Nie jesteś sam(a)

Joanna Zeter, psycholog

     Nie jestem osobą słabą psychicznie czy mało zaradną, a jednak kłopoty przerosły mnie. Nie potrafię już żyć, nie radzę sobie, nie wiem skąd brać rozum i siły. Brakuje wszystkiego, pieniędzy oczywiście także. Ale przede wszystkim - sił, bo muszę żyć!
     Blisko trzydzieści lat temu urodziłam córkę, rok później syna. Po trzech latach Marysia zachorowała, pozostała do dzisiaj osobą niepełnosprawną, porusza się na wózku inwalidzkim. Krzysiu był zawsze zdrowym, ładnym chłopcem. Nie sprawiał kłopotów. Nasze życie, jego również, podporządkowane było potrzebom Marysi. Była mądra, chciała się uczyć. Osiągnęła w życiu sukces. Ja wiem, że największy koszt tego sukcesu poniósł mój mąż, który już nie żyje, bo to na jego plecach Marysia mogła wszędzie być, gdzie tylko chciała. Była zdolna, została zauważona, ma talent, zarabia dość duże pieniądze. Ale jego, mojego męża, nie ma już z nami. Zmarł na zawał serca. (...)
     Moją tragedią jest jednak - Krzysiu. Nie skończył żadnej szkoły, nie pracuje. Nie zauważyłam, że już jako chłopiec chorował na depresję! Nie dbałam o niego, często pomagał i nigdy się nie skarżył. Nie zauważyłam, że miał dużo problemów, o których nikomu nie mówił! Nawet nie wiem, kiedy zaczął pić! Nie wiem, kiedy nas znienawidził! (...)
     Wyprowadził się, związał z jakąś dziewczyną z marginesu. Na krótko. Ona go rzuciła, zostawiła dziecko. Dziś mój wnuczek jest z nami, bo syn uzyskał prawa rodzicielskie, wrócił do domu. Ale pił. I nie chciał pracować. I w niczym nie pomagał! I nie chciał się leczyć! Marysia postawiła warunki - możesz z nami mieszkać, razem z dzieckiem, ale musisz pracować. Po jakiejś kolejnej awanturze wyprowadził się ponownie. Wiem, że żyje, wiem gdzie czasem nocuje... Ma 30 lat. Mam go szukać? Nie mam sił! Mam mu znowu pomóc? Marysia jest temu przeciwna. A ja czuję się winna. I nie potrafię z tym żyć!
- MATKA.

     To zrozumiałe, że brakuje Pani sił. Życie nie szczędziło Pani doświadczeń, trudnych, ekstremalnych; doświadczeń, z którymi nikt nie poradziłby sobie lepiej. Nie ma żadnego powodu, żeby czuła się Pani winna zaniedbania syna. W tamtych latach, w tamtych okolicznościach, wybrała Pani to, co było najważniejsze. Każdy by tak wybrał!
     Oceniać Pani postępowanie mogą tylko ci, którzy podobnych doświadczeń nie mieli.
     A jeśli nawet popełniła Pani jakieś błędy, to uniknąć ich nie było sposobu. Może unikną ich następne matki, będące w podobnych sytuacjach? Będą bogatsze Pani doświadczeniem i większą uwagę poświęcą zdrowemu rodzeństwu swoich chorych dzieci. Ale inne błędy popełnią na pewno! Dziś - zapracowane, zabiegane, nie wiedzą jakie! Popełnią je nawet matki zdrowych dzieci. Ich synowie też czasem stają się alkoholikami...
     Pani życie jest nadal zbyt trudne. Powroty do przeszłości i szukanie winnych niczego nie zmienią, tak jak niczego nie zmienia rozpaczliwe pytanie "Dlaczego moje dziecko jest chore?!" Niczego nie zmienia i żadnego problemu nie rozwiązuje.
     Obok Pani jest kolejne wyzwanie - wnuczek, pozostawiony przez matkę i ojca. Teraz ten chłopiec potrzebuje pomocy. Jego ojciec, 30-letni zdrowy mężczyzna - ten musi sobie sam poradzić. Musi trafić do Poradni Zdrowia Psychicznego czy Poradni Przeciwalkoholowej i podjąć leczenie! Sam już bez mamy.
     Dla wnuczka proponowałabym załatwić rodzinę zastępczą. Może ją Pani stanowić, sama lub z córką. Ważną przesłanką jest pozostawienie dziecka samego przez rodziców i fakt, że Pani się nim zajmuje. Jako rodzina zastępcza uzyska Pani pomoc finansową i wsparcie psychologiczne. To ogromne zadanie, na pewno. Ale wierzę, że podejmie je Pani i sprosta, jak wcześniejszym, trudnym wyzwaniom.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie