Rozpoczyna się kluczowa część sezonu. Po podziale na dwie grupy i zmniejszeniu punktów o połowę cała rywalizacja zaczyna się praktycznie od nowa. Niebiesko-czarni walczą o zachowanie miejsca w T-Mobile Ekstraklasie. Zajmują ostatnie miejsce, ale do bezpiecznej lokaty tracą tylko 2 punkty. A właściwie trzy, ponieważ w myśl regulaminu: jeśli po ostatniej kolejce oba zespoły będą miały tą samą liczbę punktów, to wyżej zostanie sklasyfikowany ten, który w rundzie zasadniczej zdobył więcej punktów. Przypomnijmy, że to Zawisza zgromadził ich najmniej z całej stawki.
Różnice między zespołami w grupie spadkowej są minimalne. Bydgoszczanie do dziewiątej Korony Kielce tracą tylko 5 punktów. Wszystko jest więc możliwie. Jednak przy założeniu, że zawiszanie będą grali jak w pierwszych ośmiu mecach rundy wiosennej.
Pierwszym rywalem niebiesko-czarnych będzie Podbeskidzie. To zespół, który wyjątkowo nie leży bydgoszczanom. Do tej pory obie drużyny spotykały się pięć razy i ani razu zawiszanom nie udało się wygrać, dwa mecze zakończyły się remisami, a trzy porażkami.- Każdy kto obserwował tamte mecze wie, że powinny się zakończyć innymi wynikami - mówi Paweł Strąk, jeden z dwóch piłkarzy Zawiszy, który wystąpił we wszystkich pięciu spotkaniach. - Mieliśmy w nich przewagę, ale po prostych błędach straciliśmy gole. Mamy coś do udowodnienia rywalom i sobie. W play off wszystko zaczyna się od początku. Jest nowe otwarcie i mamy szansę. Zostało siedem meczów i wszystko jest możliwe. Dla nas zmagania z presją to chleb powszedni, ale dla innych zespołów to będzie coś nowego. Choćby Podbeskidzie. Długo myślami byli przy grupie mistrzowskiej, a teraz muszą walczyć o utrzymanie - dodaje. Piłkarz Zawiszy twierdzi, że atmosfera w zespole jest dobra. Pomimo porażek w trzech ostatnich meczach.
Po tym jak zespół z Bielska-Białej nie awansował do czołowej ósemki pożegnano trenera Leszka Ojrzyńskiego. Jego następcą został Dariusz Kubicki, do poniedziałku prowadzący Olimpię Grudziądz. Bydgoszczanie już po raz drugi zmierzą się z taką sytuacją, że będą grać przeciwko zespołowi, w którym debiutuje nowy szkoleniowiec. Za pierwszym razem polegli z Cracovią. Czy to zła sytuacja dla bydgoskiej drużyny? - Zmiany trenerów nie zawsze przynoszą pożądany skutek - twierdzi Strąk. - Cenimy sobie, że od dłuższego czasu pracujemy z trenerem Rumakiem. Łatwiej przychodzą automatyzmy. Wiemy czego się spodziewać. To jest zdecydowanie nasz atut - dodaje.
Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje