VANCOUVER 2010: Justyna Kowalczyk lubi słuchać Mazurka Dąbrowskiego

(S-G)
fot. wikipedia.pl
Trening, kontrola dopingowa i ślubowanie w wiosce olimpijskiej - tak w skrócie wyglądał dzień Justyny Kowalczyk. - Kontrola jak kontrola. Szybko poszło. Ile ich już miałam w tym roku? Nie wiem, nie liczę. Może ponad dwadzieścia? - mówiła beznamiętnie Polka.

Dla niej to nie pierwszyzna. Jest w tej chwili najlepsza na świecie więc kontrolują ją niemal bez przerwy. Dla Justyny ważniejsze są pewnie zmieniające się warunki na trasie. Pierwszego dnia śnieg, kolejnego deszcz. Kilka godzin po treningu Justyna była już w maleńkiej salce w strefie międzynarodowej wioski olimpijskiej w Whistler. Ślubowała jako ostatni członek polskiej reprezentacji. Razem z nią trener Aleksander Wierietielny i reszta jej zespołu. Justyna, w pełnym makijażu i z kilkoma bransoletkami na ręku, odczytała treść przysięgi. (...). Polka przyznała za to, że bardzo lubi słuchać Mazurka Dąbrowskiego. - Ostatnio często mi go grają. I nie chciałabym, żeby na trzy tygodnie przestali. Fajnie, żeby dobra passa została zachowana - przyznała wprost. - A czy jestem pewna siebie? Ani trochę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie