Matura 2011. Kolejny skandal z maturą w tle! Czy nauczyciele zniechęcali uczniów do matury?

opr. ska źródło: Dziennik Łódzki
Archiwum GP
Matura 2011. Maturzystka jednej z łódzkich szkół średnich zgłosiła się do redakcji Dziennika Łódzkiego z prośbą o pomoc. Według relacji dziewczyny, nauczyciele nakłaniali uczniów do rezygnacji z matury.

Dziennik Łódzki cytuje uczennicę łódzkiego liceum:

"- Usłyszeliśmy: albo rezygnujecie z pisania matury i macie pozytywną ocenę na świadectwie, albo upieracie się, że piszecie. Wtedy dostajecie na koniec roku niedostateczną z matematyki, co oznacza, że do matury nie podejdziecie - twierdzi dziewczyna."

Matura 2011, matematyka. Uczniowie na lekcji rozwiązywali maturalne zadania? To przypadek, czy wyciek?

Dlaczego doszło do sytuacji w której nauczyciele nie chcą na maturze słabszych uczniów?

Kasia, rozmówczyni Dziennika Łódzkiego twierdzi, że ma to związek ze statystykami szkół. Słabi uczniowie je zaniżają, dlatego do matury są zniechęcani.

Sprawa nie jest obca Danucie Zakrzewskiej, dyrektor OKE w Łodzi.

Matura 2011: Błąd w maturze z geografii! CKE potwierdza

W rozmowie z Dziennikiem Łódzkim mówi:
"- Słyszałam w słuchawce płacz niedoszłych maturzystów, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Miałam kilkanaście telefonów, w tym od nauczycieli oburzonych postępowaniem kolegów. Nie odpuszczę tej sprawy - zapowiada szefowa OKE."

W województwie łódzkim w ostatniej chwili z matury zrezygnowało łącznie 32 uczniów. Powód w każdym z wypadków był taki sam: problemy rodzinne.

W równie przykrej sytuacji znaleźli się uczniowie z województwa świętokrzyskiego.

"Kuratorium ocenia, że problem namawiania do rezygnacji z egzaminu dojrzałości dotyczy nawet 800 uczniów. Szkoły, w których maturę zdawało tylko od 15 do 35 uczniów, będą dokładnie zbadane" - podaje rmf24.pl.
Źródło: Zniechęcali do matury także w Świętokrzyskiem

