MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rembrandt z Luzina do Gniewkowa. Organizatorów wystawy trochę poniosło

Adam Willma
Adam Willma
Rembrandt - Portret Cornelisa Claesza. Oryginalna grafika
Rembrandt - Portret Cornelisa Claesza. Oryginalna grafika Wikipedia
Wystawą "oryginalnych grafik Rembrandta" szczyci się Gniewkowo. Problem w tym, że nie są to oryginalne grafiki.

Obejrzyj: Atrakcje z okazji 500-lecia urodzin Mikołaja Kopernika

od 16 lat

Wernisaż wystawy zapowiedziano na 4 marca. Impreza promowana jest z dużą pompą - Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji uzyskał patronat nie tylko burmistrza, ale również wojewody, marszałka i Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Nie dyrektor, nie przy Luwrze

Zapowiedziano prezentację 36 grafik holenderskiego mistrza powstałych w latach 1628-1665. "Autor, podobnie jak w obrazach, tak i w grafikach wykorzystuje światłocień, który buduje świat przedstawiony dzieł".

Na stronie MGOKSiR czytamy również o pochodzeniu grafik: "Renowacją matryc Rembrandta zajął się Georges Duplessis, dyrektor francuskiej Biblioteki Narodowej przy Luwrze i konserwator paryskiego Cabinet des Estampes (Gabinetu Rycin), któremu rząd Francji zlecił uratowanie przed zniszczeniem grafik Rembrandta. Wówczas Armand Durand, ponad 200 lat po powstaniu matryc, wykonał z nich odbitki grafik. To właśnie te grafiki będą eksponowane podczas wystawy".

I tu zaczynają się schody. Notka prasowa została skopiowana z katalogu wystawy we wsi Luzino w województwie pomorskim, z którego wystawa została przywieziona do Inowrocławia. Pomińmy fakt, że Biblioteka Narodowa nie jest instytucją "przy Luwrze", a Duplessis nie był jej dyrektorem (a kuratorem Działu Grafiki i Fotografii). Tyle, że Luzino nie chwali się "oryginalnymi grafikami Rembrandta" a grafikami "odbitymi z oryginalnych matryc", co zresztą tez jest informacją nieścisłą.

Mylono je z oryginałami

Oryginalność akwafort Rembrandta już od stuleci powoduje wśród znawców kontrowersje. Rembrandtowi przypisuje się ponad 300 grafik. Za jego życia pojawiły się dwie edycje i te można uważać za bezwarunkowo oryginalne. Pięć pośmiertnych edycji (z oryginalnych płyt) to grafiki bardzo wysoko cenione, ale już nie mające tego samego statusu co edycje zaaprobowane przez twórcę. Jednocześnie już za życia Rembrandta zaczęły powstawać niezliczone kopie. Większość na pierwszy rzut oka można odróżnić od oryginałów.

Kopie Amanda Duranda są wysoko cenione, ale na pewno nie można ich uznać za oryginał. Dlatego w każdym szanującym się domu aukcyjnym opisywane są jako "after Rembrandt" (na podstawie Rembrandta). Fenomen tych kopii wyjaśnia specjalista w dziedzinie wycen dzieł sztuki Mike Wilcox:

"Rytownik Durand (1831-1905) spędził dużą część swojego życia zawodowego odtwarzając ryciny Rembrandta z bardzo drobnymi szczegółami. W przeciwieństwie do innych artystów, zamiast opierać swoje kopie na starych, zniszczonych płytach lub je przerabiać, Durand posługiwał się doskonałej jakości oryginałami. Prace Duranda były tak szczegółowe i wierne oryginałom, że zostały zakupione przez Luwr w Paryżu, francuską Biblioteque Nationale oraz przez kolekcjonerów w całej Europie i USA.
Po śmierci Duranda w 1905 r. jego oryginalne miedziane płyty zostały nabyte przez francuskiego wydawcę Dominique'a Vincenta. Publikowali głównie ilustracje książkowe dla Biblioteki Narodowej i Luwru jako reprodukcje Rembrandta, ale wykonano również odbitki artystyczne z oryginalnych płyt Duranda, a w niektórych przypadkach mylono je nawet później z oryginałami".

Wilcox odnotowuje, że 1985 roku amerykański handlarz dziełami sztuki zakupił wszystkie oryginalne miedziane płyty Duranda od rodziny Dominique Vincent: "Korzystając z tych płyt amerykańska firma Fine Art Editions nadal drukuje kopie Duranda, a najnowsze wydruki kopii Rembrandta można kupić za 120-200 dolarów".

Posłużyli się lampą łukową

Co ciekawe, od "oryginalności" wystawianych w Gniewkowie prac dystansuje się Wydział Sztuk Pięknych UMK, który na swoich stronach wyjaśnia czym są wystawiane prace, powołując się na Bogdana Widerę: "Od razu trzeba powiedzieć, że pokazanych na wystawie prac nie odbijał osobiście ani mistrz, ani jego uczniowie. Odbitki powstały ponad 200 lat później i zawdzięczamy je genialnemu rytownikowi francuskiemu, Armandowi Durandowi. (...) Płytkę odtwarzano przez naświetlanie odbitki >>z epoki<< lampą łukową (...)"

- Nasz patronat dotyczy wyłącznie warsztatów edukacyjnych, które przeprowadzają nasi studenci – zastrzega prof. Joanna Kucharzewska, dziekan Wydziału Sztuk Pięknych UMK.

Do oryginału dopisz zera

A zatem prace Dudanda to zatem wysokiej jakości heliograwiury wzorowane na akwafortach Rembrandta (choć niektóre detale w tych fotograwerunka uzupełniono suchą igłą). Dzieła te są powszechnie dostępne w sprzedaży, również na popularnych serwisach aukcyjnych. Oryginalne zachowane grafiki Rembrandta wyceniane są na dziesiątki tysięcy dolarów.

Nie zmienia to faktu, że do obejrzenia wystawy w Gniewkowie zachęcamy, choć żeby zobaczyć oryginały, trzeba wybrać się w dalszą podróż.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska