ARiMR. Gospodarze walczą z agencją przed sądem

Katarzyna Hejna [email protected]
Monika Westfal cieszyła się ze szkółki roślin ozdobnych, którą prowadzi wraz z mężem. Ale jeśli przegrają sprawę z agencją, będą musieli ją zlikwidować.
Monika Westfal cieszyła się ze szkółki roślin ozdobnych, którą prowadzi wraz z mężem. Ale jeśli przegrają sprawę z agencją, będą musieli ją zlikwidować. Fot. Archiwum prywatne
Udostępnij:
Rolnicy liczyli na pomoc, a niektórzy wraz z dotacjami otrzymali także kłopoty. Bo czasami zwrot unijnych środków oznacza likwidację gospodarstwa.

- Mój mąż, Krzysztof, otrzymał 50 tysięcy złotych dotacji w ramach "Ułatwiania startu młodym rolnikom" - mówi Monika Westfal z Rypina.

W umowie z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zobowiązał się, że uzupełni wykształcenie rolnicze w ciągu 5 lat (od chwili rozpoczęcia prowadzenia gospodarstwa rolnego). Zdobył więc tytuł wykwalifikowanego rolnika. Jednak urzędnicy uznali, że nie dopełnił warunków umowy. - Najdziwniejsze jest to, że przystępując do egzaminu, mąż przedstawił zaświadczenie o trzyletnim stażu, które zostało zaakceptowane przez Państwową Komisję Egzaminacyjną powołaną przez kuratora oświaty - dodaje Monika Westfal.

I zaczęły się kłopoty małżeństwa. Od złożenia odwołania na odpowiedź czekali 8 miesięcy. - Wpłynęło to na wzrost odsetek od udzielonego dofinansowania - mówi żona młodego rolnika. Państwo Westfalowie otrzymali wezwanie do zapłaty 50 tys. zł wraz z ponad 22 tys. zł odsetek.

Zwrot tych pieniędzy spowoduje, że młodzi gospodarze będą musieli sprzedać szkółkę roślin ozdobnych. A zainwestowali w nią unijną pomoc oraz wszystkie oszczędności. - To w konsekwencji zmusi nas do likwidacji gospodarstwa - mówi Westfal.

O dotację walczy też Wiesław Wikarski z Janikowa. Agencja wstrzymała mu wypłatę kolejnych rat płatności dla gospodarstwa niskotowarowego. Zdaniem urzędników, rozpoczął prowadzenie działalności pozarolniczej jeszcze przed złożeniem wniosku o pomoc. Wikarski nie zgadza się z taką interpretacją, a prawnicy poradzili mu, by odwołał się od tej decyzji.

Chodzi o zasady

Teraz czeka na kolejną odpowiedź z agencji. - To nie są duże pieniądze, ale chodzi o samą zasadę. Przecież ich nie przepiłem tylko rozwinąłem działalność i zatrudniłem pracowników - mówi gospodarz.

Co na to Andrzej Gross, dyrektor kujawsko-pomorskiego oddziału ARiMR? Jego zdaniem przytoczone w tekście sprawy zostały rozpatrzone zgodnie z procedurami. - Z dokumentów przedłożonych przez Wiesława Wikarskiego, w biurze powiatowym ARiMR wynika, iż rolnik rozpoczął prowadzenie działalności gospodarczej na kilka lat przed złożeniem wniosku, co dyskwalifikuje go do otrzymania kolejnych płatności.
Natomiast o przypadku państwa Westfal mówi: - W lutym 2006 roku do kujawsko-pomorskiego oddziału regionalnego ARiMR wpłynęła odpowiedź, w której pan Westfal poinformował, że w celu spełnienia wymogu kwalifikacji zawodowych rozpocznie naukę w Policealnym Studium Zawodowym dla dorosłych w zawodzie technik agrobiznesu. Niestety, z dostarczonych dokumentów wynika, że tej szkoły nie ukończył.

Takich spornych spraw jednak przybywa. W I kwartale bieżącego roku, rolnicy z całego kraju, wnieśli do sądów administracyjnych 292 skargi od ostatecznych decyzji dyrektorów oddziałów regionalnych oraz prezesa ARiMR. A to nie wszystko - na początku tego roku, toczyło się 921 spraw, wszczętych jeszcze przed 1 stycznia br.
Natomiast przeciwko kujawsko-pomorskiemu oddziałowi ARiMR-u, obecnie w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym (WSA) w Bydgoszczy są rozpatrywane cztery sprawy dotyczące płatności obszarowych, a przed Naczelnym Sądem Administracyjnym - trzy.

