To najlepiej świadczy, że mistrz świata już zapomniał o feralnym wypadku na treningu z końcówki ubiegłego roku. Teraz znów podczas jednego z treningów tyczka trzasnęła w kilku miejscach, ale na Wojciechowskim nie zrobiło to żadnego wrażenia. - Mam nadzieję, że pech związany z pękającymi tyczkami już się wyczerpał - przyznaje trener Michalski.
Kurczaki też były
Wraz z Wojciechowskim i Łukaszem Michalskim bydgoski team z Zawiszy wrócił właśnie z dwutygodniowego zgrupowania w Republice Południowej Afryki.
- Jestem bardzo zadowolony - przyznaje trener Michalski. - Nie brakowało nam niczego. Jeśli przez chwilę popadał deszcz, to tylko po południu, gdy robiliśmy trening uzupełniający. Pod względem wyżywienia mieliśmy zapewnioną pełną kalorykę. Paweł lubi kurczaki i one również były. Nie jesteśmy może przyzwyczajeni do dwóch gorących posiłków w ciągu dnia, ale to również nie stanowiło większego problemu. Trenowaliśmy ciężko i intensywnie. Najważniejsze, by na tym etapie siła ogólna nie przekładała się jakościowo na technikę skakania. Oczywiście, na razie nie ma mowy o normalnym skakaniu, to nie ten czas. Motorykę trzeba budować spokojnymi etapami. Robiliśmy technikę z ośmiu, dziesięciu kroków. Jedyny drobny mankament to brak tyczek o odpowiedniej twardości. Kolega zapewniał nas, że takie posiada, ale ostatecznie ich zabrakło. Ale to już nasze drobne niedopatrzenie, gdyż mogliśmy tego bardziej dopilnować. Ale to na szczęście tylko niuans, który szybko nadrobimy. Chłopacy są w świetnych nastrojach, a co najważniejsze - zdrowi.
Oglądali lwy i aligatory
Mimo bardzo intensywnego treningu wolnych chwil nie zabrakło.
- Wówczas zwiedzaliśmy okolicę - opowiada trener Michalski. - Byliśmy między innymi w Sun City, widzieliśmy lwy i aligatory. To z pewnością dodatkowa atrakcja, ale najważniejsze, że pod względem sportowym nasz pobyt był bardzo udany.
Obecnie skoczkowie będą szlifować formę na Zawiszy. Wraz z menedżerem, który przyjedzie do Bydgoszczy będą dopinane wszelkie szczegóły startów w lecie aż do igrzysk olimpijskich.
Nasi tyczkarze prawdopodobnie zaczną sezon letni 22 maja od memoriału Tadeusza Ślusarskiego w Żarach, wystąpią m.in. w kilku mityngach Diamentowej Ligi, imprezach w Pradze lub Dessau oraz oczywiście w mistrzostwach Polski (15 czerwca w Bielsku-Białej), co jest koniecznym warunkiem do ubiegania się o miejsce w reprezentacji olimpijskiej. Praktycznie od Żar już co tydzień tyczkarzy czekają solidne sprawdziany i budowanie wysokiej formy.
Czytaj e-wydanie »