Sojusz w złej sprawie

Redakcja

     _Z bliska
     _Sejm uchwalił, że ludzie zarabiający ponad pięćdziesiąt tysięcy złotych miesięcznie zapłacą 50 proc. podatku. Nowa stawka, nie najwyższa zresztą w Europie, dotknie kilka tysięcy osób. Czy naprawdę dotknie? Wątpię. Tam, gdzie gra idzie o duże pieniądze, zawsze znajduje się armia doradców podatkowych, prawników, bankowców. Spieszą oni z pomocą zaatakowanym nieszczęśnikom, nie za darmo, oczywiście. Przy takiej operacji, jak źle pójdzie, zamiast 250 dodatkowych milionów w kasie państwowej może być podatków mniej niż dotychczas. Zawsze tak jest. Im bardziej fiskus goni dużego podatnika, tym sprawniej ten ucieka. Niekiedy na dobre, wybierając przyjaźniejszą i mniej kosztowną przystań zagraniczną.
     Po podjęciu sejmowej uchwały odbyły się rytualne obrzędy prasowo-biznesowe. Dziennikarze pytali, krezusi odpowiadali. Padały oburzone słowa o "szaleństwie, złych sygnałach dla zagranicy, kroku wstecz, wyborczym populizmie". To ostatnie stwierdzenie jest najbardziej frapujące. Oddaje całą prawdę. Polacy nienawidzą bogaczy, a politycy o tym wiedzą i spokojnie te jadowite uczucia chcą wykorzystać w wyborczych gierkach. Jest prosto, jasno i logicznie.
     Ta logika jednak bardzo niepokoi. W ocenie przedsiębiorców miękko przesunęliśmy się od otoczonych wzgardą w PRL "prywaciarzy", "badylarzy", "spekulantów" do dzisiejszej pogardy napędzanej nienawiścią. Prawdziwym problemem wprowadzenia 50-procentowej stawki podatku dochodowego jest satysfakcja, że biznesowym złodziejom odbierze się trochę tego, co ukradli. Posłowie wyprzedzali się nawzajem, żeby zagłosować "tak" i zapisać się w pamięci wyborców jako ci, którzy myślą tak jak oni. To rzadki przykład jedności tzw. klasy politycznej ze społeczeństwem. Sojusz w złej sprawie oparty na fałszywych założeniach.
     Nienawiść do bogatych szkodzi naszym szansom w świecie, opóźnia rozwój, utrudnia wzrost ogólnego dobrobytu. Ta pozostałość socjalistycznej teorii "równych żołądków" zachęca do sprawiedliwego dzielenia biedy, skłania do zbiorowego pilnowania, żeby nikt nadmiernie nie urósł. W myśl radzieckiego powiedzenia: "niech niczego nie będzie, ale niech wszystko będzie, jak należy".
     Wkręciliśmy się w złowieszczą spiralę społecznej goryczy, zawiści, kłamstw i cynicznych politycznych manipulacji. To nie jest materiał do budowy czegokolwiek, to jest dynamit do burzenia. Nie potępiam rozgoryczonych ludzi, którzy z trudem przepychają miesiące od wypłaty do wypłaty, jeśli w ogóle je otrzymują. Przeraża mnie niezdolność do racjonalnego ułożenia stosunków społecznych, wbudowanie w nie szacunku dla tych, którzy tworzą bogactwo i tych, którzy codzienną pracą je pomnażają.
     Tego wszystkiego dotkliwie nam brakuje. Najsmutniejsze jest to, że ten deficyt występuje teraz, kiedy wszystko nam się układa, kiedy mamy wielkie szanse. Jeśli je zmarnujemy, pozostanie nam tylko nienawiść. Wszystkich do wszystkich, o wszystko.
     Tadeusz Jacewicz

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie