Poradnie są jak twierdze? Bydgoszczanie skarżą się na brak dostępu do lekarza. Co na to NFZ?

Hanna Walenczykowska
Hanna Walenczykowska
Lekarz nie może odmówić bezpośredniej wizyty wtedy, kiedy pacjent zgodzi się na teleporadę.
Lekarz nie może odmówić bezpośredniej wizyty wtedy, kiedy pacjent zgodzi się na teleporadę. Karolina Misztal
Udostępnij:
Bydgoszczanie skarżą się na brak dostępu do lekarza rodzinnego. Kilkanaście osób przesłało skargi do NFZ. Nie wszystkie okazały się zasadne.

Takie są nowe zasady szczepień. Zobacz koniecznie!

Do redakcji zgłaszają się bydgoszczanie, którzy informują o kłopotach z uzyskaniem pomocy lekarza rodzinnego.

- Trzy dni zajęło mi złapanie kontaktu z moją przychodnią. Nikt nie odbierał telefonu całymi dniami. Nikt nie odpowiedział mi na maila (a taką formę kontaktu z pacjentami też proponowano), w końcu w weekend zostawiłem karteczkę z prośbą o wystawienie e-recepty w skrzynce na drzwiach przychodni i to zadziało. Ja jednak miałem to szczęście, że chodziło mi tylko o lekarstwa. Co by było, gdybym był chory i potrzebowałbym pomocy lekarskiej? - zastanawia się pan Sławek z Fordonu.

Nasz czytelnik przypomina, że wszędzie mówi o tym, by nie lekceważyć żadnych objawów, by się szybko zgłaszać do lekarza.

- Jak chorzy mają to robić, gdy przychodnie wciąż są oblężonymi twierdzami? Personel medyczny jest zaszczepiony, skierowanie na test można dostać przez rządową stronę, a tu, w szczycie pandemii, ciągle nie można dostać się do przychodni – podkreśla pan Sławek.

Pani Grażyna
, także mieszkanka Fordonu twierdzi, że nikt w poradni nie odbierał telefonu.
- Nie miałam żadnych szans na uzyskanie teleporady lekarki poradni „Nad Wisłą”. Od ósmej rano wisiałam na telefonie. Zastanawiam się, czy nie zmienić przychodni – mówi wzburzona pani Grażyna.

We wtorek (23 marca 2021 r.) udało się dodzwonić do tej poradni już za pierwszym razem.
- Trzeba być cierpliwym, każdy, tak jak pani, może się do nas dodzwonić – tłumaczy Bożena Gwizdała, prezes Przychodni „Nad Wisłą”.
Pacjenci mogą zostawić rejestratorce swój numer telefonu i lekarz oddzwania. Po rozmowie decyduje, czy potrzebna jest wizyta osobista w gabinecie. Chorzy z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 przyjmowani są w izolatce.

Kolejną sprawę przedstawił pan Michał z Błonia, który po dwóch dniach bezowocnych prób kontaktu ze swoją przychodnią rejonową, zdecydował się na prywatną wizytę u internisty.

- Bolał mnie żołądek, pierwszego dnia brałem jakieś ogólnodostępne środki, po dwóch dniach uznałem, że potrzebna jest konsultacja lekarska, której nie otrzymałem. Nie pojadę przecież na SOR, bo i tak by mnie nie przyjęli, zresztą nie wiem, czy ta dolegliwość jest poważna. Prywatnie dostałem "konkretniejsze" leki i skierowanie na badania. Prywatnie. Kto mi za to odda – pyta pan Michał retorycznie.

Niewielu bydgoszczan zgłasza się do Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.

- Na funkcjonowanie POZ od początku 2021 roku wpłynęło 17 skarg. Z tego 8 już zostało rozpatrzonych: 7 niezasadnych, 1 zasadna – dotyczyła trudności z dodzwonieniem się do placówki. Pozostałe są w toku – informuje Barbara Nawrocka, rzecznik K-P OW NFZ.
Skargi na poradnie podstawowej opieki zdrowotnej dotyczą w większości trudności z dodzwonieniem się do placówki oraz długiego czasu oczekiwania na wystawienie recepty.

- Najczęściej pacjenci do nas dzwonią, a my podejmujemy interwencje telefoniczną. Zwracamy uwagę świadczeniodawcy na poprawienie organizacji pracy, która należy do jego kompetencji – podkreśla Barbara Nawrocka.

Od 16 marca obowiązują nowe zasady udzielania teleporad.

Lekarz nie może odmówić bezpośredniej wizyty wtedy, kiedy pacjent:

  • nie wyraża zgody na teleporadę,
  • cierpi na przewlekłą chorobę i nastąpiło pogorszenie lub zmieniły się objawy,
  • istnieje podejrzenie choroby nowotworowej,
  • dziecko nie ma jeszcze 6 lat,
  • przychodzi na pierwszą wizytę do lekarza, pielęgniarki lub położnej podstawowej opieki lekarskiej.

Wideo

Materiał oryginalny: Poradnie są jak twierdze? Bydgoszczanie skarżą się na brak dostępu do lekarza. Co na to NFZ? - Express Bydgoski

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A prywatne gabinety otwarte. Ci sami lekarze pozamykani w przychodniach jak w twierdzach, po pracy w nich idą do swoich własnych gabinetów i przyjmują za kasę. Tu problemu nie ma.

G
Gość
24 marca, 07:22, gość:

lekarze prywatni teraz mają żniwa .

Powinni oddać składki na prywatne leczenie. Każdy by sam kontrolował wydatki i nie roztrwaniał środków. A teraz ani kasy, ani leczenia dla kilku bogaczy.

G
Gość

To z pewnością dla dobra pacjentów, żeby się nie zarażali w kolejce do gabinetu. Przed pandemią też były zapełnione poradnie, OIOMy i oddziały szpitalne. Teraz widać tyko wieloletnie zaniedbania." Pali się o oni studnię kopią".

G
Gość

Organizacja służby zdrowia w Polsce jest doskonałą przestrzenią do wszelkich kombinacji i manipulacji. Wszystko da się obejść, praktycznie, lekarze, pielęgniarki i inny personel, mogą nie robić nic, a znajdzie się sensowne alibi i to jest przyczyna problemów z Covidem, a nie, jak mówią decydenci, brakuje personelu. Personelu jest dosyć, tylko trzeba zmienić system zarządzania i pracy w szpitalach, bo obecnie, to wszystko jest PRL, czy się stoi, czy się leży ...

g
gość

lekarze prywatni teraz mają żniwa .

Dodaj ogłoszenie