Państwo Kowalscy postanowili wyprowadzić się z “pachnącego" asfaltem miasta tam, gdzie zieleń zieleńsza i strumienie szemrzą.
Dojrzewali do tego pomysłu powoli, ale konsekwentnie. Jeździli po okolicy i szukali “ładnej działeczki". Upatrzyli sobie takową nad jeziorkiem w głębi Borów Tucholskich.
Co prawda rolnik sadził tam ziemniaki i żyto, ale skoro mu kiepsko rodziło na tych piachach postanowił sprzedać piachy mieszczuchom.
Bardzo się zdziwili państwo Kowalscy, gdy okazało się, że działka nie jest budowlana i trzeba najpierw postarać się o zgodę na budowę. Potem okazało się, że przez teren owego pola ma przebiegać jakaś potężna asfaltowa droga i państwo Kowalscy żadnej zgody na budowę domu nie dostaną. Rolnik ani myślał zwrócić pieniądze Kowalskim więc rozstali się w gniewie i z żalem. Na swojej piaszczystej ziemi postawili wóz Drzymały czyli przyczepę campingową, bowiem tylko tyle im było wolno. A wystarczyło sprawdzić jakie jest przeznaczenie tego gruntu...