Nauczyciele w Łodzi zmuszali uczniów do rezygnacji do matury?
Przypomnijmy, Centralna Komisja Egzaminacyjna przyznała się w tym roku do błędów w testach maturalnych z języka polskiego oraz geografii a także bada sprawę ewentualnego wycieku testów z matematyki.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
M
też to przechodziłam, trafiłam na panią moje statystyki ze zdawalności uczniów i oceny ze studiów ach i och, a tak tłumaczyła,że nic nie kapowałam, szansę na jakąś pomoc mieli tylko wybrani, reszta od razu w pierwszej klasie było powiedziane,żeby niektórzy nie zdawali i to nie tacy którzy nic nie potrafią,po prostu Ci nie piątkowi i nie czwórkowi,
na początku poszłam na korki do kuzyna, pokazał mi normalne sposoby obliczeń,nie te dziwne z tablicy, liczyłam, ale jako,że presja i postawa nauczycielki mnie dobijała to albo nie napisałam do końca albo robiłam błąd obliczeniowy ale nie zaliczałam bo wszystko było źle według matematyczki, wkurzyłam się jak wychowawca dowiedział się ile to złych uczniów jest i jak pierwszy raz miałam zagrożenie, poszłam do pani która uczyła mnie w gimnazjum a która zdziwiła się,że mnie widzi, bo zawsze to ja tłumaczyłam innym i na spr przez moje roztrzepanie nie dostawałam 6, pod presją lubiłam robić błąd w obliczeniu, no i mnie uczyła,dziwiąc się,że mam problemy,bo przy jej nauce rozumiałam i zawsze miałam to co mi zaleciła, no i wychowawca zdziwiony, mama wkurzona, bo wiedziała co matematyczka wywija, powiedziała,że to nie zasługa matematyczki tylko korków i nagle pani nie mogła mnie źle ocenić,bo wiedziała,że podważyła by opinię dobrej matematyczki z doświadczeniem,do tego ja potrafiłam się wybronić, bo te normalne tłumaczenie i normalne sposoby pojmowałam, robiłam wszystkie zadania, które dodatkowo mieliśmy robić, w wersji obliczeniowej, nie super przepisanej jak jej pupilki, którzy robili po parę zadań i ładnie przepisywali jak referat resztę od innych, ale itak dlatego,że na początku mówiła,że z moją wiedzą nic się nie da zrobić,próbowała mnie od przekonać od matury,nie obowiązkowa mata z rozszerzeniem, no i na koniec dała 3, bo za całokształt, bo dopiero od 2 klasy miałam same pozytywne oceny, plus zadania dodatkowe, a tym co nie pisali maty i zaliczali z przyniesionych zadań,zrobionych przez innych dała 4, w końcu maturę itak zdałam na dobrym poziomie, mogło być lepiej ale jeszcze kilka dni przed miałam akcje z oceną, potem przed maturą matematyczka się pokazała by sprawdzić kto zdaje i trochę mnie to zbiło z tropu i ciężko było się skupić, ale itak poszłam na studia z maty i już jestem po ;p a korki daję z treści z gimnazjum, bo liceum mnie skutecznie odstraszyło i nie miałam dobrego wzorca i nie lubię tłumaczyć tej części maty
T
Tomek
ja jestem uczniem ZSP w Krynicy i u nas było dokładnie ta samo z tym ze z matematyki, nauczycielka dała nam do zrozumienia albo Ci słabsi wycofają deklaracje i kończą szkole ze świadectwem a jak nie to zostawia ucznia w klasie...
a dyrekcja o tym wie doskonale ale dbają o renomę szkoły, nie dają szansy tym słabszym bo zdawalność im się pogorszy. to jest nienormalne ze Kuratoria nic z tym nie robią, uczniowie nie mogą nic z tym zrobić w trakcie trwania roku szkolnego bo by na pewno roku szkolnego nie skończyli, to jest temat to poruszenia a z tego co widzę to jakaś cisza zapadła. nie po to człowiek chodzi do szkoły przez pół życia żeby potem miejsce gdzie powinno kształcić podcinało skrzydła... czy tylko w Polsce zawsze musi być zawsze wszystko na bakier? to jest skandal media powinny się tym porządnie zając...
g
gość wk
Problem w tym, że to Ty nie masz chyba pojęcia o co chodzi. Dzisiaj uczniowie rzadko wypadają w trakcie nauki. To też statystyka. Liczy się sztuka. Generalnie każdy szansę dostaje. To nie jest tak, że stawia się "ultimatum" każdemu. Takie propozycje otrzymują uczniowie, których szansa na ukończenie szkoły jest nikła. To jest ręka wyciągnięta do ucznia, a nie odwrotnie. Jeżeli skorzysta, może kontynuować naukę w szkole policealnej i przystąpić do matury w następnych latach. Ocena nauczycieli co do szans na maturze zwykle potwierdza się w wynikach. Niestety uczniowie (zwłaszcza liceum) mają po zakończeniu nauki bardzo wysokie mniemanie o sobie. Ich rodzice jeszcze większe. Prawda jest taka, że na wywiadówkach są oni informowani o problemach. Niestety rodzice, którzy być powinni zwykle nie przychodzą.
Ciekawe też, że uczniowie skarżą się, że "albo ocena pozytywna i rezygnacja z matury, albo ocena niedostateczna". Nikt nie napisał, że "albo piątka i nie piszesz matury, albo czwórka na koniec".
I na koniec. Szkoła rzeczywiście rozliczana jest ze statystyk. Liczą się liczby. Nikogo nie obchodzi jacy uczniowie do tej szkoły przyszli. Rozlicza z efektów końcowych. Nie wiem ilu uczniów tzw. dobrych szkół skarży się na ultimatum. Podejrzewam jednak, że problem dotyczy szkół, które przyjmują absolwentów gimnazjów osiągających słabe wyniki na egzaminach. Mają uczniów, którzy często w "starych" czasach mieliby problem z dostaniem się do porządnej zawodówki a dzisiaj są absolwentami liceum. Ponieważ oblanie dzisiejszej matury wymaga sporej dawki samozaparcia więc ultimatum dostają przede wszystkim ci, którzy naprawdę nie rokują nadziei.

Szanowny Gerwazy
Widzę,że niewiele wiesz na temat tego co piszą inni.Nie wypowiadaj się jak nie masz nic madrego do powiedzenia bo tak się składa,że w moim przypadku oceny były b.dobre z przeważającą lczbą dobrych.Powodów zatem do uziemienia mnie nie powinno być ,a jednak.Za tamtych czasów wszystko było możliwe.A za poglądy można było trafić w miejsce w którym na pewno byś nie chciał się znaleźć.Nie pisz bzdur chłopie bo albo mało wiesz o życiu albo próbujesz wyładować swoje frustracje.Nie masz nawet pojęcia ile osób i to nie przez to bynajmniej ,że są mniej zdolni ale przez zwykłą podłość,zemstę ze strony nauczycieli nie było dopuszczonych do matur.Teraz widzę,ze historia się powtarza.A to ,że uczniowie zrezygnowali z pisania matur tylko świadczy o poziomie nauczania nauczycieli,że nie potrafili przekazać swojej wiedzy i zainteresować przedmiotem.I żaden to powód do dumy raczej do wstydu.Najpierw pomyśl potem pisz!
k
klucznik Gerwazy
Po przeczytaniu powyższych komentarzy jestem w wielkim szoku, wypowiadają się chyba osoby niemające pojęcia o co chodzi nauczycielom i uczniom. Nikt w tym przypadku nie idzie nikomu na rękę no chyba że uczniowie nauczycielom. I takiego ultimatum nie dostają ci co się nie uczyli przez cztery lub trzy lata. Bo tacy teraz wypadają ze szkoły po roku lub dwóch. To że poziom jest niższy niech każdy myśli co chce... Moim zdaniem uczniowie powinni mieć równe szanse i ci co mają piątki i ci co mają trójki bo czasem na maturze sytuacja się odwraca.

Problem w tym, że to Ty nie masz chyba pojęcia o co chodzi. Dzisiaj uczniowie rzadko wypadają w trakcie nauki. To też statystyka. Liczy się sztuka. Generalnie każdy szansę dostaje. To nie jest tak, że stawia się "ultimatum" każdemu. Takie propozycje otrzymują uczniowie, których szansa na ukończenie szkoły jest nikła. To jest ręka wyciągnięta do ucznia, a nie odwrotnie. Jeżeli skorzysta, może kontynuować naukę w szkole policealnej i przystąpić do matury w następnych latach. Ocena nauczycieli co do szans na maturze zwykle potwierdza się w wynikach. Niestety uczniowie (zwłaszcza liceum) mają po zakończeniu nauki bardzo wysokie mniemanie o sobie. Ich rodzice jeszcze większe. Prawda jest taka, że na wywiadówkach są oni informowani o problemach. Niestety rodzice, którzy być powinni zwykle nie przychodzą.
Ciekawe też, że uczniowie skarżą się, że "albo ocena pozytywna i rezygnacja z matury, albo ocena niedostateczna". Nikt nie napisał, że "albo piątka i nie piszesz matury, albo czwórka na koniec".
I na koniec. Szkoła rzeczywiście rozliczana jest ze statystyk. Liczą się liczby. Nikogo nie obchodzi jacy uczniowie do tej szkoły przyszli. Rozlicza z efektów końcowych. Nie wiem ilu uczniów tzw. dobrych szkół skarży się na ultimatum. Podejrzewam jednak, że problem dotyczy szkół, które przyjmują absolwentów gimnazjów osiągających słabe wyniki na egzaminach. Mają uczniów, którzy często w "starych" czasach mieliby problem z dostaniem się do porządnej zawodówki a dzisiaj są absolwentami liceum. Ponieważ oblanie dzisiejszej matury wymaga sporej dawki samozaparcia więc ultimatum dostają przede wszystkim ci, którzy naprawdę nie rokują nadziei.
P
Paweł
To samo miało w tym roku miejsce w jednej z Bydgoskich szkół technicznych. Pewna nauczycielka która nie potrafi uczyć postanowiła że nie dopuści do matury 8 osób gdyż mogą one zepsuć statystyki szkoły. Jeśli pani to czyta to pozdrawiam serdecznie środkowym palcem pani Joanno R.
G
Gość wk
Mnie się przytrafiło dokładnie to samo tyle,że ponad dwadzieścia lat temu.Był taki dyrektor - despota w jednym liceum.Zamykał szkołę po dzwonku i juz wejść nie było można.Mnie się to przytrafiło.Wejście na siłę niewiele dało bo zaowocowało takimi problemami,że ocena z dwóch ważnych wtedy przedmiotów poszła w dół.Zabroniono mi przystąpić do matury bo jak nie to otrzymam niedostateczny z matematyki.Znam ten ból.Maturzyści nie dajcie się.To od Was zależy Wasza przyszłość.Nie poddawajcie się.Ja niczego juz nie zmienię ale Wy możecie.Trzymam za Was kciuki.
o
obojetnie
Po przeczytaniu powyższych komentarzy jestem w wielkim szoku, wypowiadają się chyba osoby niemające pojęcia o co chodzi nauczycielom i uczniom. Nikt w tym przypadku nie idzie nikomu na rękę no chyba że uczniowie nauczycielom. I takiego ultimatum nie dostają ci co się nie uczyli przez cztery lub trzy lata. Bo tacy teraz wypadają ze szkoły po roku lub dwóch. To że poziom jest niższy niech każdy myśli co chce... Moim zdaniem uczniowie powinni mieć równe szanse i ci co mają piątki i ci co mają trójki bo czasem na maturze sytuacja się odwraca.
m
mefisto
Nie rozumiem. Nauczyciele chcą iść uczniom na rękę i nie skazywać ich na powtarzanie klasy a jedynie przystapienie do matury w późniejszym terminie. To nie jest tak, że uczeń uczciwie zalicza przedmiot a nauczyciel grozi mu pałą. To jest tak, że uczeń po prostu nie zasługuje na pozytywną ocenę a propozycja "zaliczsz, ale nie nie zdajesz matury" jest wyciągnięciem do ucznia ręki.
G
Gość
to prawda , chodzi o wyniki ... szkoła potrzebuje wyników , to żadna nowość ...
t
tolekbanan
Najpierw to niech Centralna Komisja Egzaminacyjna najpierw sama się uderzy w pierś bo co jak co ale takie błędy w arkuszach nie powinny się pojawiać tym bardziej, że jak mniemam to arkusze były sprawdzane przez nią nie raz i nie przez jedną osobę. Tym bardziej, że co roku jakieś kwiatki się zdarzają.
Nie żebym był kogoś obrońcą czy może kogoś atakował ale jak patrze na matury przez pryzmat powiedzmy 10 lat wstecz to mam wrażenie, że poprzeczka by zdać maturę obniża się co roku i co roku coraz to większa liczba uczniów ma problem by ją zdać. Pewnie zaraz usłyszę, że to wina szkoły ale czy zawsze i za każdym razem ? Nie powiem bo w szkołach zdarzają się nauczyciele, którzy nie potrafią wytłumaczyć materiału tak by był dla wszystkich dobrze zrozumiały.
Nie jest może tak, że po za kilkoma słusznymi zgłaszanymi do CKE przez uczniów uwagami co do przebiegu matury i jej wyników reszta to ma raczej charakter zemsty na szkole ? Bo ktoś patrzył i rozpraszał bo to bo tamto. Ciekaw jestem czy w pracy też będzie miał pretensje do swojego przełożonego, że się na niego patrzy i nie może się na pracy skupić. A może po prostu maturzysta zamiast się uczyć wolał robić tysiące innych rzeczy ?
Co do kwestii poruszonych w artykule odnośnie jakoby szantażu ze strony nauczycieli to jest to naganne. Powiem tak niech każdy kto ma pozytywne oceny i czuje się na siłach startuje do matury (co najwyżej głos nauczyciela powinien mieć charakter porady i taki jest po za nielicznymi wyjątkami) i to dopiero niech matura zweryfikuje kto miał rację.
Tylko potem może być tak ,że wskaźniki zdawania matury mogą polecieć jeszcze niżej a uczniowie i tak będą mieli pretensję tylko do szkoły i do nauczycieli.

Już tak na koniec życzę szanownym maturzystom by o nich tak samo dbano jak na maturze w ich całym dalszym życiu szczególnie zawodowym i osobistym.
m
mela
Z TYMI MATURAMI TO NIE JEST PROBLEM OD TERAZ, JA KONCZTLAM SZKOLE W 1978 I TEZ TAK BYLO.SKORO KTOS NIE UCZYL SIE PRZEZ CZTERY LATA TO WOLAL PODPISAC I MIEC SZKOLE Z GLOWY. TERAZ KJEST TO SAMO TYLKO ZE UCZNIOWIE POSZLI NA SKARGE JAK JUZ OTRZYMALI SWIADECTWO UKONCZENIA SZKOLY, LEPIEJ WINE ZWALIC NA NAUCZYCIELI
k
kuri
tak sie dzieje w co drugiej szkole w moim LO towarzystwa salezjanskiego w aleksandrowie kujawskim to normalka^^ tak bylo jest i bedzie bo dyrektorzy naciskaja na nauczycieli aby mieli jak najwieksze wyniki z matur.. co z teog wynika jak kots bdmial po 40% z wszystkiego t zda mature ale zanizy poziom wiec trzeba go upier....
M
Marek
To nic nowego! Tak dzieje się w bardzo wielu szkołach w całej Polsce!
Dodaj ogłoszenie