieci. Jako ksiądz. Ale Kościół chroni sprawców, nie ofiary, a przynajmniej Kościół w Polsce. Przecież już w 2001 r. kardynał Joseph Ratzinger podpisał dokument nakazujący kościelnym hierarchom zawieszanie w obowiązkach księży podejrzanych o tzw. ciężkie przestępstwa, do których wtedy zaliczono pedofilię i posiadanie dziecięcej pornografii, jeśli oskarżenie jest „przynajmniej prawdopodobne”! Oskarżony o pedofilię przez władze państwowe ksiądz Kania natychmiast powinien zostać zawieszony, przynajmniej do czasu wyroku. Tak się nie stało. Ten dokument obligował polskich biskupów do natychmiastowego działania. Arcybiskupi i biskupi: Tyrawa, Gulbinowicz, Gołębiewski i Kupny to zignorowali.

Nie żałuje pani, że zajęła się pomocą dla Arka?
Nigdy. Ja tylko… próbuję ocalić jedno życie.

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3