Rozmowy lewicy z prawicą zaczął Sroczyński z Muchą. Kto...

    Rozmowy lewicy z prawicą zaczął Sroczyński z Muchą. Kto następny?

    Zdjęcie autora materiału

    Karina Obara

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Jeszcze niedawno badania UW pokazały, że zwolennicy opozycji bardziej nie lubią sympatyków PiS niż odwrotnie. Sroczyński z Muchą uznali, że ich spotkanie,

    Jeszcze niedawno badania UW pokazały, że zwolennicy opozycji bardziej nie lubią sympatyków PiS niż odwrotnie. Sroczyński z Muchą uznali, że ich spotkanie, ponad podziałami, może odwrócić tę tendencję. ©Wojciech Mucha z psem (fot. Wojciech Mucha / Facebook)

    Wojciech Mucha z „Gazety Polskiej” nie zstąpił do piekieł, ale przyszedł w niedzielę rano do audycji Grzegorza Sroczyńskiego w Tok.fm. I był to pierwszy raz w radiu, gdy lewica zaprosiła prawicę do rozmowy, aby jej wysłuchać i spróbować zrozumieć
    Jeszcze niedawno badania UW pokazały, że zwolennicy opozycji bardziej nie lubią sympatyków PiS niż odwrotnie. Sroczyński z Muchą uznali, że ich spotkanie,

    Jeszcze niedawno badania UW pokazały, że zwolennicy opozycji bardziej nie lubią sympatyków PiS niż odwrotnie. Sroczyński z Muchą uznali, że ich spotkanie, ponad podziałami, może odwrócić tę tendencję. ©Wojciech Mucha z psem (fot. Wojciech Mucha / Facebook)

    Skąd gest lewicowego publicysty wobec prawicowego? Zaczęło się od tego, że Mucha napisał na Facebooku,
    że bierze rozbrat z prawicą. "Sprawa zwierząt mnie o tym dobitnie przekonała. Z ich powodu z częścią moich dotychczasowych znajomych już nie podaję sobie dłoni, wolę jechać z „lewactwem” dokumentować barbarzyństwo przedstawianych jako „filar polskości” norkowców, niż komentować coś w „Salonikach” czy „przeglądach prasy” z upasionymi na gderaniu „opiniotwórcami” - napisał Mucha.
    Nie znaczy to, że odżegnał się od konserwatyzmu. Nadal ma twarde, dogmatyczne stanowisko wobec aborcji, popiera PiS, choć krytykuje jego liczne decyzje, nie przechodzi na drugą stronę. Nie uważa jednak, że wszelkie rozmowy lewicy z prawicą to symetryzm i szkodnictwo. Jest za to przekonany, że tkwienie we własnej bańce za wszelką cenę nie służy zmianie postaw. A przecież to właśnie zmiany postawy oczekują obie strony: ci, co teraz rządzą, i opozycja. Jedni i drudzy życzyliby sobie, aby strona przeciwna ich nie hejtowała, z kolei hejt stał się wyrazem pogardy, którego nie sposób się pozbyć przy ocenie natury sporu. Co nią jest? Oni nie mają racji - dowodzą obie strony, a że nie rozumieją, co się do nich mówi łagodnie, trzeba wulgaryzować przekaz, który daje porządnego kopa. To jak narkotyk. Nie można przestać.

    Jeszcze niedawno badania UW pokazały, że zwolennicy opozycji bardziej nie lubią sympatyków PiS niż odwrotnie. Sroczyński z Muchą uznali, że ich spotkanie, ponad podziałami, może odwrócić tę tendencję. Aby tak się stało, potrzeba dużo dobrej woli. Media i politycy mogą dać jedynie dobry przykład. Nie po to, by ludzie się jednoczyli. To byłoby zbyt naiwne oczekiwanie. Wystarczy, że nie będą dążyli do unicestwienia drugiej strony sporu. A to właśnie notorycznie robią. I nie wychodzą z oka cyklonu, w który wciągają całe społeczeństwo.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Wideo