Z botanika w bydgoskim Myślęcinku ktoś ukradł 60 sadzonek...

    Z botanika w bydgoskim Myślęcinku ktoś ukradł 60 sadzonek wrzosu. „Ręce opadają!”

    Zdjęcie autora materiału

    Joanna Pluta

    Aktualizacja:

    Były wrzosy  - nie ma wrzosów. Krótko po tym, jak w  Ogrodzie Botanicznym w Myślęcinku pojawiły się nowe nasadzenia, część z nich skradziono
    1/4
    przejdź do galerii

    Były wrzosy - nie ma wrzosów. Krótko po tym, jak w Ogrodzie Botanicznym w Myślęcinku pojawiły się nowe nasadzenia, część z nich skradziono ©mat. LPKiW

    Łupem „miłośników zieleni” padło 60 sadzonek wrzosu. To nie jest pierwszy taki przypadek. Z Myślęcinka znikają nasadzenia, ale też ławki, a nawet śmietniki. - Trudno to zrozumieć - mówi rzeczniczka LPKiW.
    „W ostatnich dniach posadziliśmy w Ogrodzie Botanicznym 1000 sztuk przepięknego wrzosu. 60 sadzonek już nie ma... Ręce opadają...” - taki post pojawił się na facebookowym profilu Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku w Myślęcinku.

    Zniszczona zieleń, ławki w stawie

    To nie jest pierwsza kradzież w botaniku. - Nasz ogród jest szczególnie uwielbiany przez „miłośników zieleni” - mówi Sandra Tyczyno, rzeczniczka prasowa LPKiW.
    - Znikały już całkiem sporych rozmiarów tuje i różaneczniki, a niedawno ktoś połaszczył się nawet na... świeżo nasadzone trawniki. Kupiliśmy specjalnie trwalszy i solidniejszy gatunek. Trawa szybko zniknęła. Nie wiem dlaczego, ale niektórym ludziom zdaje się chyba, że Myślęcinek to miejsce, do którego można przyjść i sobie coś z niego zabrać. Tak naprawdę zabierają lub niszczą poniekąd swoją własność, bo Myślęcinek jest parkiem miejskim, finansowanym z budżetu.

    Kradzieże nie dotyczą jednak tylko roślin. - Zdarza się, że znikają śmietniki, a nawet ławki - mówi Tyczyno. - Te ostatnie czasem znajdujemy potem... w stawach. Mamy więc do czynienia nie tylko kradzieżami, ale też wandalizmem. Niech przykładem będą grille, które tak, jak szybko zostały zamontowane na terenie Myślęcinka, tak szybko były rozbite i zniszczone. Tak naprawdę o każdym nowym elemencie w parku myślimy z obawą i długo zastanawiamy się, gdzie go umieścić, żeby przetrwał.



    Nie tylko Leśny Park Kultury i Wypoczynku pada ofiarą złodziei i wandali. Zapytaliśmy w ratuszu, czy często zdarza się, że znikają nasadzenia z parków miejskich, skwerów czy rond. - Niestety tak - odpowiada Marta Stachowiak, rzeczniczka prezydenta Rafała Bruskiego. - Ciekawe, że najczęściej giną rośliny jednoroczne, a dokładniej kwiaty: bratki i pelargonie.

    Rośliny wyjęte z gleby nie mają szans na przeżycie

    Okazuje się zatem, że złodzieje nie myślą długofalowo. - Zarówno te skradzione wrzosy, jak i wiele roślin, które padają łupem tych szczególnych miłośników przyrody, mają bardzo małe szanse na przeżycie - komentuje Karol Dąbrowski, architekt krajobrazu z LPKiW. - Wyciągnięte najpierw z donicy, a potem po raz kolejny z gleby mają podwójnie naruszony system korzeniowy, co powoduje ich osłabienie. Właściwie nie są w stanie się przyjąć.

    Jak podkreśla Karol Dąbrowski, kradzieże nasadzeń z Ogrodu Botanicznego zdarzały się zawsze. - Pamiętam jak dziś sytuację, do której doszło w latach 90. - mówi. - Posadziliśmy pokaźną, liczącą ok. 150 sztuk, kolekcję cyprysików. Po zimie okazało się, że zostało ich zaledwie 20.

    - Niestety, takie sytuacje powodują, że musimy być czujni i patrzeć innym na ręce - mówi Tyczyno. - Dlatego apelujemy: pracownicy parku są zawsze ubrani w służbowe stroje. Jeśli ktokolwiek inny „zajmuje się” roślinami, warto od razu zadzwonić na policję, straż miejską lub do nas pod numerem 52 328 00 23. To nasze wspólne dobro!




    Klimat w kraju się zmieni. Zagrożenie dla Polski i świata.


    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Nasze Dobre 2018

    Wiadomości z Bydgoszczy