Agencja wygrywa

Porady prawne w KPODR:

Porady prawne w KPODR:
- Monika Bauza:
[email protected]
(056) 6110912
- Bartosz Frymarkiewicz:
[email protected]
(056) 6110912

Najczęściej rolnicy zarzucają agencji:
- odmowę przyznania płatności zwierzęcych (brak wpisanej powierzchni referencyjnej, czyli tej do której wypłacane są dopłaty bezpośrednie),
- udzielenie błędnej informacji,
- nieudzielenie informacji o sankcjach w przypadku wycofania działki z płatności zwierzęcej,
- odmowę przyznania płatności do owoców miękkich (OM) - producent nie zaznaczył we wniosku, że chce płatność OM.

W ubiegłym roku kujawsko-pomorski oddział przegrał 10 z 72 spraw sądowych przed WSA (5 z 18 z zakresu działań PROW i 5 z 54 dotyczących płatności obszarowych). W skali kraju ARiMR wygrywa około 72 proc. wszystkich spraw sądowych.

Szukają prawników

Rolnicy coraz częściej zgłaszają się do prawników z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie i sądzą się z agencją. - Doradzam, by przychodzili do nas od razu, gdy pojawią się problemy - mówi Monika Bauza, prawniczka z K-PODR w Przysieku. - Tu mają do dyspozycji specjalistów, którzy prawidłowo poprowadzą sprawę. Nasze porady są całkowicie bezpłatne.

A sprawy dotyczące dopłat unijnych są zawiłe i często ciągną się latami.

W przypadku pomocy przyznawanej w ramach PROW-u z lat 2004-2006 nie było jasne, czy można odwoływać się do sądu administracyjnego od decyzji ARiMR.
- W PROW-ie 2007-2013 przepisy mówią już wyraźnie, że istnieje możliwość dwuinstancyjnego trybu odwoławczego - wyjaśnia Monika Bauza.

Innymi słowy, rolnik może odwołać się od decyzji kierownika biura powiatowego lub dyrektora oddziału ARiMR do prezesa. Jeśli nie zgadzamy się i z jego decyzją, to zostaje jeszcze druga instancja, czyli sąd administracyjny.

A jeśli i to nie pomoże, to wówczas należy udać się do radcy prawnego lub prawnika. Tylko oni bowiem mogą sporządzić skargę kasacyjną, którą wniosą do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

- Należy pamiętać o tym, że sąd nie rozpatruje decyzji pod kątem merytorycznym, a wyłącznie sprawdza, czy zostały podjęte w sposób zgodny z procedurami - informuje prawniczka. - I może wyłącznie uchylić decyzję dyrektora lub prezesa agencji. Wówczas sprawa wraca do niej i zostaje ponownie rozpatrzona. To ARiMR wydaje decyzje i przyznaje dotacje.

Jeśli sąd odrzuci skargę, rolnik poniesie koszty postępowania sądowego. - Nie są one jednak zbyt wygórowane. Powinny wynieść około 200 zł - dodaje Bauza.

Zgodnie z procedurami

Gdzie do sądu?

Gdzie do sądu?
- I instancja:
Jeśli decyzję wydał kierownik biura powiatowego lub dyrektor oddziału regionalnego ARiMR,
termin: na złożenie odwołania to 14 dni (licząc od dnia jej otrzymania).
- II instancja:
Od decyzji kierownika odwołanie do dyrektora, od decyzji dyrektora odwołanie do prezesa,
termin: 14 dni (licząc od dnia jej otrzymania).
- Sąd administracyjny:
Decyzję prezesa lub dyrektora możemy zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Termin: 30 dni (licząc od dnia jej otrzymania).
- Od orzeczenia sądu możemy złożyć skargę kasacyjną do NSA w Warszawie (musi zostać sporządzona przez adwokata lub radcę prawnego).
W szczególnych przypadkach można odwołać się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Gross dodaje: - Staramy się by takich spraw było jak najmniej. Musimy postępować zgodnie z prawem i procedurami. Nie chcemy chodzić do sądu z rolnikami. Jesteśmy agencją płatniczą i naszym zadaniem jest sprawne przekazywanie pieniędzy.

Wiesław Wikarski ma odmienne zdanie: - Wygląda to tak, jakby urzędnicy szukali dziury w całym.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
merlin
potwierdzam urodzili sie w jednym regionie, czesto sie spotykaja ale gross to ze wszystkimi sie spotyka
to tak choragiewka jak pis to pisowi w dupke ..... jak sld to tam.... itd........
ale nkomu nie pomoze tylko o wlasne interesy dba i te zarejestrowane na żone :-)))) ma hurtownie..
c
chriss
grossss to pachołek SLD nadal wchodzi im w d.... bez wazeliny mimo tego ze go wywalili z arimr z mandaten za mobing
miejsce pochodzenia i urodzenia to samo co waldemar a. byly marszalek ma znaczenie widac golym okiem.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie