Bez prezydenta

Janina Paradowska, "Polityka"Zaktualizowano 

     Sejmowa komisja do sprawy zwanej aferą Orlenu nie przesłucha jednak prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Trzeba przyznać, że długo i uporczywie na to pracowała. Metodą działania zwłaszcza tak zwanych prawicowych członków komisji było tworzenie atmosfery podejrzeń i zastraszania świadków, sugerowanie, że jeszcze chwila, a znajdą się oni w więzieniu. Janowi Kulczykowi radzono, by nie wracał z zagranicy, bo być może czeka go jakaś odpowiedzialność karna, a może nawet jest szpiegiem. Histeria przed przesłuchaniem Kulczyka osiągnęła apogeum, Przecieki, wypowiedzi, wręcz groźby członków komisji podsycane przez media, dla których potok niby tajnych informacji to gratka, ujawnianie fragmentów jakichś niewiele wartych notatek wywiadu (ciekawe, czy wreszcie ktoś zrobi porządną analizę tych jednoźródłowych notatek i obnaży ich brak wywiadowczej wartości) służyły swoistemu "przygotowaniu" przesłuchania. Świadek - osoba z natury przed komisją niższa i upośledzona - miał się bać.
     Tę samą metodę zastosowano wobec Aleksandra Kwaśniewskiego. Najpierw sprowadzono barona mafii paliwowej, który wprawdzie na pytania odpowiadał niezwykle skąpo, ale któremu zadano wystarczająco dużo pytań by sieć podejrzeń wokół prezydenta zacieśnić. Pytania dotyczyły głównie domniemanych kont prezydenta w Szwajcarii (numerycznych oczywiście, aby się sugestii zweryfikować nie dało) i jego związków z mafiosami. Potem pojawiły się przecieki z tajnych podobno (przynajmniej przez trzy dni) zeznań lobbysty Marka Dochnala, o których chętnie informowali trzej członkowie komisji, zanim przesłuchanie zakończono. Wedle ich wypowiedzi prezydent miał stać za aresztowaniem Dochnala, aby przeszkodzić w zawarciu przez Polskę wielkiego kontraktu służącego dywersyfikacji dostaw paliw. Na dodatek jeszcze przebywający na wolności za wysoką kaucją Grzegorz Wieczerzak chytrze podsunął posłom pomysł powoływania się na klub Krakowskiego Przedmieścia, sugerując, że na jego czele stał prezydent Kwaśniewski, a Ludwik Dorn z PiS śmiało i głośno mówił o impeachmencie, czyli usunięciu prezydenta z urzędu. Wszystko to było polityczną grą i nie miało nic wspólnego z jakimkolwiek ustalaniem prawdy tak w sprawie Orlenu, jak i PZU.
     Nic więc dziwnego, że prezydent odmówił uczestniczenia w politycznej grze, prowadzonej metodami - najdelikatniej mówiąc - nieprzyzwoitymi. Zwłaszcza że przypomnijmy rzecz kluczową: opinie konstytucjonalistów są jednoznaczne - prezydent nie ma obowiązku stawania przed komisjami Sejmu. Przynajmniej do czasu aż sprawy nie rozstrzygnie Trybunał Konstytucyjny. Relacje prezydenta z Sejmem są w konstytucji dokładnie opisane i Aleksander Kwaśniewski niepotrzebnie w ogóle godził się na spotkanie z komisją. Nawet jeżeli wcześniej zgodził się licząc na odrobinę przyzwoitości, powinien był odmówić w momencie, gdy ta zaczęła łamać prawo, na przykład pozbawiając Jana Kulczyka pełnomocnika. Prezydent ma stać na straży prawa, a nie składać wyjaśnienia przed gremium, które prawo łamie, nadużywa go i nagina do politycznych celów.
     Tak naprawdę komisji do sprawy Orlenu prezydent nie jest potrzebny, nie jest żadnym kluczowym świadkiem. Komisja ma określony uchwałą Sejmu zakres zadań, którymi powinna się zajmować. Nawet jeżeli prezydent pełnił jakąś konsultacyjną rolę przy powoływaniu Rady Nadzorczej Orlenu, to miał do tego prawo. Pretensje można byłoby zgłaszać, gdyby głowa państwa nie interesowała się tym, kto kieruje największą polską spółką. Dla komisji kluczowe jest wyjaśnienie czy u podstaw zatrzymania b. prezesa Modrzejewskiego leżały decyzje polityczne, czy złamano wówczas prawo i procedury, czy płynęły prowizje do prywatnych lub partyjnych kieszeni. Niech więc komisja napisze raport w tych sprawach i zobaczymy wreszcie, co ustaliła. Na razie brnie w różnych i rozbieżnych kierunkach, byle dopaść prezydenta (ten cel był od początku jasny) nie mówiąc nam nawet na czym tak naprawdę polega tak zwana afera Orlenu.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3